Nasz pobożny Prezydent chce aborcji

Nasz pobożny Prezydent, przestraszony w ostatnich dniach widokiem stad rozwydrzonego gówniarstwa hasających (pod kuratelą „starszych i mądrzejszych”) ulicami miast polskich, uległ zapewne potężnemu przestrachowi i jakoby w ramach działań w „ważnym interesie państwa”, zaczął śpiewać z innego klucza. Znów dała o sobie znać nieładna cecha

Andrzej Duda i Donald Trump podpisują układ o partnerstwie strategicznym, Biały Dom 18 września, 2018

jego charakteru, tylekroć ujawniająca się uprzednio: niemęska przymilność, chęć przypodobania się wszystkim (z niezliczonych przykładów, przypomnijmy szczególnie przykre dla Polaków podpisywanie na stojąco umowy wobec arogancko usadowionego w fotelu Trumpa, podczas audiencji w Białym Domu).

Od początku swej prezydentury, Andrzej Duda budował swój wizerunek jako „obrońca polskiej rodziny” i wielokrotnie deklarował sprzeciw wobec aborcji, także eugenicznej. Oczywiście, przez lata pisowskich rządów – lata zalegania w sejmowych szufladach projektu ustawy zakazującej całkowicie aborcji w Polsce, podpisanego przez prawie milion Polaków – wszystko się kończyło na antyaborcyjnych deklaracjach Dudy, jak również na jego medialnych popisach w rodzaju niedawnego uczestnictwa w warszawskim Marszu dla Życia i Rodziny. W wywiadach deklarował w tym czasie, iż „z całą pewnością” podpisze ustawę, która „zabrania aborcji z przyczyn eugenicznych”. Jeśli jednak ktoś przyjął to w dobrej wierze, ten był w błędzie. W wypowiedzi swej Prezydent dodał sobie furteczkę, gdzie w razie czego mógłby czmychnąć, nie dotrzymując obietnicy.

Furteczką było zastrzeżenie, że miałaby to być ustawa, która „mądrze (podkr. moje) ogranicza możliwość realizowania aborcji”. To jedno słówko „mądrze” sprawiło, iż teraz uznał, jak widać „dla ważnych państwowych powodów”, że nie była mądrą decyzja Trybunału Konstytucyjnego, kwestionująca jako niezgodną z Konstytucją

Andrzej Duda na Jasnej Górze, 14 lipca 2020

przesłankę w dotychczasowej ustawie, umożliwiającą mordowanie dzieci w powodu podejrzenia o chorobę. I że należy ją wobec tego napoić mądrością pana Prezydenta, wprowadzając poprawkę, która de facto przywraca zakwestionowaną przez TK ustawę.

Zwłaszcza, że decyzji Trybunału jak dotąd nie opublikowano!

Poprawka Prezydenta ma dopuszczać wykonanie aborcji, jeśli “badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na wysokie prawdopodobieństwo, że dziecko urodzi się martwe albo obarczone nieuleczalną chorobą lub wadą, prowadzącą niechybnie i bezpośrednio do śmierci dziecka.” Czyli – aborcja eugeniczna ma być w Polsce znów legalna.

Niestety, sprzymierzeńcem Prezydenta w jego – nazwijmy rzecz po imieniu – tchórzostwie, jest duża część społeczeństwa polskiego. Ogłupione, od lat indoktrynowane przez „światowy” gęg „nowoczesnych” środowisk, aż w 41% zgadza się, lub raczej się zgadza z twierdzeniem, że „rodzenie dzieci ze zdiagnozowanym wadami genetycznymi to głupota”, a w 38% zgadza się, lub raczej się zgadza z jeszcze dalej idącym poglądem, że „aborcja płodów z wadami genetycznymi powinna być obowiązkowa.”!

Wydaje się to nieprawdopodobne, ale tak jest.
Społeczeństwo polskie wsiadło do rakiety na inną planetę i w ponaddźwiękowym tempie oddala się od swej tożsamości, od duchowych korzeni, w kierunku ostatecznej duchowej Czarnej Dziury. Swej całkowitej zatraty.

Jaki jest ratunek? Protest, protest, protest! Zanim przepadną w nicości – oby nie pociągając nas ze sobą – niech przynajmniej wiedzą, że są też inni Polacy, może w zatrważającej mniejszości, ale są. Nasz Różaniec jest naszą bronią. I resztka wolnych mediów, jakie nam jeszcze zostały.

3.11.2020                        Pokutujący Łotr

O autorze: Pokutujący Łotr