Nie w klatce zrodzona

Łaskawy Czytelniku,
„tyś w klatce zrodzon, przeto ci wybaczę” rzecze stary czyżyk do młodego w znanej bajce. Kiedy biskup warmiński pisał te „czyżyki”, Rzeczpospolita w klatce zamykana była. Lat niewiele potem, bo cóż jest wiek nawet wobec wieczności, kiedy rozczłonkowana i związana Rzeczpospolita miała już nigdy się nie odrodzić, Adam Mickiewicz, w wilczy pysk wkłada słowa: „lepszy na wolności kąsek bylejaki, niźli w niewoli przysmaki”.

I nie potrafił się naród z niewolą Rzeczpospolitej pogodzić i wciąż szarpał łańcuch, i zrywać próbował kajdany, chociaż z każdym zrywem kajdany zaciskały się mocniej i kąski coraz bylejaksze były, chociaż były i przysmaki dla tych, którym łańcuch nie wadził, dla tych, którzy wybrali służbę nowym panom.

I długo deliberować by można, zali zrywy te były roztropne, zali nie lepiej było cicho siedzieć i czekać sposobności, a wreszcie, czy ci, którzy te rewolucje wzniecali, powrotu dawnej Rzeczpospolitej chcieli, czy też wyglądali Rzeczpospolitej nowej. Ale nie na tym się skupić chciałem. Bo oto sposobność nadeszła, bo ciemiężcy łańcuchy z rąk wypuścili i Rzeczpospolita druga na mapie się pojawiła. Nie dane jej było długo przetrwać, bo nadeszły kolejne okupacje, kolejne klatki i kolejne zrywy. Ale nie wykład historii prowadzić chciałem, jeno Rzeczpospolitej trzeciej powstaniem figurę retoryczną zamknąć i z puentą się zmierzyć.

Wracając tedy do „czyżyków”, od ich powstania wiele pokoleń w klatce zrodzonych przeminęło, a po zrzuceniu kajdan, czy to w drugiej, czy w trzeciej Rzeczpospolitej, słuszną cześć zniewolonym pokoleniom oddając, jednocześnie jakoby starano się zatrzeć pamięć o Rzeczpospolitej pierwszej, byśmy naszą Ojczyznę widzieli jako w klatce zrodzoną, by się jej dzieje rozbiorami zaczynały.

A przecież Rzeczpospolita nasza nie w klatce zrodzona była, nie w niewoli powstawała jeno ze „złotej wolności”. Ale czas wolności mijał, przeminąć musiała i Rzeczpospolita, zdolna, choć z coraz większym trudem, bronić swych granic, wszelako „niezdolna” do wystawienia łupieżczej armii jak Szwecja, przywiązana do równości szlacheckich tak bardzo, że nie potrafiła wziąć w karby poddanych, jak to uczyniło carstwo moskiewskie wydając, jak mówi anegdota, ukaz, że „podwładny winien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty, tak by swoim pojmowaniem sprawy nie peszył przełożonego”, nie potrafiła Rzeczpospolita przemienić się w wielkie koszary, jak to uczyniły Prusy, nie potrafiła sięgnąć po władzę duchowną, jak to uczyniono w Wiedniu. Paść tedy musiała Rzeczpospolita pod ciosami państw niewolniczych i do dziś dnia odradzać się może co najwyżej jako państwo niewolnicze, jeśli nawet zewnętrznie wolne, to wewnątrz, wobec swych żywicieli coraz bardziej opresyjne.

Tymczasem jednak, kiedy klatkę znów zacieśniać nam próbują, „ćwierka czyżyk młody”
[Ernest Korus https://twitter.com/ErnestKorus]

Antyszczepionkowcy uważają, że to nie będzie ich wina, jeśli rząd wprowadzi kolejną narodową kwarantannę. Uważają, że to wina rządu, który ją ustanawia. Problem w tym, że siłują się z koniem, a później płaczą, że przegrywają – a my dobrzy obywatele cierpimy.

„Tyś w klatce zrodzon, przeto ci wybaczę” odpowiedziałby mu pewnie ksiądz biskup, wszelako nie po to zdania te przytaczam, iżby je bez komentarza zostawić.

Problem w tym bowiem, że coraz mniej wśród nas wolnych ludzi, a coraz więcej dobrych obywateli. Dobry obywatel płaci podatki, sprząta po psie, poddaje się każdemu zabiegowi, jakiego władza sobie zażyczy, dobry obywatel nigdy nie przegrywa, bo nigdy do walki nie staje, bo zawsze podporządkowuje się władzy, ogranicza się co najwyżej do pohukiwania na tych, którzy nie dość gorliwie wypełniają dobroobywatelskie powinności.

Dobry obywatel ćwiczony batem cierpi, ale jego cierpienia wszak nie ręka trzymająca bat powoduje, bo to wszystko przez tych, którzy dobrymi obywatelami być nie chcą. Wyrozumiały dla ciemiężycieli, bezwzględny dla stawiających opór ciemiężcom, taki jest zrodzony w klatce dobry obywatel.

Ale da Bóg, wróci jeszcze wolna Rzeczpospolita, w której latami ciemiężony dobry obywatel wolności raz skosztowawszy, gotów będzie wolności tej bronić. Byśmy jeno pamiętali, że Rzeczpospolita nie w klatce zrodzona była, tylko ze „złotej wolności”.

O autorze: Ywzan Zeb