Wszystko w Unii, nic poza Unią, nic przeciwko Unii. Unijny faszyzm na ulicach polskich miast

W ostatnią niedzielę doszło do bulwersujących wydarzeń. Na ulicę wyszli unijni fundamentaliści pod hasłami typowymi dla klasycznego faszyzmu: Wszystko w Unii, nic poza Unią, nic przeciwko Unii.

Sięgnijmy przy tej okazji do innego klasyka

Nie jest zbyt mądre wyobrażenie sobie, że w takim ciasnym domu, jak Europa, społeczność narodów może na długo pozostawić odrębne systemy prawne i różne koncepcje prawa

Kto to powiedział? Nieważne kto, ważne, że to jest słuszna koncepcja, a powiedział to gorący zwolennik Mitteleuropy, Adolf H.

Widać gołym okiem, że szczodrze dokarmiana m.in. z polskich podatków, odrodzona hydra totalitaryzmu ma już kilka głów: marksizm, unijny faszyzm oraz covidowy Apartheid. Ten ostatni głosi konieczność stosowania segregacji opartej na poglądzie o wyższości osób zaszczepionych nad niezaszczepionymi i usprawiedliwia nikczemny mechanizm dyskryminacji.

Unijny komisarz nie wierzy, że dojdzie do odzyskania niepodległości przez Polskę

Według oceny specjalistów od zarządzania globalną percepcją Polacy są społeczeństwem wytresowanych idiotów. Stan ten w oficjalnej narracji określany jest mianem „europejskości”. „Europejczycy polscy” stanowią dominującą cześć populacji mieszkającej nad Bałtykiem, dlatego zmiana statusu Polski jest na obecną chwilę mało prawdopodobna.

Temu przekonaniu dał wyraz  Unijny komisarz Thierry Breton, który podczas rozmowy radiowej stwierdził: „ Nie uwierzę nawet przez sekundę, że będzie polexit”.

W tym momencie warto podkreślić, że samo wyjście z Unii posteuropejskiej nic nam nie załatwi w sposób automatyczny. W tej chwili istnieją tylko dwie, zbieżne z polską racją stanu, racjonalne opcje. Jedną z nich jest pozostanie w strukturach na zasadach zwiększonej autonomii, co wydaje się mało realne oraz druga, potencjalne najlepsza, polegająca na wyjściu. Wydaje się, że obydwa warianty są poza zasięgiem zniewolonych umysłów klasy zarządzającej Polską. W pierwszym wariancie niezbędną byłaby nowa umowa, być może w formie nowego traktatu, co wiązałoby się z wypowiedzeniem aktualnego-lizbońskiego. Drugi wariant również wymagałby obudzenia znacznej części polskiego społeczeństwa uśpionego propagandową brednią.

Po ratyfikacji Traktatu lizbońskiego, podpisanego przez ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego Polska utraciła status państwa w pełni niepodległego. Zgodnie z ogłoszoną przez EU w 2017 roku deklaracją programową bazującą na manifeście komunistycznym z Ventotene, całkowita likwidacja suwerenności państw narodowych ma odbyć się w formie zatwierdzenia wyższości prawa unijnego nad prawem krajowym państw członkowskich. Jest to warunek utworzenia federacji europejskiej, jednego z głównych obszarów NWO.

O autorze: CzarnaLimuzyna

Blog osobisty. Moje prywatne opinie na temat polityki nie mają charakteru "prawd objawionych". "Tylko prawda jest ciekawa". We wpisach antynarracyjnych stosuję hiperbolę.