Co jest ważniejsze covid czy grypa?

Są ludzie, którzy uważają, że w związku z epidemią wirusowej choroby Covid-19 wolno zdrowych ludzi zniewalać, narzucając im siłą sposób zachowania, ubiór i medyczne metody profilaktyki ochronnej przed zarażeniem – na przykład każąc siedzieć w domu, zakazując wchodzenia do lasu czy restauracji, nakazując noszenia maseczki czy wywierając presje na przyjęcie zastrzyku z preparatem produkowanym przez konkretne firmy. Ale ci sami ludzie uważają, że słuszne było to, że się tak nie robiło dawniej w często występujących sezonach epidemii grypy, w których śmiertelność była wyższa niż śmiertelność covida. Skąd takie różne podejście do tych dwóch chorób wirusowych?

Otóż ci covidowi zamordyści są jednocześnie grypowymi liberałami – próbują nieudolnie uzasadniać, że grypa ma zawsze mniejszy wskaźnik śmiertelności (infection fatality rate – IFR) niż Covid-19. Po prostu porównują te wskaźniki, które są im wygodne. Niski wskaźnik w jakimkolwiek sezonie uzasadnia to, że jeśli ktoś obawia się grypy, to nigdy nie ma moralnego prawa stosować siły (sam lub pośrednio z wykorzystaniem ochroniarzy czy policji), by kontrolować i zmuszać zdrowych ludzi w swoim otoczeniu do pożądanych zachowań, ubioru czy sposobu leczenia. Przy niskim wskaźniku wolność jest ważniejsza niż bezpieczeństwo i zdrowie. Ale gdy ktoś boi się covida, to już takie prawo ma, bo jakoby covid ma wyższy IFR – wtedy bezpieczeństwo jest ważniejsze od wolności. A zatem prawo do zniewalania zdrowych ludzi zależy od poziomu IFR.

No ale grypa i covid nie są jedynymi chorobami wirusowymi. Chorób zakaźnych jest bardzo dużo. Jeśli boję się ich wszystkich, to na podstawie jakiego poziomu IFR tych chorób uzyskuję moralne uprawnienie do stosowania przemocy wobec zdrowych bliźnich? Czy należy zsumować te wszystkie wskaźniki, wyliczyć średnią, wziąć maksimum, minimum, czy jakiś inny wzór zastosować?

To nie może być po prostu arbitralne rozporządzenie władz, bo jeśli one ustalą IFR na poziomie grypy to będzie źle, nie? Taka władza będzie totalitarna, będzie niesłusznie ograniczać wolność na rzecz bezpieczeństwa w imię głupiej grypy. Co kogo obchodzi, że ktoś się boi zarazić wirusem grypy? Jak ma takie lęki, to niech z tym idzie do psychiatry! Ale co innego covid – w tym przypadku do psychiatry należy odesłać koronasceptyków, którzy normalnych zachowań nie chcą zmienić.

Moralność w tych kwestiach powinna być jednoznaczna i obiektywna, a nie, że każdy sobie stosuje swój własny poziom IFR, by móc innych zniewalać. Przecież taki nieokreślony, subiektywny algorytm liczenia IFR doprowadzi do chaosu i ciągłych starć między ludźmi – zburzy ład społeczny. To na pewno nie zapewni bezpieczeństwa i zdrowia. By było bezpiecznie i zdrowo, taki wzór musi być dokładnie zdefiniowany. Ten wzór jest bardzo ważny, bo od jego wyniku zależy to, czy do psychiatry musi iść ten, kto żąda od zdrowych ludzi określonych zachowań, ubioru i leczenia czy też ten, kto się do tego nie chce dostosować. Więc w imię bezpieczeństwa, ładu społecznego i zdrowia, w tym psychicznego, proszę wszystkich zwolenników kowidowych restrykcji by podali ten wzór.

Tylko nie odpowiadajcie, że w życiu nie tylko matematyka się liczy i nie wszystko jest matematyką. Przecież moralność dotyczącą zamordyzmu lub liberalizmu wirusowego uzasadniacie danymi statystycznymi dotyczącymi śmiertelności wyrażanymi w liczbach i wzorach, a zatem za pomocą matematyki. Musicie się zdecydować, czy liczy się ten IFR grypy i covidu, czy nie. Grypa musi być traktowana liberalnie, bo ma niski IFR, a covid zamordystycznie, bo ma wyższy IFR – tak, czy nie? Jeśli tego nie chcecie liczyć, to co w zamian proponujecie do oceny moralnych zachowań zdrowych ludzi dotyczących różnych chorób wirusowych?

Polityczna pandemia trwająca już prawie dwa lata to bardzo dobitny dowód na to, że liberalizm jest dobry, a zamordyzm zły. Wszyscy krytycy liberalizmu powinni się cieszyć z obecnego zamordyzmu. Wolność jest ważniejsza niż bezpieczeństwo, dlatego libertarianizm jest lepszy moralnie od socjalizmu.

Grzegorz GPS Świderski

PS1. W latach mocno nasilonej epidemii grypy: 1957, 1968, 2009–2010, gdy śmiertelność była wyższa niż na covid, nie stosowano tych wszystkich restrykcji co dziś. Zdrowi ludzie mogli swobodnie wchodzić do lasów, restauracji, kin czy muzeów, nie było obowiązku noszenia maseczek, zamykania gospodarki, obowiązkowych szczepionek i ciągłego straszenia przez media. Nikt nie opieprzał ludzi w sklepie za nie noszenie maseczki i nie nasyłał na nich zomowców.

 

PS.2 Notki powiązane:

O autorze: GPS

Myślę, polemizuję, argumentuję, dyskutuję, rozważam, analizuję, teoretyzuję, dociekam, politykuję, prowokuję, spekuluję, filozofuję. Jeśli zechcesz się odwdzięczyć za mój trud, to proszę o drobny przelew: Grzegorz Świderski, konto: 89 1140 2004 0000 3602 8209 1248, lub BLIK na telefon: 603112486, lub z zagranicy: paypal.me/gps1965 Stałych czytelników zapraszam na grilla na działkę w centrum Warszawy. Prywatnie najlepiej kontaktować się ze mną przez Telegram: t.me/gps65