Walki z pamięcią Polaków ciąg dalszy – Szymon Peres na UJocie

wolf_in_sheeps_clothing

 

We wrześniu 2012 r. w Sali Senatu UJ urządził sobie „pogawędkę w parku przy szachach” pan Szymon Peres, premier Izraela. Zaproszony przez zgiętych w pół mędrców, w rodzaju wpatrzonego z uwielbieniem w jego plecy Marka Siwca, gawędził do skulonej w ławkach młodzieży studenckiej o tym, jakie zbędne a wręcz szkodliwe dla młodego umysłu jest nauczanie historii.  Niestety, żaden z młodych konformistów nie odważył się, aby już niekoniecznie go wygwizdać, ale choćby wstać i wyjść – kiedy w murach 700-letniej wszechnicy polskiej, pamiętającej wykłady takich tuzów myśli historycznej, jak Michał Bobrzyński czy Feliks Koneczny – syn handlarza starzyzną z Wiszniewa w dawnym województwie nowogródzkim (o  którym w swej autobiografii wyrażał się, że „przed wojną było pod polską kontrolą”) przez prawie 10 minut popisywał się czymś poniżej poziomu pogadanki radiowej dla gospodyń wiejskich.

 

Jego teza o „niepotrzebności nauczania historii” ( w domyśle – dla gojskich dzieci, bo żydowskie dokładnie się tej historii uczą od najwcześniejszych lat) przeplatana była malowniczymi zawołaniami, aby „pisać nową historię” a nie sięgać do starej „pełnej błędów” – i to pisać ją nie „czerwonym atramentem wojen” ale „zielonym, nadziei”. Te, jak za mojej młodości mawiano „głodne kawałki” dla motłochu – bo, widać, takie miał wyobrażenie o najstarszej polskiej uczelni – ubarwiał na sposób gawędziarza, pilnującego wnuka przy osiedlowej piaskownicy – np. anegdotkami o nosie Kleopatry („bo po co komu wiedza, czy miała operację plastyczną nosa?”). Także – bełkotliwymi kalamburami półinteligenckimi, bo na „inteligenckie” widocznie ta publiczność nie zasługuje – w rodzaju „pamięć mamy po to, aby zapominać”, bo gdybyśmy wszystko pamiętali, to „jacy bylibyśmy nieszczęśliwi!”.

 

Panu Peresowi chodzi więc jedynie o uczynienie  Polaków szczęśliwymi  –  przez odebranie im pamięci. Po co Polakom traumatyczna wiedza o dawnych krwawych wojnach? Lepiej zapomnieć, wystarczy, że Yad Vashem pamięta oraz Anti Defamation League w Nowym Jorku, gdzie w milionach fiszek przechowuje się zapisy najdrobniejszego „antysemickiego” kichnięcia w radiu, telewizji czy gazetach, od Antarktydy po Kamczatkę.   Dla Polaczków – tak, jak u Witkacego: co dzień rano tabletka zapomnienia. Wtedy, wobec odurniałego gojostwa, można sobie jedne szufladki otwierać, drugie zamykać. I wmawiać pozbawionemu pamięci motłochowi, że to Polacy wywołali II wojnę światową, a w „polskim obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu” biednych Żydów oraz śpieszących im z pomocą Niemców, wsadzali do pieców pijani polscy kapo.

 

Ten pseudo-wykład, na który dość mętną, niestety, odpowiedź, znalazł jedynie prof. Józef Gierowski – jest jednym z wielu elementów układanki, z której coraz wyraźniej ujawnia się konsekwentnie realizowany program walki z historią – ergo, z pamięcią, ergo – z tożsamością narodową Polaków.

 

„Korzystajmy z naszej pamięci w sposób selektywny!” – poucza polską młodzież gość z Izraela. Czyli: pamiętajmy, jak o największej świętości, owe straszne zbrodnie popełnione na biednej społeczności żydowskiej przez „polskich faszystów” w Jedwabnem. Lecz zapomnijmy, co przedtem spotkało setki tysięcy polskich patriotów, wymordowanych i wywiezionych bydlęcymi wagonami na Sybir przez żydowskie w większości NKWD. Pamiętajmy o „krwawej rozprawie polskiej tłuszczy” z Żydami ocalałymi z Holocaustu podczas pogromu w Kielcach w 1946 r., ale po co niszczyć sobie rozkosz  grilowania kolejnego serdelka, pamięcią o dziesiątkach tysięcy ocalałych z wojny polskich bohaterach, zamęczonych w ubeckich więzieniach przez Różańskich, Bermanów, Humerów, Solińskie i całą tą kilkusettysięczną armię żydowskich prokuratorów, sędziów i agentów sowieckiego reżimu, nasłanych do umęczonego i zdziesiątkowanego kraju po 1945 r., aby zaprowadzić sowieckie „porządki”.

– Nie zajmujmy się historią – ględzi Peres. – Wielkość jest w przyszłości!

…i tu wreszcie komuś, kto bezmyślnie dotarł aż do tego momentu,  powinien zabrzmieć w głowie dzwonek alarmowy. Skąd my to znamy? Skąd my to – właśnie! – p a m i ę t a m y??? Czy to nie jest dobrze nam znajoma „gruba kreska” Mazowieckiego? Czy nie brzmi w tym rzekomym „ględzeniu” – kalka z Kwachowego, pełnego pogardy dla polskich zmagań z komuną, hasła „wybierzmy przyszłość??… Pan Peres, nawołując do odarcia Polaków z ich historii, wcale nie jest dobrotliwym, nieco sklerotycznym staruszkiem, któremu już się trochę w głowie pomieszało. To zimny i wyrachowany orędownik Nowego Porządku Świata, który krok po kroku realizuje politykę dominacji „wybranych” nad rasą roboczego motłochu, zdatnego jedynie aby żreć, kopulować, bekać, spać i pracować. Wszystko pod kontrolą tych, którzy trzymają klucze do obroży.

 

W swej ostatniej książce „Pamięć i tożsamość”, Jan Paweł II przypomina o potędze pamięci. O jej fundamentalnej roli w budowaniu zarówno tożsamości narodowej, jak i religijnej Polaków. Wielokroć przywołuje postać Maryi, która zachowuje w pamięci wszystkie wydarzenia, konieczne dla wzniesienia i utrzymania Kościoła – Mistycznego Ciała Swojego Syna. Zgodnie z przykazaniem z Ostatniej Wieczerzy „to czyńcie na moją pamiątkę”  – gdy słowo „pamięć” zostaje przez naszego Zbawiciela uczczone i położone, jako kamień węgielny, u podwalin Nowego Przymierza.

Zastanówmy się więc… czy raczej nie o to Peresowi chodzi? Nawet bardziej, niż o jakieś Jedwabne czy stalinowskich prokuratorów?… O to niezbędne dla żydowskiej tożsamości – o czym Peres dobrze wie – a nienawistne w ustach gojów słowo, które Chrystus uczynił fundamentem Swojego Kościoła?.. Pamięć.

 

A więc – pamiętajmy! Aby zgiąć kolana, gdy Ksiądz unosi Najświętszy Sakrament i przeżegnać się, gdy zaczynamy słowa Modlitwy Pańskiej. O życzeniach na Dzień Matki i dacie rocznicy własnego ślubu. O chwale polskiego oręża w czasach Jagiellonów i o haniebnych latach upadku. Pamiętajmy nazwiska polskich bohaterów – bo są obroną na chęć poniżenia nas przez innych – ale również nazwiska morderców polskiego narodu i polskiej duszy: nie po to, by się mścić, ale aby już nigdy nie pluto na Niewinnego, jak to się stało na Golgocie. I aby ponad Sprawiedliwego, nie wyniesiono nikczemnika, jak to się stało w pretoriom Piłata. Uważajmy na każde przewrotne słowo, zapisujmy je i przekazujmy innym, aby się mieli na baczności, gdy zwykły kłamca przebiera  się za dostojnego starca. Patrzmy im na ręce, gdy malowniczo gestykulują i w ich oczy, gdy uciekają nimi w bok. Wychodźmy, gdy zaczynają te swoje kłamstwa, opakowane w postać pseudo-wykładu i otoczone żałosną gromadką klakierów… I trwajmy w Prawdzie: z oczami danymi po to, by widziały; z uszami, by słyszały; i z pamięcią – daną nam nie po, by zapominała.

http://www.youtube.com/watch?v=388M2ScnM-s

 

 

O autorze: Pokutujący Łotr