Huzia na Janka, czyli jak zadręczyć pokrzywdzonego sztygara Jączka

Boli mnie wtórna wiktymizacja ludzi, którzy nie mogą dojść w państwie polskim sprawiedliwości. To nierzadki przypadek, że za krytykę działania funkcjonariuszy publicznych są drastyczne i upokarzające kary.

 

 

Dwukrotnie już pisałam o sztygarze Janie Jączku (tutaj i tutaj oraz tutaj: http://www.ekspedyt.org/rebeliantka/2013/05/17/13080_jak-gracz-roku-2007-leszek-czarnecki-ogral-jana-jaczka-i-innych-inwestorow-gieldowych.html i tutaj: http://www.ekspedyt.org/rebeliantka/2013/06/12/14665_jan-jaczek-zatrzymany-dzisiaj-z-art-212-kk.html).

Pierwszy tekst opisywał, jak bankowcy Getin Banku wspólnie z maklerami DM IDM SA wykreowali – rażąco łamiąc prawo bankowe – sztuczny popyt na akcje firmy deweloperskiej LC Corp SA, co spowodowało znaczące zawyżenie ceny emisyjnej akcji w stosunku do rzeczywistej ich wartości, a w konsekwencji to, że inwestorzy detaliczni tracili oszczędności życia i nierzadko popadali w niespłacalne długi z powodu zaciągnięcia kredytów na zakup drakońsko przeszacowanych akcji (kosztują one dzisiaj około 1,50 zł przy cenie emisyjnej w dniu 29 czerwca 2007 roku – 6,50 zł). W drugim tekście przedstawiłam, jak jeden z wprowadzonych w błąd inwestorów, sztygar Jan Jączek, który od kilku lat bezskutecznie zabiegał o rzetelne śledztwo w powyższej sprawie i zarzucał prokuratorom i niektórym sędziom brak rzetelności przy badaniu powyższej sprawy, został w drastycznych okolicznościach zatrzymany w dniu 12 czerwca 2012 r. i przewieziony do katowickiej komendy policji w celu postawienia mu zarzutów zniesławienia funkcjonariuszy publicznych.

 

Persyflażowe wyjaśnienia Prokuratury Rejonowej Katowice Północ

 

W dniu 12 czerwca 2013 r. nie udało mi się uzyskać bliższych informacji na temat śledztwa prowadzonego  przeciwko Janowi Jączkowi. Zapytałam zatem Prokurator Rejonową z Prokuratury Rejonowej Katowice Północ nadzorującej policyjne śledztwo – Urszulę Noras-Cemę – o następujące okoliczności sprawy 1 Ds. 88/13:

 

  • Kto wniósł o ściganie pana Jana Jączka na podstawie art. Art. 212 par. 1 kk? Jeśli jest to funkcjonariusz publiczny, to z jakich powodów nie wniósł oskarżenia prywatnego, a prokuratura działa na podstawie art. 60 kpk? Jaki jest interes społeczny ścigania przez prokuraturę w tej sprawie?
  • Kto wydał nakaz zatrzymania pana Jana Jączka w dniu 12 czerwca 2013 roku, skoro – jak podaje J. Jączek – był on wzywany na dzień 10 lub 11 czerwca, a w dniu 11 czerwca 2013 roku wniósł o przydzielenie mu adwokata z urzędu, co powinno skutkować odroczeniem wezwania?
  • Z jakich powodów zastosowano nieproporcjonalne środki podczas zatrzymania pana Jana Jączka w dniu 12 czerwca 2013 roku – 5 policjantów zatrzymujących go na terenie Sądu?
  • Czy jest zgodne z prawem, że niniejsze postępowanie odbywa się pod nadzorem prokurator Małgorzaty Kaczmarczyk-Suchan,  której Jan Jączek zarzucał wcześniej  brak obiektywizmu i celową przewlekłość w sprawach wiążących się z podejrzeniem popełnienia przestępstwa przez bankowców z Getin Banku i inne osoby, w tym sędziów i prokuratorów, na szkodę nabywców akcji LC Corp SA i złożył zawiadomienie o przestępstwie poplecznictwa ze strony tej prokurator?

 

Dopiero po tygodniu otrzymałam następujące wyjaśnienia:
Jestem wstrząśnięta. Składa się na to kilka powodów.

 

Fikcja równości obywateli wobec prawa

 

Art. 212 kk stanowi:

 

§ 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę
organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości,
które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania
potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności,
podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków
masowego komunikowania,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności
do roku.
§ 3. W razie skazania za przestępstwo określone w § 1 lub 2 sąd może orzec nawiązkę
na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny
cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego.
§ 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 odbywa się z oskarżenia prywatnego.

 

A zatem § 4. Art. 212 kk jasno stanowi, że co do zasady ściganie zniesławienia odbywa się w formie oskarżenia prywatnego. Jak zawsze jest jednak wyjątek od zasady. Mówi o nim art. 60 kpk. Jego stosowanie jest wyjaśniane w literaturze następująco:

 

 „…na podstawie art. 60 § 1 k.p.k. w sprawach o przestępstwa ścigane z oskarżenia prywatnego, prokurator wszczyna postępowanie albo wstępuje do postępowania już wszczętego, jeżeli wymaga tego interes społeczny. Kodeks postępowania karnego nie przewiduje jednak legalnej definicji interesu społecznego. Co zatem należy rozumieć przez to pojęcie? Można określić, że jest to taka sytuacja, kiedy sprawca przestępstwa narusza nie tylko interes pokrzywdzonego, ale także interes ogółu, społeczeństwa. Oceniając, czy doszło do naruszenia interesu społecznego, należy wziąć pod uwagę m.in.: 1) sposób popełnienia przestępstwa i jego okoliczności (np. agresywne, wulgarne zachowanie się sprawcy wobec pokrzywdzonego i otoczenia, popełnienie czynu publicznie, w tym na oczach dzieci, z zemsty, w celu poniżenia pokrzywdzonego), 2) osobę pokrzywdzonego (np. osoba nieporadna, kaleka, schorowana, w wieku starczym, zależna od sprawcy), 3) osobę sprawcy przestępstwa (np. wielokrotny recydywista, współdziałający w grupie przestępczej)” /za: . Zbigniew Banasiak „Przyjęcie zawiadomienia o przestępstwie prywatnoskargowym w praktyce policyjnej” Prokuratura i Prawo” 7-8, 2010/.

 

Prokurator Generalny A. Seremet 29 października 2012 r.  wydał wytyczne, które „mają ujednolicić praktykę, usunąć pojawiające się w niej nieprawidłowości oraz uwzględniać w postępowaniu karnym prawnie chroniony interes pokrzywdzonego, a także realizować obowiązek strzeżenia praworządności”. Brzmią one następująco:

 

Wytyczne Prokuratora Generalnego w sprawie udziału prokuratora w sprawach o przestępstwa prywatnoskargowe.
Każdy prokurator oceniając, czy interes społeczny wymaga objęcia ściganiem z urzędu przestępstwa prywatnoskargowego, będzie brał pod uwagę przede wszystkim:
  • okoliczności odnoszące się do osoby pokrzywdzonego, w tym zwłaszcza jego zdolność do realizacji uprawnień w zakresie oskarżenia prywatnego, uwzględniając w szczególności nieporadność z uwagi na wiek, chorobę, kalectwo, zależność od sprawcy i szczególnie trudną sytuację życiową;
  • okoliczności odnoszące się do strony podmiotowej (szczególna złośliwość) i przedmiotowej czynu (działanie w miejscu publicznym, poważny rodzaj i rozmiar ujemnych następstw przestępstwa) oraz charakteryzujące sprawcę (jego właściwości i warunki osobiste);
  • *konieczność kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa i poczucia, że organy państwowe stanowczo reagują na drastyczne przypadki łamania prawa. Okoliczności te nie muszą występować łącznie.
Ponadto objęcie czynu ściganiem z urzędu uzasadniają również obiektywne trudności w ustaleniu przez pokrzywdzonego niezbędnych danych osobowych sprawcy przestępstwa, zwłaszcza jeśli przestępstwo popełniono za pośrednictwem telefonu lub Internetu. Wówczas po ujawnieniu personaliów sprawcy umożliwiających pokrzywdzonemu wniesienie prywatnego aktu oskarżenia prokurator dokonuje ponownej oceny istnienia interesu społecznego w ściganiu czynu z urzędu.

 

 

Jak się zdaje, powyższe zasady pozwalają prokuraturze ścigać z urzędu każdego, kogo prokuratorzy „uznaniowo” uznają za popełniającego czyny spełniające ww „kryteria” podmiotowe i przedmiotowe. To furtka pozwalająca w szczególności ścigać za czyny domniemanego zniesławiania funkcjonariuszy publicznych.

 

Analizując wytyczne prokuratora Seremeta w związku z objęciem z urzędu ściganiem Jana Jączka, warto zauważyć, że nie zachodzą w tym przypadku okoliczności odnoszące się do osoby pokrzywdzonego, gdyż z całą pewnością sędzia mający ten status nie jest „nieporadny z uwagi na wiek, chorobę, kalectwo, zależność od sprawcy lub szczególnie trudną sytuację życiową”. Trudno też mówić o okolicznościach odnoszących się do strony podmiotowej czynu i osoby sprawcy. Jan Jączek jest praworządnym obywatelem, nie działa złośliwie, ani z niskich pobudek. Od 2008 roku bezskutecznie zabiega o przeprowadzenie rzetelnego śledztwa dotyczącego kredytowania zakupu akcji LC Corp SA  przez Getin Bank SA, na skutek którego inwestorzy detaliczni zostali rażąco wprowadzeni w błąd co do wartości inwestycji i zaciągnęli duże kredyty na zakup akcji, udzielone im niezgodnie z prawem bankowym, na skutek czego ponieśli niepowetowane szkody. Organa państwa uchylają się od wyjaśnienia tej bulwersującej sprawy. Powoduje to u pana Jączka coraz większe poczucie krzywdy, zniecierpliwienie i ostrą krytykę pod adresem funkcjonariuszy publicznych, w tym prokuratorów i sędziów. Czy takie zachowania powinny być ścigane na podstawie kodeksu karnego, a sam Jączek traktowany jak jakiś bandyta, wyprowadzany z sądu w celu pospiesznego postawienia mu zarzutów w asyście 5 funkcjonariuszy? Nie wydaje się to zasadne.

 

Dlaczego chcą ukarać Jana Jączka dwa razy za ten sam czyn?

 

W świetle wytycznych Prokuratora Generalnego Seremeta prezes Sądu Apelacyjnego w Katowicach miał formalne uprawnienie do zawiadomienia o czynie, który w jego ocenie był zniesławieniem sędziego podlegającego mu służbowo. Czy było to słuszne? Opinia  publiczna zgłasza w tym zakresie rozliczne wątpliwości.

 

Przede wszystkim, Jan Jączek czynił sędziemu Waldemarowi Szmidtowi zarzuty o charakterze merytorycznym. Podnosił, że „sędzia ten wspólnie z innymi sędziami wydał w dniu 20 października 2010 r. Postanowienie sygn. akt II S 56/10, stwierdzające, że okres dwudziestu miesięcy bezczynności i zaniechań prokuratury w sprawie Getin Banku nie jest przewlekłością postępowania prokuratorskiego, co jest sprzeczne z utrwalonym orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, utrwalonym orzecznictwem sądów krajowych i zasadami prawidłowego rozumowania”. Podnosił też zarzuty dotyczące ponownego orzekania przez sędziego W. Szmidta w sprawie kolejnej skargi, dotyczącej  przewlekłości postępowania prokuratury, rozpatrywanej podczas posiedzenia w dniu 22 sierpnia 2012 r.

 

W dniu tym doszło na sali sądowej do kolejnych kontrowersji między Janem Jączkiem i towarzyszącą mu publicznością a sędzią Szmidtem w związku z tym, iż sędzia zarządził, iż rozpatrywanie skargi winno być dokonywane niejawnie.

 

W związku z emocjonalną atmosferą na sali Jan Jączek został ukarany karą porządkową w wysokości 500 zł. Karę tą podtrzymał Sąd Najwyższy Postanowieniem z dnia 21.11.2012. sygn. akt IV KZ 58/12.

 

Czy jest zatem potrzeba karania Jana Jączka za ten sam czyn po raz drugi? W końcu to przecież sam pokrzywdzony skład orzekający, w obronie którego występuje prokuratura, ukarał już Jana Jączka za naruszenie powagi Sądu. Sąd ten w składzie 3-osobowym, ani nie sięgnął do bardziej dolegliwych kar, możliwych na gruncie Prawa o ustroju sądów powszechnych, ani też sam nie domagał się ścigania Jana Jączka na podstawie artykułu 212 kk.

 

Z jakich powodów zatem ma miejsce to ściganie karne? Nie jest to zrozumiałe.

 

Łamanie praw obywatelskich Jana Jączka przez Policję i Prokuraturę

 

Postępowanie karne przeciwko Janowi Jączkowi toczy się z nadzwyczajnym pośpiechem, specyficzną gorliwością i łamaniem jego praw obywatelskich.

 

Być może znaczenie ma tutaj fakt, iż zawiadomienie złożył sam prezes sądu apelacyjnego, a więc sędzia o najwyższym autorytecie formalnym na obszarze apelacji śląskiej. Być może prokuratorzy i policjanci chcą się – w związku tym – specjalnie „wykazać” w tej sprawie.

 

Bo jak inaczej wytłumaczyć takie np. okoliczności?

 

  • Postępowanie toczy się bez rozpatrzenia wniosku Jana Jączka o przydzielenie mu adwokata z urzędu.
  • Zawiadomienia o czynnościach procesowych przesyłane są J. Jączkowi bez zachowania odpowiednich terminów, nieomal z „dnia na dzień”, wbrew procedurze karnej.
  • Już na następny dzień, gdy J. Jączek nie zgłosił się na Policję, składając jednocześnie usprawiedliwienie i wniosek o przydzielenie mu adwokata z urzędu, do dzisiaj nie rozpatrzony, Prokuratura wydała Postanowienie o jego zatrzymaniu i przymusowym doprowadzeniu na Komendę Policji. Zatrzymanie to zrealizowano na terenie Sądu w drastyczny sposób (5 policjantów wyprowadzających Jączka do radiowozu na oczach zgromadzonych, przypadkowych osób). Szkoda, że równie szybko i stanowczo Policja i Prokuratura nie działają w celu wyjaśnienia okoliczności niezgodnego z prawem bankowym kredytowania zakupu akcji LC Corp SA przez Getin Bank SA.
  • Stawianie zarzutów J. Jączkowi – wg jego sprawozdania – było realizowane przez policjanta mł. asp. Konrada Manieckiego w sposób niewłaściwy. Jak pisze J. Jączek w zażaleniu na zatrzymanie„Konrad Maniecki prowokował mnie do niewłaściwego zachowania, przez wiele godzin znęcał się nade mną psychicznie, zarzucając mi, m.in. że go pobiję. W związku z ciągłymi intrygami skorumpowanego policjanta Konrada Manieckiego wobec mojej osoby zmuszony  byłem prosić o kontakt z jego przełożonym”.
  • Nadto mł. asp. Konrad Maniecki wezwał Jana Jączka już na dzień 25 czerwca w celu końcowego zaznajomienia go z aktami postępowania przygotowawczego.

 

Taki sposób prowadzenia tego postępowania to zwyczajna hucpa. Nie zgadzam się na to, aby prawa do obrony osoby, wobec której zarzuty z art. 212 kk są wielce kontrowersyjne, były tak arogancko łamane.

 

Jan Jączek nie jest już w stanie samodzielnie bronić swoich interesów – fikcja pomocy prawnej z urzędu

 

W piątek 21 czerwca obserwowałam w Sądzie Okręgowym w Katowicach przebieg rozprawy o zapłatę z powództwa Jana Jączka przeciwko Getin Bankowi sygn. akt II C 718/12. Rozprawie przewodniczyła sędzia Joanna Kozera.

 

Gdy wchodziłam do Sądu przed godz. 9, po korytarzach poruszały się już liczne zastępy umundurowanych funkcjonariuszy. Gdy przechodziłam obok jednego z nich na parterze, usłyszałam, że muszą obstawić jeszcze jedno z wejść, „bo nie wiadomo, co ta banda wymyśli”. Kolejną grupę (ok. 7-8  policjantów lub ochroniarzy) spotkałam pod salą sądową na drugim piętrze. Poinformowali oni, że do sali rozpraw może wejść tylko 10 osób, gdyż tak zarządziła sędzia przewodnicząca.

 

Po wejściu na salę, powód Jan Jączek zwrócił się do Sędzi z prośbą o wyjaśnienie, dlaczego ograniczane są jego prawa do jawności postępowania. Sędzia zasłoniła się dbałością o komfort na Sali rozpraw, gdyż z powodu wysokiej temperatury przy dużej liczbie obserwatorów może być duszno.

 

Podczas rozprawy zwracały uwagę następujące fakty:

 

  • Sędzia odmówiła powodowi przydziału pełnomocnika z urzędu, gdyż „powód bardzo dobrze sobie radzi w procesie i nie potrzebuje pomocy prawnej”.
  • Sędzia odmówiła przesłuchania nowych świadków w procesie, w tym pracowników Domu Maklerskiego IDM SA.
  • Radca prawny reprezentujący pozwany Getin Noble Bank SA poinformował, że z tego, co jest mu wiadomo, Zarząd Getin Banku nie jest zainteresowany zawarciem ugody z Janem Jączkiem.
  • Sędzia Przewodnicząca nie reagowała, gdy prawnik Pozwanego Getin Banku krzyczał na Sali rozpraw na Jana Jączka podczas zadawania mu pytania.
  • Sędzia – jak się zdaje – nie miała zamiaru dopuścić kluczowego dowodu z Protokołu z inspekcji przeprowadzonej w Getin Banku SA w Katowicach przez Komisję z Generalnego Inspektoratu Nadzoru Bankowego z datą 20 grudnia 2008 r.

 

Rozprawa zakończyła się złożeniem przez Jana Jączka wniosku o wyłączenie sędzi przewodniczącej rozprawie.

 

Rozprawę obserwowali m.in. dziennikarze „Faktu”.

 

Moim zdaniem, Jan Jączek koniecznie potrzebuje pomocy prawnej podczas tego procesu. Jest potwornie zmęczony psychicznie i wyczerpany fizycznie ciężkimi przeżyciami w ciągu ostatnich lat. Nie jest już w stanie wystarczająco dobrze zadbać o swoje interesy, podczas gdy naprzeciwko siebie ma profesjonalnego pełnomocnika reprezentującego Bank, którego akcjonariuszem większościowym jest Leszek Czarnecki, czwarty na liście najbogatszych ludzi w Polsce.

 

Prowadzone wobec Jana Jączka w ostatnich dniach postępowanie karne, z drastycznym łamaniem przez organa ścigania jego podstawowych praw do obrony, dodatkowo pogarsza możliwości obrony jego praw jako powoda w postępowaniu cywilnym przeciwko Getin Bankowi.

 

Nie podoba mi się to.

 

Appendix:

 

Przed chwilą otrzymałam dobrą wiadomość. W dniu 20.06.2013 poseł PiS Grzegorz Tobiszowski wniósł interpelację poselską o zbadanie akt sprawy 1 Ds 88/13 Prokuratury Rejonowej Katowice-Północ.

 

O autorze: Rebeliantka

Bona diagnosis, bona curatio. Bez Boga ani do proga. Zna się na zarządzaniu. Konserwatystka. W wieku średnim, ale bez oznak kryzysu. Nie znosi polityków mamiących ludzi obietnicami bez pokrycia (fumum vendere – dosł.: sprzedających dym).