Klasztor… (2)

Tekst, tak myślę, powinien uzyskać nihil obstat w Klasztorze…ale celowo jest wrzucony w zakładkę “na wesoło”.
W Klasztorze na samym początku wytworzyły sie dwie frakcje, jedna modernistyczna, która ma przychylność Opata Markusa, a co najważniejsze zwłaszcza Mateczki Najprzewielebniejszej, sancte Catogorii, a druga tradycjonalistyczna, która ze zgrozą spoglądała na to, co modernizm zrobił z wiarą i kościołem.
Braciszkowie tradycjonalistyczni byli spychani na bocznicę Klasztoru…mieli cele, które przypominały ciemnice, pisali swoje teksty przy ogarkach, o marnych knotkach i nikłym płomieniu…teren Braciszków tradycjonalistycznych był wyraźnie oznakowany…niczym teren radioaktywny z tabliczką z czarnym wiatraczkiem z napisem “caution, radiation area”.
Względna sielanka w Klasztorze trwała do czasu, kiedy jeden z Braciszków tradycjonalistycznych napisał, że jeden duchowny, także tradycyjny będzie miał prelekcję…ogłoszenie to zamieścił w klasztornej gablotce.
Opat Marcus, przechadzając się klasztornymi korytarzami zobaczył w gablotce ogłoszenie i aż mu lica pokraślały ze złości…wyrwał ogłoszenie, zmiął, rzucił na ziemię i energicznie podeptał, po czym kazał wszystkim Braciszkom, aby zebrali się w klasztornym refektarzu.
– Zmiąłem i podeptałem to ogłoszenie… – zawołał Opat Markus – bo nie będziemy tutaj tolerować tradycjonalistycznych ekscesów…
Zamieszanie okrutne zrobiło się w Klasztorze…wszyscy wiedzieli, że za głoszenie tradycjonalizmu w Klasztorze była tylko jedna kara…kara publicznej chłosty.
Karę publicznej chłosty wymierzała w Klasztorze tylko Matka Najprzewielebniejsza, tylko ona miała niejako imprimatur na batożenie heretyków…służył do tego batog obosieczny, z pieczęcią na rękojeści, potwierdzającą autentyczność pochodzenia i skuteczność w wypędzaniu demonów nieposłuszeństwa, batog ten też wystawiony był na widok publiczny ku przestrodze w którejś z klasztornych gablot…nieszczęśnicy, jak już wspomniałem byli batożeni publicznie, tylko Matka Najprzewielebniejsza szacowała liczbę razów na gołe pośladki, oczywiście tylko wedle swojego uznania…Braciszkowie zakulisowo szeptali, że Najprzewielebniejsza ma dwie misje do spełnienia przy jednym ogniu… ratuje dusze biednych nieszczęśników i wybija z głowy tradycjonalistyczną herezję…cdn…
…wszystkie postacie są fikcyjne, zbieżność zdarzeń przypadkowe :))

Tagi:

O autorze: trybeus

Czterdziestoletni Katol I Moher z Kościoła toruńskiego, parafia podhalańska...łowca jehowitów...Kurnik's Managemen ...