Grzegorz Braun i Jan Piński o III RP „Kto tu rządzi?”

Całkiem niedawno ukazał się wywiad z Grzegorzem Braunem, przeprowadzony przez Jana Pińskiego, a zatytułowany „Kto tu rzadzi?”.  Kupiłam sobie tę książkę kilka dni temu, choć wiele się po niej nie spodziewałam.  Grzegorza Brauna ceniłam jako reżysera doskonałych filmów dokumentalnych, a o red. Pińskim nie byłam najlepszego zdania.

Przeżyłam miłe zaskoczenie.  Książka okazała się wręcz pasjonująca.  Redaktor Piński bardzo dobrze prowadził rozmowę, nie pozwalając Braunowi na zatopienie się w odmętach monarchizmu,, ani na powtarzanie w kółko „Kościół – Szkoła – Strzelnica”.  Zamiast tego otrzymaliśmy ostro zarysowany obraz III RP ze wszystkimi jej patologiami.  Ksiazka liczy tylko 138 stron, lecz zawiera więcej informacji i rozwazań niż niejeden gruby tom.  Oto jej spis treści:

„O tym, kto rządzi     s.8

O transformacji        s.25

O bezkarności elit    s.38

O masonerii             s.43

O karierze i lustracji  s.47

O antypolskiej polityce polskiego rządu  s.64

O sądach i ludziach bez biografii  s.88

O rozliczeniu            s.99

O Żydach                 s.111

O zamachu w Smoleńsku  s.121 „.

Na tytułowe pytanie Grzegorz Braun odpowiada już na stronie 8 :

„Odpowiedź na pytanie, kto dzisiaj naprawdę rządzi Polską, jest nieskomplikowana. Polską rządzi łże-elita, elita podstawiona. Elita, która zajęła miejsce prawdziwej elity: wyrżniętych, ograbionych, zdeklasowanych, wypchniętych na emigrację czy to wewnętrzną, czy zagraniczną. Ta elita, fundamentalnie różni się od elity narodowej tym mianowicie, że ta nowa „szlachta” nie ma żadnych zasług. (…)

Ta nowa „szlachta”, nowa post-peerelowska klasa polityczna zawdzięcza swój awans społeczny, ekonomiczny, polityczny, czyli władzę po prostu, aktom n i e w i e r n o ś c i  Rzeczypospolitej. Wszyscy, którzy dzisiaj rozdają karty i wyjadają konfitury, mając do nich najlepszy dostęp, zasłużyli się niewiernością Polsce, narodowi polskiemu, wchodząc w relacje i więzi lojalności z władzami innych państw, innych projektów państwowych, które działają na naszym terytorium”.

Często opiera on swoje wywody na rzeczach, które umykają innym.  Aby to zilustrowac przytocze dość długi cytat ze stron – 15 i 16:

„Partia, do której należał Waldemar Pawlak – ZSL, zrzeszała (…) co znamienne także leśników i strażaków.  Zwróćmy uwagę na taki fenomen: słuzby lesne i straz pożarna charakteryzuja sie tym, że posiadaja własne środki i systemy łaczności.

Otoż nalezy uważać za absolutnie wykluczone, aby Armia Czerwona, tolerowała na teatrze swoich działań, na zapleczu przyszłego frontu III wojny światowej, jakim była właśnie Polska, jakiekolwiek alternatywne, nie zintegrowane z jej systemem sieci łączności.

W zwiazku z tym stawiam hipotezę badawczą i chętnie się założę, że w tej partii, do ktorej Wademar Pawlak nalezy, jego partii macierzystej, mieliśmy, a być moze jeszcze dzisiaj mamy, wiecej twardej agentury sowieckiego wywiadu wojskowego – GRU niż nawet w nieboszczce PZPR i tworach po niej dziedziczących.  To, moim zdaniem, tłumaczy fenomen Waldemara Pawlaka.  Jest to odpowiedź na pytanie, skad Lech Wałęsa wyciągnął  Pawlaka w czerwcową noc 1992 r. (…)

Wiadomo, że Lech Wałęsa pierwszoplanowo i życiowo pozostawał i do dziś pozostaje lojalny właśnie wobec bezpieki wojskowej, wobec tzw. zielonych.  Tak, to jest prawda, że TW „Bolek” to epizod w życiu Lecha Wałęsy.  Został on bowiem puszczony na jakiś czas w dzierżawę przez zielonych niebieskim.  Miał do wykonania ważne zadania w grudniu 1970 r. i w latach następnych, ale potem wrócił do ewidencji wojskowych – nigdy nie wypowiedział lojalności wobec słuzby macierzystej i w tej lojalności trwa do dzisiaj.”.

Powyższy logiczny wywód dobrze pokazuje sposób myślenia Grzegorza Brauna.  Oczywiście, nie z wszystkimi jego stwierdzeniami należy się z góry zgadzać.  Czasem wyciąga on zbyt daleko idące wnioski z wątłych przesłanek.  Niemniej wywiad z Grzegorzem Braunem jest niezwykle interesujący i daje do myślenia.  Trzeba go przeczytac i przemyśleć

O autorze: elig