„Królewskie” przywitanie Komorowskiego w Krakowie

Szanowni Państwo.

Kraków jak zwykle nie zawiódł i przywitał prezydenta z przytupem.

Ojciec narodu, jakby nigdy nic, wykrzyczał w swoim wąsatym stylu filozoficzne „moja racja jest bardziej mojsza, niż twojsza”! To są właśnie, wraz ze słowami Fedorowicza, Dudka, hrabianki Thun i innych spikerów prawdziwe odmęty szaleństwa.

To znamienne, że prezydent spotyka się z tak otwartą wrogością na już drugim, po Nowym Targu, otwartym wiecu. W drugim dniu „nowego otwarcia” jego kampanii. Sądzę, że jego sztabowcy mogli się tego nie spodziewać. Nawet za czasów najgorszego antykaczyzmu jego ofiary nie były tak chłodno przyjmowane na ulicach, jak teraz Komorowski.

Mam nadzieję, że sobotnia konwencja, jak i objazd bronkobusa po kraju odniesie skutek odwrotny od zamierzonego. I jeszcze bardziej unaoczni rozdźwięk pomiędzy „złotą erą polskiej historii”, a realnym życiem zwykłych ludzi.

Weźmy przykład z Krakowa i przywitajmy w naszych miastach naszego „króla” z godnymi honorami. Nie po to, by popełnić przestępstwo i obrażać głowę państwa. Ale by po to, by obudzić sumienie w tym zagubionym i grzeszącym człowieku. By wyrazić, że nie wszystko jest super i ktoś jeszcze w naszym kraju pamięta o ustawie 67, zapowiedzi wyprowadzenia krzyża z Krakowskiego Przedmieścia w pierwszym dniu urzędowania, o Pro Civili i WSI, o aferze marszałkowskiej, częstych międzylądowaniach gdzieś w Rosji, o Smoleńsku, uśmiechach przy przywozie trumien, o samozwańczym ogłoszeniu się prezydentem bez aktu zgonu Kaczyńskiego, za współudział w tuszowaniu fałszerstw wyborczych przez naciski na sędziów.

Niechęć ulicy, łatka obciachu wraz z kwietniową publikacją Sumlińskiego mogą sprawić, że stanie się niemożliwe i odsuniemy osobę niegodną urzędu prezydenta ze swojego stanowiska.

 

O autorze: Migorr

Jestem równolatkiem tworu zwanego "Trzecią Rzeczpospolitą". Moje marzenie: Aby jej kres, którego konsekwencją będzie budowa Wolnej Polski nastąpił jeszcze za mojego życia.