Wyhodowali 8 milionów „debili Ewangelii” w swoich parafiach.

bc2096589d4dc35ce7df432

Wyhodowali 8 milionów „debili Ewangelii” w swoich parafiach.

 

Wobec faktu, że nie można rzeczowo dyskutować z „katolikami” (tzw. „toruńskimi”) o stanie ducha Narodu Polskiego wyniszczanego przez kłamstwo i przez upadek kultury czynu, albowiem procesy odmóżdżenia Polaków i skarłowacenia „polskiej duszy” doszły już do stanu apogeum skundlenia w wielu miejscach coraz bardziej wyludniającego się kraju, to rozsyłam treść mojej opinii, aby ten głos zaistniał w publicznej dyskusji.

Nie sposób bowiem wydrukować jej w debacie na stronie forum „Radia Maryja”, albowiem nawet i tam „krytyczna krytyka krytyk” ma swoje ograniczenia i swoją poprawność polityczną oraz osiąga się tylko „racje przez dopuszczone przez cenzorów narracje”. To naprawdę zdumiewające jak można katolikom zamykać usta w Polsce wyłącznie dlatego, że polemiści nie mdleją i nie padają na kolana przed każdym „geniuszem” lansowanym przez te media.

Sprawa bowiem dotyczy problemu powstawania i funkcjonowania oraz misji elit narodowych w dziejach cywilizacji łacińskiej. Jednak  pośrednio również obejmuje problem pojawiania się i działania  mimikr „elit” narodowych, a więc elit fałszywych – „polakopodobnych”, oczywiście nie realizujących celów narodowych i cywilizacyjnych w sposób pełny, lub tylko częściowy, albo działających pozornie na rzecz dobra wspólnego lecz z odwrotnym skutkiem. Ów problem dotyka również kwestii kontr-elit czyli  elit jawnie wrogich narodowi, które – jak dowodzi historia Polski mogą zaistnieć na jej terytorium – bez większych sprzeciwów autochtonów doprowadzonych przez siły okupacyjne do stanu bezradności i bezbronności. Jest zatem możliwe, jak potwierdza historia, uruchomienie pewnych procesów społecznych, które umożliwią powstanie elit egoistycznych i agenturalnych, w zasadzie różnych mafijnych grup wpływów, wyposażonych w kompetencje podejmowania decyzji oraz zdolnych do formowania i narzucania własnego toku myśli społeczeństwu, pomimo, że ewidentnie działają na szkodę Narodu Polskiego. Siły, o których mowa, działają na podbitym terytorium bez potrzebnego kamuflowania się przed krzywdzonymi i obejmują wiele środowisk i zawodów na wszystkich szczeblach drabiny władzy i struktur społecznych. Zjawisko to jednak wymaga przeanalizowania i zdemaskowania gdyż eliminacja wrogich narodowi cywilizacji, poprzez skasowanie centrów tych wpływów,  stanowi poważne wyzwanie historyczne i moralne. Milczenie w tej sprawie jest poważnym grzechem zaniechania w służbie cywilizacji łacińskiej oraz oznaką braku rzetelnej pracy na rzecz interesu narodowego. Pamiętać też musimy o słowach prof. Feliksa Konecznego, iż jako Naród „musimy się odżydzić bo inaczej zginiemy marnie w zażydzeniu” (Cywilizacja żydowska). Uważam także, iż musimy się odturanizować i odbizantynizować, aby stać się rzeczywiście Polakami-katolikami zdolnymi do odrodzenia wspólnoty narodowej i do odzyskania łacińskiej Ojczyzny.

Problem powstawania, wyłaniania i funkcjonowania  podmienionych oraz „skundlonych” łże-elit, które de facto ubierają się w pozy „patriotów”, „mężów stanu” i do tego jeszcze „autorytetów”, albo różnej maści fachowców, mistrzów, ekspertów w przeróżnych dziedzinach przedsiębiorczości, działalności politycznej i społecznej oraz nauk i sztuk, pomimo ich niekompetencji albo celowej destrukcji – jest na pewno zagadnieniem socjologicznie ciekawym.  Wszak „tylko prawda jest ciekawa”, pomimo, że może odsłaniać wielki dramat lub też hańbę narodu, który toleruje i znosi działalność szkodników przez wiele dekad.

W Polsce – jak wszystkim wiadomo. to tzw. „eliciarze” – działający przez ponad ćwierćwiecze z sukcesami dla siebie i swoich mocodawców, lecz z tragedią dla Polski, ogłupiły, oszukały, obrabowały, a nawet częściowo zdepopulizowały Naród Polski i wypędziły kilka milionów młodych naszych rodaków, zagrożonych marginalizacją lub wykluczeniem społecznym – z Ojczyzny. Pomimo tego dramatu, którego nie sposób już ukryć i pokryć patyną wielkich kłamstw redagowanych przez specjalistów od propagandy sukcesu, to jednak nie brakuje w naszym kraju szerokich mas  gotowych to zło społeczne, polityczne, gospodarcze, moralne, etc. – ciągle uważać za dobro.

Szkoda tylko, że w zaprezentowanej debacie przez „RM” – podjętej przez katolickich uczonych i działaczy – nie rozróżniano pomiędzy „elitami” w poszczególnych cywilizacjach i nie wskazywano na ich jakościowe różnice oraz misje i cele jakie realizują. Podział na elity służebne lub też wrogie, albo cywilizacyjnie obce, skonfrontowane ze sobą na niwie wartości i celów w ramach wojen cywilizacji, a także dzielące skolonizowane społeczeństwo na Spartiatów i Helotów, dodałby sporo ważnych informacji jakie można by spożytkować w życiu politycznym i gospodarczym, a nawet kulturalnym i religijnym.

Nie sposób bowiem oceniać rzeczywistości inaczej niż przez pryzmat wojny cywilizacji, a także wojny kultur i religii, idei, światopoglądów. Każda cywilizacja bowiem ma nie tylko własną organizację ustroju życia społecznego, lecz także swoje elity, które są odpowiedzialne za sterowanie zrzeszeniami ludzkimi realizującymi konkretne zadania i wspólne cele, lub też inne, egoistyczne, na ogół zawężone do określonych kwestii wyrastających z lansowanego światopoglądu.

Jestem przekonany, że prawdziwą elitą świata są rzymscy katolicy, pod wodzą legalnego papieża, albowiem są dziećmi Króla królów i Pana panów, dziedzicami Królestwa Bożego, które nie jest utopią lecz faktem i postulatem do realizacji. Elity innych cywilizacji jedynie dziełu budowy Królestwa Bożego na różne sposoby przeszkadzają i pełnią rolę destrukcyjną w historii powszechnej oraz w dziejach Zbawienia. Trzeba więc rozróżniać elity od hersztów band tworzących, rozwijających, lub podtrzymujących w istnieniu wrogie katolicyzmowi cywilizacje.

Przecież jak powiedział św. Augustyn „państwa, które nie kierują się sprawiedliwością prędzej lub później przemienią się w bandy rozbójników”. Nadto „każdemu należy się sprawiedliwość i miłość a nikomu krzywda” – jak konstatował ten Doktor Kościoła – biskup z Hippony. Zatem dezyderat budowy cywilizacji miłości musi przyświecać działalności instytucji państwa lub też kierownikom narodu pozbawionego państwa. W moim przekonaniu kierownikami narodu są nie tylko władcy, duchowi, polityczni i gospodarczy działający na różnych odcinkach ludzkiej aktywności,  lecz także rodzice i dziadkowie realizujący zadania wychowawcze w stosunku do swoich dzieci i wnuków.

Stąd wniosek, iż prawdziwe elity muszą mieć na względzie nade wszystko prawdę, sprawiedliwość, miłość i miłosierdzie, dla nich żyć i pracować. Mają obowiązek zaszczepić całej wspólnocie narodowej i każdemu człowiekowi bez żadnych wyjątków te wartości. Należyte „oczytanie człowieka” i jego prawdziwej tożsamości oraz traktowania go jako „drogi Kościoła”, a także niezbędnego „bytu przygodnego” w sztafecie pokoleń tworzącej wspólnotę pokoleń, „które były”, „które są” i „które nadejdą” – to najważniejsze z zadań prawdziwych elit narodowych. Bez tej diagnozy dotyczącej człowieka nie jest w ogóle możliwa do nakreślenia misja narodu jako wspólnoty etycznej. Człowiek bowiem na świat przychodzi i swą egzystencję prowadzi w narodzie, a więc w „rodzinie rodzin” i w niej uczy się właściwych relacji. W dziele służby Bogu i miłości bliźniego nie ma miejsca dla „błędów antropologicznych” i na fałszywą ideologię. Człowiek nie może żyć ani bez prawdy ani też bez miłości, ani też bez społeczności i dlatego organizacja wspólnoty łacińskiej musi być określona według zasad chrześcijańskiej sprawiedliwości, miłości, miłosierdzia. Tylko według ewangelicznych imperatywów trzeba zorganizować życie Narodu, gdyż ludzie są bytami relacyjnymi „żyjącymi z kultury i dla kultury” i są powołani do pełni życia nie tylko tu i teraz, ale przede wszystkim dla egzystencji  w błogosławionej wieczności o czym stale przypominał św. Jan Paweł II. Poza tym, jak nauczał ks. kard. August Hlond, Prymas Polski, „Polska bez Królestwa Bożego jest niczym”.

Jeśli  jakaś warstwa społeczna mająca zdolność do sterowania społeczeństwem  rezygnuje z powyższych zadań i do postulatów sprzecznych z wartościami, o których była mowa –  namawia resztę wspólnoty, lub też siłą zrzeszeniu narzuca system sprzeczny z Ewangelią, to zawsze mamy do czynienia z bandytami lepiej lub gorzej udającymi „dobro” i „cnotę” aby czerpać korzyści ze sprawowania władzy. Sól epoki wbrew temu co pisał Czesław Miłosz w „Traktacie moralnym” nie leży w herezji, ale właśnie w ortodoksji, w wierności Świętej Ewangelii, gdyż Chrześcijanie mają być  solą ziemi i lampą na górze.

Pamiętać również trzeba o odkrytej przez Konecznego zasadzie, iż „nie ma takiej niegodziwości w danej cywilizacji, która w innej nie uchodziła by za cnotę”. Tak więc pogarda dla obcych połączona z postulatami szkodzenia obcym, która jest cnotą w cywilizacji żydowskiej oraz bizantyjsko-germańskiej – o czym nieraz na własnej skórze mogliśmy się boleśnie przekonać – uważana jest za obrzydliwość i niegodziwość w łacińskiej. W cywilizacji łacińskiej taki rasizm cywilizacyjny, kulturowy i religijny oraz plemienny jest niemożliwy do realizacji z przyczyn moralnych i oczywiście uchodzi za obrzydliwość i ciężki grzech. Mam nawet powody, aby twierdzić, że powstanie i realizowanie takich rasistowskich norm, spotykanych w cywilizacjach azjatyckich, sprzecznych z Dekalogiem i prawami naturalnymi, znajdą jedynie wyjaśnienie w demonologii. Postulaty zachowań destruktywnych i przeciwnych miłości nie są możliwe bez pomocy Szatana.

Tylko w cywilizacji łacińskiej ceni się osobę ludzką jako byt personalny i substancjalny, wyposażony w pakiet praw naturalnych i bożych. Prawa Boga są ponad „prawami człowieka”. Katolikom nie jest potrzebna żadna Konstytucja, gdyż mają Dekalog i nade wszystko są liturgicznym narodem będącym własnością Jahwe. Dla katolików jest oczywistym, że władza pochodzi od Boga, jako zasada, lecz tam „gdzie nie ma sprawiedliwości nie ma władzy” (Leon XIII).

Prawo, kult oraz etos nawzajem się przenikają – tworząc realną i niepodzielną jedność (Benedykt XVI). Stosunek do dobra, piękna i prawdy odróżnia katolików łacinników od ludzi cywilizowanych inną metodą a więc po bizantyjsku, żydowsku, turańsku, arabsku, chińsku, etc. Niewątpliwie supremacja sił duchowych nad fizycznymi obecna w cywilizacji łacińskiej powoduje, że elity dobra, piękna i prawdy zorientowane na świętość – powstają na ogół właśnie w niej. W innych cywilizacjach raczej mamy do czynienia z odchyleniami od postulatów świętości, a za to bardzo często z patologiami. Z satrapami, tyranami, autokratami, buntownikami, terrorystami, etc., którzy lekceważą kult, etos i prawo z nadania Jahwe i własną wolę wynoszą ponad wolę Boga, stykamy się najczęściej w cywilizacjach azjatyckich.

Obecny kryzys w Polsce jest efektem wojny cywilizacyjnej oraz kołobłędu powodującego paraliż czynu i ucieczkę z kraju przed watahami dzikich kolonizatorów reprezentującymi niższe i podłe cywilizacje  – odmienne w metodach od cywilizacji łacińskiej. Podmienione elity w Polsce, nie rozumieją w ogóle Polaków-katolików, ani też polskiej misji dziejowej. Polska więc na skutek okupacji jawnej lub zakamuflowanej – trwającej pod różnymi postaciami od 1939 roku – utraciła swój kierunek cywilizacyjny i dlatego brak kontynuacji polskiej misji dziejowej. Polska łacińska ma zbyt mało pracowników cywilizacji łacińskiej aby uporać się z pogaństwem i wrogimi cywilizacjami, a także z jawnymi lub w większości zakauflowanymi, ale za to  aktywnymi poststalinowcami, posthitlerowcami i postbanderowcami oraz masonami.

Kultura jest sztuką uprawy ducha, którą wyznacza kult. Im mniej bowiem w przestrzeni publicznej mamy Boga w Trójcy Przenajświętszej, to tym mniej mamy mocnych środków do dobrej uprawy narodowego ducha. Na ugorze egoistycznych i zakłamanych – lub jak to zwał Sługa Boży ks. Piotr Skarga SJ – „złodziejskich serc” łatwiej jest wypromować j fałszywe i bezbożne oraz grzeszne i zepsute „elity”, a także przyjąć dyktat groźnych i lewackich ideologii.

Prawdziwym źródłem – powstawania, wyłaniania i działania – rzeczywistych elit narodu liturgicznego, a więc ludu wykupionego Krwią Zbawiciela i powołanego do życia w wolności – jest sam Chrystus.

W Polsce z powodu demokracji i pluralizmu niestety zrównano prawdę z kłamstwem oraz niegodziwość z cnotą, które  występują obok siebie w debacie publicznej. Dlatego wielu Polaków przez uwodzicielski charakter mediów oraz przez bombardowanie propagandą przestało odróżniać ludzi dobry i złych. A to przecież stan, w którym jak powiedział sławny Grek – „giną państwa”. („Państwa które nie odróżniają ludzi dobrych od złych – giną”)

 

Wywiad Janusz Górzyńskiego przed biurem prezydenta elekta Andrzeja Dudy

https://www.youtube.com/watch?v=tsnnGb6nEvI

 

 

Janusz Górzyński pisze:

 

Twój komentarz oczekuje na moderację.

 

27 maja 2015 o 11:11

Piszecie o elitach i rozprawiacie o demokracji – jako władzy liczby,  a więc o systemie teoretycznych rządów większości uprawnionej przez niekoniecznie roztropny, przemyślany i moralny akt wyborczy. Decyzje wyborców upoważniają do działania umocowaną w ten sposób mniejszość delegowanych do reprezentowania Narodu i państwa. Niestety jak podają wyniki badań społecznych akty wyborcze są zrealizowane przez niezorientowanych politycznie wyborców, albowiem tylko 7 % Polaków interesuje się polityką a z tego ok. 0,5 % posiada w tym względzie jakieś profesjonalne rozeznanie. W takich oto warunkach powstaje system uprawniający do decydowania o wszystkich i o wszystkim. Nawet wbrew Bogu i przeciwko Bogu. A przecież kto nie szanuje Boga ten również nie uszanuje człowieka!

To przecież „RM” w przeszłości wzywało do głosowania na Wałęsę, którego dziś zwalcza jako „agenta Bolka”. Również Radio nawoływało do głosowania na Krzaklewskiego, który na premiera wyznaczył Buska,  uważanego przez Redemptorystów – i słusznie – za „sabotażystę politycznego i gospodarczego”, winnego niszczeniu wielu gałęzi polskiego przemysłu i ułatwiającego „żydom i metekom” kolonizację Polski. Z głosowania na PiS w przeszłości mamy również niemało tragikomedii, albowiem najmocniej zwalczani przez „RM” marszałkowie Sejmu i Senatu RP – Sikorski i Borusewicz, teraz są w PO, pomimo, że w przeszłości właśnie zostali wylansowani przez PiS i z ramienia PiSu  pełnili  wysokie lub takie same stanowiska polityczne. Dodam tylko, że występujący w „Radio Maryja” z Poznania PiSowcy jak Jacek Tomczak, Jan Filip Libicki, i niemal wszyscy z parlamentarzystów z Sejmu, w którym panowała koalicja pod rządami J. Kaczyńskiego są dziś w PO. Ewentualnie jak Tomasz Górski są w poczekalni do PO – bo ten jeszcze były PiSowiec jest dotąd niezrzeszony, choć do koalicji genderowej już przystąpił. Dodatkowego smaczku dodaje również i to, że ten ostatni z wymienionych, bardzo często, wręcz nieustannie, podobnie jak Andrzej Dera, występował w „Radio Maryja” jako obrońca Wiary, Narodu, Ojczyzny i Kościoła – Był wtedy promowany przez samego prof. Jacynę- Onyszkiewicza, będącego w ścisłej kapitule „RM”. Z posiadanych dowodów wynika jednoznacznie, że ów nigdy w praktyce nie wystąpił przeciwko satanistycznemu układowi z Poznania i z Wielkopolski, zwłaszcza w sprawach sądowych i prokuratorskich, a nadto zagłosował jak lewacka koalicja obyczajowa i antyrodzinna PO-PSL-SLD – za gender w Sejmie. Nie powinno nas to przecież dziwić, bo przecież rozmodlony w „Trwam” i bardzo patriotyczny premier PiSowski, Kazimierz Marcinkiewicz,  skończył jako akwizytor u lichwiarzy oraz jako dandys, który odgrywał swoją rolę w mydlanej operze „Kaziu zakochaj się” gdy porzuciwszy chorą żonę i dzieci zadał się z młodą żydóweczką.

Dla mnie sprawa jest oczywista, iż demokracja jest utopią a partiokracja jest bandytyzmem zorganizowanym za pieniądze podatników. Jedno i drugie szkodzi solidarności stanowej historycznemu Narodowi Polskiemu, który ma od Boga zadaną misję dziejową polegającą na szerzeniu Świętej Ewangelii i realizacji Królestwa Bożego. Jak pokazuje ostatnich 25 lat naszej historii, demokracja stała się przytuliskiem dla ludzi przewrotnych i zdemoralizowanych oraz różnej maści szkodników.
Zarówno św. Augustyn – traktujący o konfrontacji Civitas Dei z civitas diaboli – jak też mówiący św. Jan Paweł II o śmiertelnym boju pomiędzy Ewangelią i antyewangelią oraz Kościoła z antykościołem – nie zawracali sobie głowy sposobem wyłaniania władzy, lecz sterowaniem społecznym przez cele nakierowane na realizację Królestwa Bożego.

Dla nich ważniejszym był stosunek konkretnego społeczeństwa do kwestii miłości i sprawiedliwości oraz do dobra, piękna i prawdy, a przede wszystkim do Boga – „otwórzcie drzwi Chrystusowi”, niż sam system wyłaniania władzy. Wiadomym jest przecież, iż zdemoralizowani wybiorą na swojego szefa zdeprawowanego zaś głupi podobnego do siebie. Natomiast święci zawsze inspirują świętych. Pracowici nie tolerują też pasożytów w swoich firmach. ” Demokracja bez wartości przemienia się prędzej lub później w jawny lub zakamuflowany” totalitaryzm – mówi ł Jan Paweł II w polskim Sejmie. Natomiast św. Augustyn napisał, iż Rzym został zburzony albowiem tylko powierzchownie był nawrócony i nadal był siedliskiem demonów i pogaństwa. Zatem walka idzie o uświęcenie narodu i o zasady moralne w polityce.

Trzeba powiedzieć wyraźnie i bez owijania w bawełnę, że na skutek działania współczesnych „elit” (prawdziwych i podmienionych oraz własnych i obcych), to  żyjemy w niezwykłej epoce durniów, w której przez system duraczenia w szkołach wszystkich szczebli i przez media – masy durniów są po prostu reprodukowane na wielką skalę. Tak naprawdę nie działają sprawne hamulce dla zatrzymania tego efektu kuli śniegowej oraz brak ciągle energii dla przeprowadzenia kontrofensywy. Niestety G. Braun ma rację gdy mówi, że jesteśmy „narodem z resztek” dawnej chwały i pomysłowości.

Nic właśnie jak wyniki głosowania w demokracji nie obnaża skali społecznej głupoty. Szczególnie jest to widoczne gdy ma miejsce druga tura głosowania na stanowisko głowy państwa bo wtedy jest szansa na poznanie kandydatów. Łatwiej jest wybrać spośród dwóch, prezentowanych w mediach, niż przecież kilku z długiej listy kandydatów do parlamentu, których znamy w zasadzie tylko „papierowe gęby” z plakatów.

W Polsce, pomimo działalności katolickich szkół i wyższych uczelni, a także mimo rozwiniętej sieci parafii, przeróżnych ośrodków ewangelizatorskich – ignorancja religijna święci swoje triumfy. Pomimo dostępu do internetu coraz większej liczny Polaków, gdzie bez trudu można pozyskać ważne informacja, to aż 8 milionów obywateli “katolickiej” Polski oddało swój głos na “katolika” totalniaka i „debila Ewangelii”. Komorowski w publicznej debacie – oglądanej przez miliony widzów – powiedział, że “głoszenie Ewangelii to Średniowiecze”. Sama konstrukcja tego zdania jest niemądra, infantylna i trąci lewacką i masońską metodą duraczenia mas. Ale przecież politykomani nie muszą się martwić ani o treść ani też o formę, gdyż w demokracji liczy się jedynie efekt wyborczy.

Apostoł Paweł nauczał, że “biada mi jeśli bym nie głosił Ewangelii”. Dodawał jeszcze, że każdy kto głosi Ewangelię inną niż ta, którą obwieścił Jezus Pan – „niech będzie przeklęty”. Ale komu by w „katolickiej” Polsce przyszło do głowy konfrontowanie słów zabiegającego o reelekcję prezydenta z treścią Pisma św. Można nawet suponować, że słowa prezydenta, szydercze i kłamliwe, w chwili śmierci, bez skruchy i żalu doskonałego, raczej mogły by mu zagwarantować wieczne towarzystwo upadłych aniołów. Pan Jezus powiedział, że ludzie będą sądzeni z każdego słowa i „kłamcy do Królestwa Niebieskiego nie wejdą”.

Powyższa sytuacja dowodzi tylko, że społeczeństwo “katolickie” w Polsce jest po prostu źle skatechizowane i niewrażliwe na herezje oraz szyderstwa błędowierców, którzy nie chcą „dyktatury Ewangelii”, bo przecież wolą totalitaryzm „republiki kolesiów”.  A przecież ks. kard. August Hlond, Prymas Polski, zapewniał o zwycięstwie Niepokalanej w Polsce i o oczyszczeniu Ojczyzny ze złoczyńców.

Osobną kwestią jest i to, że prezydent okazał się identycznym „historykiem” jak „katolikiem”, bo przecież Średniowiecze to najdłuższa epoka dziejów z jaką mamy do czynienia od momentu narodzenia Jezusa Pana i w  swoich dokonaniach wręcz imponująca oraz niepowtarzalna. Poza Średniowieczem trudno spotkać ludzi władzy, którzy by byli tak bardzo skupieni na osiąganiu świętości i realizowaniu dobra wspólnego. Ideał „sługi sług” nie był więc propagandą lecz celem władzy.

W tym okresie własnie Kościół Boży i chrześcijańscy władcy wyprowadzili znaczną część rodzaju ludzkiego z pogańskiej barbarii i powstała cywilizacja łacińska, która najpełniej zabezpieczała prawa i interes każdego człowieka. Kwitły kultura, nauka i sztuka.

Średniowieczu zawdzięczamy organizację miast i państw chrześcijańskich, kulturę agrarną i handel korzystający z przeróżnych form komunikacji i transportu, które przyczyniły się do dobrobytu. Powstała sztuka wojenna nastawiona na obronę wspólnoty chrześcijańskiej – i to nie tylko jednego państwa. Solidarność międzynarodowa w obronie cywilizacji chrześcijańskiej i praw Boga (praw Boga dla człowieka) – najpełniej dała o sobie znać w czasie krucjat. Współczesne „prawa człowieka” nie są w stanie wykrzesać – wśród egzystującej w bogactwie, konsumpcjonizmie, ludzkości „wolnego świata” – heroicznych aktów sprawiedliwości i solidarności wobec mordowanych i prześladowanych Chrześcijan na całym niemal świecie. Według danych co 3 minuty na świecie ginie chrześcijanin z powodu swojej wiary.

Wiele innych ważnych przedsięwzięć, które czyniły życie bardziej znośnym i duchowo bogatym zawdzięczamy Wiekom Średnim. A jeśli ktoś wątpi niech spojrzy na romańskie świątynie lub strzeliste gotyckie katedry jakie wtedy powstały. W Średniowieczu narodził się także ustrój wspólnotowy na bazie cywilizacji łacińskiej, który umożliwił powstanie  narodów historycznych.  To właśnie w epoce Średniowiecza powstały uniwersytety, a więc zacne instytucje powołane dla odkrywania i upowszechniania prawdy. Średniowiecznym uczelniom – założonym przez Kościół i chrześcijańskich władców – zawdzięczamy metody naukowe i oświatowe, których i dziś się nie lekceważy w „poważnych państwach”

Zatem pod wpływem działalności łże-elit trudno się nadziwić temu wszystkiemu co nas spotyka i czego musimy się nasłuchać i znosić. W kulturze idiotów bowiem wszystko jest dopuszczalne i dozwolone. Każda głupota ma prawo do bytu w przestrzeni publicznej. Jak powiedział ks. prof. A. Zwoliński, to “im większy idiota to tym wyżej się pnie”. Taki mamy system! Zawdzięczamy go jednak demokracji totalitarnej, a więc tej, która nie szanuje łacińskich wartości.

Demokracja jest utopią a obecna jej formuła masońska – typu demokracji Rewolucji Francuskiej służy dalszym procesom odchrześcijannienia świata. W tym systemie chodzi o zrealizowanie następujących postulatów rewolucjonistów;

1) Całkowite zniszczenie resztek systemu korporacyjnego i solidarności stanowej
2) Swiadomą dechrystianizację całej kultury i wszystkich obyczajów
3) Umieszczenie człowieka w miejsce Boga, a więc o radykalne zmiany w światopoglądzie (przejście od biblijnego teocentryzmu po pogański antropocentryzm, bezbożny, absolutny, samowystarczalny)
4) “Kult człowieka” i Deklaracji Praw Człowieka
5) Wprowadzenie umowy społecznej jako podstawy życia spolecznego. Antyteza przymierza ludu liturgicznego z Jahwe.
6) Suwerenność umieszczona jest nie w Bogu i w służącej Bogu władzy, lecz w ludzie (bałwanie) i w “woli ogólnej” (w sumie błędów bałwanów). Zatem ślepy lud, oślepiony przez swoich ślepych przewodników, podąża do piekielnej przepaści po trupach jednostek, unicestwionych rodzin, państw, narodów, albowiem duch czasów zgodnie ze swoją prawdziwą szatańską naturą dąży do unicestwienia całego stworzenia
7) Pyszny zamiar zbudowania społeczeństwa w pełni laickiego, pogańskiego, totalitarnego na gruzach ładu Bożego.

 

Dodać do powyższego należy spostrzeżenie Prymasa Polski, dr Wojciecha Polaka, zawarte w książce pt. “Świadkowie Chrystusa”, w której dowiódł, że demokracja jest rozsadnikiem i promotorem relatywizmu moralnego. Dzięki demokracji komunizm i masonizm w kulturze może być promowany za sprawą tzw. partii politycznych, które powołują się na pluralizm a następnie po przejęciu władzy wprowadzają totalitarną rewolucję amoralną za pomocą terroru ustanowionego przez siebie “prawa” – (Jak to oczywiście uczynił PO-bandycki paplament i pRezydent diabeł Bronco Bull w przypadku choćby genderowej ustawy przemocowej).

Osobiście wolę Kościół Nauczający (świat) niż dialogujący (ze światem) !!! Metoda „dialog, dialog ponad wszystko” do niczego dobrego nie prowadzi, zwłaszcza w tzw. „debatach”, w których głupki aspirują do stanowisk dla geniuszy i przy okazji bałwanizują masy biednych wyborców jakie na różne sposoby, od kołyski, poddaje się procesom ogłupiania. Grzęźniemy w niekończącej się paplaninie ze światem i cierpi na tym kultura czynu. Państwo i cywilizacja, to nie są zadania dla osób przypadkowych, gdyż od właściwego kierunku i jego kontynuacji zależy przyszłość Narodu Polskiego.

NIGDY NIE MOŻNA SOBIE P0ZWALAĆ NA BŁĘDY – ZWŁASZCZA W PAŃSTWIE I W KOŚCIELE – SZCZEGÓLNIE WTEDY GDY STAWKĄ JEST KRÓLESTWO BOŻE ORAZ ŻYCIE DOCZESNE I WIECZNE PODDANYCH SWEJ PIECZY OWIEC!!!!

Milczenie kapłanów w stosunku do propagandy herezjarchów przynosi tragiczne owoce, albowiem prosty lud nie jest zabezpieczony przez błędami i zaczyna ulegać emanatyzmowi władzy i fałszywych autorytetów. Gdy oszuści i bezbożnicy przejmują władzę, to nie tylko jęczy lud, ale ten lud staje się pracownikami cywilizacji swoich kolonizatorów i działa przeciwko sobie samemu. Poza tym okupanci wolą głupich niż mądrych niewolników a więc akcja duraczenia mas trwa bez ustanku.

Ongiś słusznie palono na stosie tych, którzy głosili „nauki”, że Pan Bóg ma się słuchać Szatana a Kościół diabła. Teraz jednak tego się nie czyni, nawet symbolicznie i dlatego mamy “katolików”, którzy mówią, że “nie ma jednego prawa Bożego” oraz “głoszenie Ewangelii to Średniowiecze”. Dla tych współczesnych Husów, Kalwinów i Lutrów – Słowo Boże i dorobek Wieków Średnich oraz cywilizacja łacińska – nazywana przez bł. Pawła VI i św. Jana Pawła II cywilizacją miłości – nie mają żadnego znaczenia i są powodem do szyderstwa.

I taki “katolik” – w „katolickiej” Polsce – dostaje aż 8 milionów głosów poparcia od przedstawicieli “katolickiego” narodu, który od momentu Chrztu św. należy do Boga i Kościoła oraz jest przez Jezusa Pana wezwany do realizacji Królestwa Bożego. Dlaczego ludziom się tego w Polsce stanowczo nie przypomina ?

CZY KSIĘŻOM PARAFIALNYM NIE JEST WSTYD ZA SWOICH PARAFIAN, BISKUPOM ZA SWOICH DIECEZJAN, KTÓRZY W LICZBIE 8 MILIONÓW POPARLI SZYDERSTWA I ANTYEWANGELICZNE POPISY „KATOLIKA” B. KOMOROWSKIEGO ?

Mnie oczywiście szokuje pozytywny stosunek wielu ludzi Kościoła do kwestii demokracji totalitarnej, która zmusza prosty lud do wsłuchiwania się w głosy heretyków, którzy udają „zbawców Ojczyzny i gwarantów dobrobytu”. Czas wyborów jest także dobą wielkiego ogłupiania i zaszczepiania groźnych ideologii społeczeństwu.

Pokładanie nadziei w obietnicach „gęboszy”, którzy swoich słów nie zabezpieczają żadnymi aktywami ani swoim życiem – jest po prostu szaleństwem. Osobiście nie popieram niemoralnej gry i zabawy w „wolne wybory” dokonywane przez lud, tylko po to, aby ten lud mógł popełnić samobójstwo albo też dokonać „wyboru” na ogół swojego rzeźnika. Dla mnie demokracja jest cyniczną grą i igraniem z Bestią. Katolicy muszą dążyć do wskrzeszenia Monarchii katolickiej a więc naszym celem jest Święte Katolickie Królestwo Polskie, prawdziwe państwo będące własnością katolickiego Narodu Polskiego z dziedziczą władzą szanującą religijne i łacińskie wartości. Trzeba więc „podnieść  Koronę Polską” jak mówi G, Braun, aby zrealizować dzieło Intronizacji Jezusa Króla Polski i przywrócić dyktaturę miłości Boga i bliźniego.

 

Zdaniem prof. J. L. M. Talmona (The originis of totalitarian demokracy) demokracja jest utopią i byla nią nawet dla samego J. J. Rosseau, który również uważał, że demokracja nie może być nigdy urzeczywistniona. Po prostu pisał sobie utopię jak wielu innych w swoim czasie.
Powodzenie jednak utopii w świecie polega na tym, że “marzyciele i protagoniści rewolucji francuskiej oraz po niej innych z konsekwencją następujących, bo każda rewolucja uruchamia następną, w młodości czytali wyłącznie książki utopistów, które zapłodniły ich umysły do życia w błędach”. Resztę zrobiły tajne lub jawne uniwersytety dla zawodowych rewolucjonistów zwanych w demokracji totalitarnej politykomanami.

DLATEGO NAJWAŻNIEJSZE DLA CZŁOWIEKA JEST TO CO W SWOIM ŻYCIU SŁUCHA, CZYTA, I Z KIM PRZYSTAJE!?

Bo przecież czym się „karmisz tym jesteś” i „z kim przystajesz tym się stajesz”. Prawdziwa Wiara rodzi się ze słuchania Słowa Bożego. Natomiast gazeciarstwo laickie prowadzi wyłącznie do sekularyzacji cywilizacji i kultury oraz do totalnego zubożenia człowieka. Trzeba się zatem kategorycznie określić, albo działamy z Bogiem, albo przeciwko Bogu, lecz wtedy pozostaje albo błogosławieństwo i życie, albo przekleństwo i śmierć. Trzeciej możliwości już nie ma. Albowiem, jak pisał św. Jan Bosko;  „prawdziwa wojna dziejów toczona jest po stronie Kościoła lub też po stronie jego przeciwników”.

Człowiek, który „nie jest napełniony Bogiem nie jest istotą kompletną”. Niestety ale także od politykomanii i od demokracji totalnej, a więc „rządów ludu” czyli inaczej mówiąc „rządów wielu” – rozumu nie przybywa.

Demokracja totalna oparta o sprzeczne poglądy i interesy, lansująca pluralizm myśli i relatywizm moralny, posiada wbudowany mechanizm konfliktów społecznych i destrukcji. Jest to system wojenny, w którym walczą ze sobą siły frakcyjne i partyjne oraz władze państwowe i samorządowe ze społeczeństwem. Obywatel w demokracji nie posiada de facto żadnych praw bo władza nie musi być bogobojna i moralna. Demokracja wytwarza ludzi bez żadnego cenzusu i lekceważy arystokratów ducha. Demokracja ceni wyłącznie „bałwanów” popadających w dwubiegunowy afekt od samouwielbienia po depresje. System ten produkuje ludzi zupełnie nie przygotowanych do odpowiedzialnego życia. Dlatego w takim systemie nie może być odpowiedzialnej polityki, gdyż ludzie bardziej żyją doczesnymi chwilami niż przyszłością. Demokracja w ogóle ceni sobie poty a w nich występujących ignorantów ekonomicznych, społecznych, prawnych, teologicznych, filozoficznych, etycznych, etc – Nie wierzę w to, aby ten system można było ochrzcić albo uświęcić! Trzeba go unicestwić aby uratować liturgiczny Naród Polski należący do Boga.

Jezus wzywał do budowania Królestwa Bożego i do rządów Autorytetu. Oczywiście najwyższym Autorytetem jest sam Chrystus, którego w każdej sprawie musimy się pytać o radę.  Bez Boga ani do proga.  Sługa Boży papież Pius XI wypowiedział znamienne słowa, iż  „nie zmienne wahania tłumów lecz słuszność i prawda mają kierować rządami”. I tej zasady należy się trzymać! Nie wolno dzieciom lub wrogom oddawać państwa do zabawy.

Zatem głoście prawdziwą Ewangelię jak świat długi i szeroki oraz budujcie Królestwo Boże. To czynić nakazał wam Jezus Chrystus prawdziwy Król królów i Pan panów. Kościół katolicki jest również Monarchią, w której Głową jest sam Chrystus – a Jego widzialnym znakiem na ziemi jest Jego namiestnik a więc każdy papież, legalny sukcesor tronu św. Piotra. Władza  Księcia Apostołów jest absolutna. Ojciec Święty ma moc  związywania i rozwiązywania spraw na ziemi i w niebie oraz jako jedyny na świecie posiada klucze Królestwa Bożego. Bądźmy więc papistami i monarchistami.

Skoro władza duchowna z woli Boga jest ponad cywilną, bo ustanowioną przez samego Chrystusa, aby uświęcać świat i wprowadzać na nim sprawiedliwość i miłość, to absurdem jest zgoda na „rządy wielu”, zwłaszcza takie, które sprzeciwiają się woli i mądrości Jahwe.

W Polsce musi się rozstrzygnąć zasada rządów w służbie Boga i człowieka cywilizacji łacińskiej. Cywilizacji wprawdzie wymagającej, lecz wyposażonej w środki podnoszenia, rozwoju i uświęcania ludzi – zarówno jednostek, jak i całej wspólnoty narodowej. Jezus powiedział „jarzmo moje jest słodkie i lekkie”. Zatem już dość eksperymentowano w Polsce niewolnictwa w imię pogańskiej wolności. Trzeba te procesy zablokować i w całości odrzucić.

„Kościół jest duszą a państwo ciałem” i razem na tej ziemi tworzą jedność. Identycznie jak dusza i ciało tworzą kompletnego człowieka. Zatem ciało nie może się sprzeciwiać duszy, albowiem „ciało należy do ducha, a duch do Boga” (św. Augustyn). Nie każdy przecie posiada kompetencje w dziedzinie nauk niebiańskich i nadaje się na kierownika dusz. Dlatego Jezus Pan ustanowił hierarchię a więc „świętą władzę” by prowadziła ludzi ku Królestwu Bożemu, ku Zbawieniu wiecznemu. Demokracja totalna niestety tą zasadę zaburza i daje możliwość różnym siłom na podporządkowanie ducha ciału. Z tego rodzi się tyrania cezaropapizmu lub nawet rewolucyjna despotia pogańska.

Katolicka Polska nie może stać się łupem satanistów, którym moderniści  ułatwiają od ćwierć wieku diabelskie rządy, albowiem nieroztropni „debile Ewangelii” nie są zainteresowani prawdą, albowiem ulegli magii liczby i sądzą, że wolno im nawet Ewangelię i Dekalog przegłosować w powszechnym demokratycznym podejmowaniu decyzji o doczesności i w rezultacie także o wieczności. Nie ma zgody na bezbożnictwo!

Słowo Ewangelia tłumaczy się jako Dobra Nowina, a pierwsi zaczęli ją głosić cesarze rzymscy, lecz  dopiero Apostołowie pokazali światu, że Jezus – a nie cesarz – jest prawdziwym Bogiem i Władcą  oraz Ewangelia Jezusa Pana – a nie cesarzy – jest prawdziwa i prowadzi do pełni życia tu i teraz oraz w wieczności.

 

17 Ten zaś, kto się łączy z Panem, jest z Nim jednym duchem.

 

wszelkie Pismo jest przez Boga natchnione i pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu” (2 Tm 3,16; por. 1 Kor 10,1-13). św. Paweł

 

Oświadczam wam bracia, że głoszona przeze mnie Ewangelia nie jest wymysłem ludzkim. Nie otrzymałem jej bowiem ani nie nauczyłem się od jakiegoś człowieka, lecz objawił mi ją Jezus Chrystus”. Gal 1,11-12

 

Prawdziwa Ewangelia

6 Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść4 do innej Ewangelii. 7 Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. 8 Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty! 9 Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą [od nas] otrzymaliście – niech będzie przeklęty!

 

Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 19-20)

 

Według Ewangelii Jezus stwierdza, że głoszenie Królestwa Bożego jest celem Jego misji. Głoszenie to nie jest jednak tylko ,,przemówieniem”, ale obejmuje równocześnie działanie; znaki i dokonywane przez Jezusa cuda wskazują, że Królestwo przybywa jako rzeczywistość już obecna i że w ostateczności pokrywa się ono z Jego własną osobą, z darem z samego siebie… Benedykt XVI

 

Głoszenie i tworzenie królestwa Bożego

http://www.teologia.pl/Biblia_k/lk_08.htm

 

Powyższy tekst, jest polemiką z komentatorami niniejszej publikacji zamieszczonej na tym form.

Źródło; http://www.radiomaryja.pl/informacje/elity-dawniej-dzis-jutro-sympozjum-na-kul-u/#comment-210019

 

Niestety powyższego tekstu moderator nie opublikował!!!!

 

CZEKA NAS JESZCZE DŁUGA DROGA NIM POWSTANIE NOWOCZESNY I ŚWIADOMY SWOJEJ TOŻSAMOŚCI ORAZ CELÓW LITURGINY NARÓD POLSKI!

 

Świetne wystąpienie – ks. prof. Guz o elitach i świętości

http://www.naszdziennik.pl/galeria/137675,elity-czy-technokraci.html

 

 

U Dudy w Krakowie – o prawie i nie tylko

http://blogmedia24.pl/node/71390

 

 

PS

 

Oczywiście jestem bardzo wdzięczny redemptorystom i Radiu Maryja za dzieła ewangelizacji i służbę prawdzie. Niestety w czasie realizacji tych dzieł tworzy się również jakby politykę „dla niektórych i tylko z niektórymi”.

Mam zatem wrażenie, że w sprawach bieżącej polityki nie ma miejsca na pełną prawdę a także nie widzę żadnej poważnej woli dla wskrzeszenia systemu sprawiedliwości i miłości, gdyż lansowani politycy-prawnicy z tzw. „prawicy” – w tym Radio – nie mają wizji chrześcijańskiego państwa, ani na dziś ani też na jutro.

Dopuszczani do mikrofonów „politykomani” nie rozumieją istoty misji cywilizacji łacińskiej jaka przez Polskę musi zostać rozszerzona na cały świat.

Tym samy nie ma również prawdziwej debaty o KATOLICKIM PAŃSTWIE POLSKIM NARODU POLSKIEGO, albowiem środowiska, które twierdzą, że „nie chcą być partiami konfesyjnymi” (Ziobro, Kaczyński, Kempa, etc.) – nie rozumieją, że ochrzczony naród jest LITUGICZNYM NARODEM WŁASNOŚCIĄ JAHWE, a więc cała polityka musi być podporządkowana PRAWOM BOGA i wieczności!!! Państwo ma zatem poprzez swoją sprawiedliwość, miłość wzajemną i dobroć, szerzoną przez władzę i instytucje nie tylko służyć osiąganiu dobrobytu wszystkim Polakom ale także pomagać z uzyskaniu Zbawienia.

 

Króluj nam Chryste, Jezu Królu Polski

 

 

O autorze: Janusz Górzyński

"Nie należę do świata, który przemija. Przedłużam i przekazuję prawdę, która nie umiera." Nicolás Gómez Dávila (1913-1994)