Marksiści po raz kolejny na ulicach Warszawy, a państwo PiS cichuteńko jak myszka pod miotłą

Parada równości. Neomarksiści z partii “Razem”. Obok Jan Śpiewak

 

Przy bierności polskiego rządu współcześni komuniści i ich mięso armatnie (LGBT) po raz kolejny opanowali polską przestrzeń publiczną.

Fakt ich bezkarnej obecności na warszawskich ulicach nie jest tylko winą PiS-u, lecz konsekwencją naszej wspólnej, polskiej głupoty. Większość Polaków wciąż nie potrafi prawidłowo skojarzyć politycznego poglądu z odpowiadającą mu ideologią – z socjalizmem lub komunizmem. Większość kojarzy komunizm tylko z sierpem i młotem, nie mając zielonego pojęcia o komunizmie współczesnym –  szkole frankfurckiej – antykulturowym marksizmie.

Szczególną grupą w masie ignorantów są „obrońcy demokracji”, którym nie przeszkadzają starzy komuniści z PZPR, a o współczesnym marksizmie nie wiedzą nic, trzymając równocześnie jego symbole w dłoniach i skandując marksistowskie hasła. Stanowi to oczywiście przykład skrajnego ogłupienia i upodlenia, lecz nie powinno to być żadnym usprawiedliwieniem dla bierności pisowskiego elektoratu.

Jak się przejawia neomarksizm?

Jednym z głównych szyldów neomarksizmu w przestrzeni publicznej jest „LGBT”, a zgromadzeni pod nim zboczeńcy pełnią rolę mięsa armatniego  – aktywnej cześć współczesnego proletariatu. „Inaczej inteligentni, inaczej kochający, inaczej przyzwoici, inaczej tolerancyjni”, stanowią inność etyczną mającą na celu zniszczenie kultury, sprowadzenie człowieka do roli zwierzęcia.

Rewolucja komunistyczna jest w pełnym natarciu

/Stanisław Michalkiewicz/.

Tymczasem rząd, który deklaruje się jako prawicowy przez 2,5 roku nie stworzył prawa, które penalizowałoby głoszenie ideologii totalitarnej. Robią to różne odłamy neokomunistów (od prawa do lewa). Widać to doskonale na przykładzie polskojęzycznych członków grupy Spinellego: Róży Thun, Danuty Hubner i reszty tzw. europosłów PO, którzy propagują model państwa totalitarnego opartego na manifeście komunistycznym Altiero Spinellego.

Czy użyteczni idioci to też komuniści?

Nie ma to najmniejszego znaczenia. Swołocz, która grabiła i mordowała po zwycięstwie Rewolucji, nie miała zielonego pojęcia o Marksie i jego pismach. Podobnie jest dziś. Przeciętny uczestnik lewicowej parady kieruje się przekazem wewnątrzśrodowiskowym lub propagandą płynącą z prokomunistycznych mediów: TVN i podobne. Lewacy z ciut wyższej półki dbają o to, aby ich przekaz nie był kojarzony z komunizmem i był “humanistyczny”.

Czy tzw. parada równości powinna być zabroniona przez prawo?

Moim zdaniem zgoda na paradę, której uczestnicy publicznie łamią normy obyczajowe, demoralizują dzieci, głoszą marksistowskie hasła, taka zgoda świadczy o bezmyślności lub złej woli politycznych decydentów. Niestety, syndrom spacyfikowania rozumu dotknął też wielu “prawych” na Twitterze, którzy w poczuciu jakiejś dziwnie pojętej wyższości wyrażają satysfakcję, że parada nie została zablokowana. Nie została zablokowana z powodu waszej gnuśności. Oto na waszych oczach neomarksiści zawłaszczyli publiczną przestrzeń, co stanowi jeden z etapów rewolucji. Co może stać się potem widać doskonale na przykładzie zdegenerowanej Europy Zach.

 

 

 

 

 

_______________________________________

Zdjęcia: Twitter

Podaj dalej
46Shares

O autorze: CzarnaLimuzyna

Blog osobisty. Moje poglądy na temat polityki nie mają charakteru "prawd objawionych". "Tylko prawda jest ciekawa". We wpisach antynarracyjnych stosuję hiperbolę.