Pan Profesor Bogusław Wolniewicz: O naczelnym celu kary śmierci. Wspomnienie w pierwszą rocznicę śmierci.

 

 

Ja nie lepszy poeta

Moja sprawa lepsza

Marian Hemar

(cytat zamieszczony przez prof. B. W. jako motto do tekstu:

„Jeszcze o karze głównej”, por. dz. cyt. niżej)

 

 

Mija rok odkąd opuścił ten świat wielki żołnierz polskiego patriotyzmu, najjaśniejsza gwiazda na firmamencie współczesnej światowej filozofii – Pan Profesor Bogusław Wolniewicz – nasz narodowy skarb, który mamy obowiązek zachować dla przyszłych pokoleń. W związku z tą smutną rocznicą oraz oficjalnym wykreśleniem z katechizmu Kościoła Katolickiego zapisu dopuszczającego stosowanie kary głównej postanowiłam przypomnieć stanowisko Pana Profesora w tejże sprawie. Zanim jednak oddamy głos Filozofowi, powiedzmy kilka słów o Nim samym.

Pan Profesor Wolniewicz był człowiekiem wielkiego serca i rozumu. Jego zasług dla chrześcijańskiej apologii nie sposób wycenić. Ów „niewierzący rzymski katolik” – jak sam siebie w sposób przekorny określał – był prawdziwym „Bogusławem”, człowiekiem ze szczerego serca sławiącym Boga, ku Jego chwale. Śmiem twierdzić, że nie ma wśród konfesyjnych, kapłanów i teologów katolickich drugiego takiego, który mógłby mu dorównać na polu chrześcijańskiej filozofii. Pan Profesor może równać się z takimi chrześcijańskim tytanami mądrości jak święty Augustyn, święty Anzelm i Leibniz, których to filozofów darzył największym podziwem i uwielbieniem. Publikacje Wolniewicza winny być lekturą obowiązkową dla każdego księdza, filozofa i wykształconego chrześcijanina, by szczepić wątłe umysły przeciw neomarksistowskiej zarazie.

O tym, z jakiego był to człowiek nasienia, świadczą owoce jego działalności. Do owoców tych należą teksty z zakresu filozofii religii i filozofii chrześcijańskiej (katolickiej), zamieszczone w cyklu: „Filozofia i wartości I-IV”, takie jak:

  • „Rola cudów w apologetyce”- w tegoż: Filozofia i wartości I
  • „Psychotronika jako neookultyzm”- w tegoż: Filozofia i wartości I
  • „Scjentyzm i okultyzm”- w tegoż: Filozofia i wartości I
  • „Potrzeby i wartości”- w tegoż: Filozofia i wartości I
  • „O istocie religii”- w tegoż: Filozofia i wartości I
  • „Epifania diabła”- w tegoż: Filozofia i wartości I
  • „Kilka tez do sporu o aborcję”- w tegoż: Filozofia i wartości I
  • „Neokanibalizm” – w tegoż: Filozofia i wartości I
  • „Diabeł, czyli miłość zła” – w tegoż: Filozofia i wartości II
  • „Religia a magia – kwestia modlitwy” – w tegoż: Filozofia i wartości II
  • „Formy pogrzebu a wizje życia pośmiertnego”- w tegoż: Filozofia i wartości II
  • „Ku nowej religii”- w tegoż: Filozofia i wartości II
  • „Krytyka teodycei u Bayle’a” – w tegoż: Filozofia i wartości II
  • „Parę uwag o naturze sumienia” – w tegoż: Filozofia i wartości II
  • „Filozoficzne aspekty kary głównej”- w tegoż: Filozofia i wartości II
  • „Jeszcze o karze głównej” – w tegoż: Filozofia i wartości II
  • „Eutanazja w świetle filozofii”- w tegoż: Filozofia i wartości II
  • „Determinizm i odpowiedzialność”- w tegoż: Filozofia i wartości III
  • „W sprawie kary głównej”- w tegoż: Filozofia i wartości III
  • „O karze śmierci”- w tegoż: Filozofia i wartości III
  • „Uwagi o klonowaniu”- w tegoż: Filozofia i wartości III
  • „O tzw. bioetyce”- w tegoż: Filozofia i wartości III
  • „Perspektywy eutanazji”- w tegoż: Filozofia i wartości III
  • „Eutanazja i biolatria”- w tegoż: Filozofia i wartości III
  • „Poeta umiera z własnym sercem”- w tegoż: Filozofia i wartości III
  • „Motywy i motywacje”- w tegoż: Filozofia i wartości IV
  • „Hedonizm i obowiązek” – w tegoż: Filozofia i wartości IV
  • „Polemika Kanta z hedonizmem” – w tegoż: Filozofia i wartości IV
  • „O logice Bożej”- w tegoż: Filozofia i wartości IV
  • „O chrześcijaństwie”- w tegoż: Filozofia i wartości IV
  • „O idei losu”- w tegoż: Filozofia i wartości IV
  • „O wartości życia – względnej i bezwzględnej”- w tegoż: Filozofia i wartości IV
  • „Melioryzm kontra pejoryzm”- w tegoż: Filozofia i wartości IV
  • „W sprawie pejoryzmu”- w tegoż: Filozofia i wartości IV

Fragmenty dwóch publikacji wyżej wymienionych, dotyczących kary głównej, będą dziś przedmiotem naszych duchowych (tj. moralnych) rozważań. Kluczową kwestią dla sposobu postrzegania kary śmierci, jest według Wolniewicza stanowisko jakie osoba zajmuje w kwestii natury ludzkiej. Antropologiczni optymiści, zakładający jej pierwotne dobro (nie uznający istnienia diabelskich intencji w duszy), okazują się zawsze jej przeciwnikami (abolicjoniści), podczas gdy antropologiczni pesymiści, zakładający pierwotną grzeszność – zepsucie człowieka, są jej zwolennikami (rygorystami). Wynika z tego, że kara główna jest istotnym elementem chrześcijańskiego poczucia sprawiedliwości i żaden chrześcijanin nie może być jej przeciwnikiem, gdyż chrześcijaństwo wyraża tezę antropologicznego pesymizmu, a nie pogańskiego optymizmu – takiego jaki charakteryzował starożytnych Greków.

Oddajemy głos Panu Profesorowi.

Prof. Bogusław Wolniewicz

FILOZOFICZNE ASPEKTY KARY GŁÓWNEJ

(fragmenty)

4. Są ogółem trzy teorie kary: retrybucyjna, prewencyjna i korekcyjna. Każda objaśnia jakoś główny cel kary i usprawiedliwia nim fakt i rozmiar zadawanego karą cierpienia.

Według teorii retrybucyjnej, kara to „odwet”. Zło czynu popełnionego przez sprawcę ma być okupione złem zadanego mu cierpienia – malum actionis per malum passionis (złe czyny za złe namiętności – przyp. J. S.). Według teorii prewencyjnej, kara to „środek zapobiegawczy”. Przez unieszkodliwienie danego osobnika i odstraszenie innych, ma ona chronić społeczeństwo na przyszłość od czynów podobnych. Wreszcie według teorii korekcyjnej, kara to „zabieg wychowawczy”. Ma ona doprowadzić do moralnej poprawy sprawcy i przywrócić go tak społeczeństwu.

Czy teorie te się wykluczają? Odróżnijmy cel kary od jej funkcji. „Celem” jest jej efekt „zamierzony”, który ma ją moralnie usprawiedliwić. Polega to na tym, że kara ma też nieść jakieś dobro, które przeważy zło jej cierpienia. Natomiast jej „funkcją” są wszelkie jej efekty „wyglądane”, czyli zarazem oczekiwane i pożądane. Albo mówiąc prościej: cel kary to jej efekt główny, a funkcja to także różne jej efekty uboczne. Cel kary jest jeden, funkcji może być wiele. Dlatego wymienione trzy teorie kary wykluczają się jako teorie jej celu (jest nim bądź odwet, bądź odstraszanie, bądź poprawa – i zawsze tylko jedno z tych trojga), a jako teorie jej funkcji – nie (wyglądanym przez nas efektem kary może być i to, i tamto, jednocześnie). W dalszym ciągu rozważamy tylko cel kary, nie jej ewentualne efekty uboczne.

5. (…) Abolicjoniści odsuwają teorię retrybucyjną z niechęcią na bok jako niegodną uwagi, bo „prymitywną i barbarzyńską”. Sensu tych epitetów bliżej nie objaśniają, ale jeden ma zapewne dyskwalifikować zwolenników tej teorii intelektualnie („to prymitywy”), a drugi cywilizacyjnie („to jacyś barbarzyńcy”). Ponadto próbuje się ich jeszcze zdyskwalifikować moralnie, przypisując im niskie pobudki („oni łakną widoku krwi”). Miesza się przy tym zwykłe pojęcie „odwetu” – inaczej „pomsty” – z pojęciem „zemsty”, choć tylko tamto retrybucja ma na oku. Wprawdzie i odwet, i zemsta polegają na wyrządzeniu komuś jakieś szkody – to jest im wspólne. Jednak w odwecie szkoda jest obiektywnie ograniczona: ma być jedynie proporcjonalna do doznanej krzywdy. Natomiast zemsta nie zna granic. Nie chodzi w niej o szkodę proporcjonalną, tylko o jak największą; oraz o to, by się nią delektować („zemsta jest słodka”). W odwecie delektacji nie ma.

Otóż twierdzimy, że wbrew abolicjonistom z trzech teorii tylko retrybycyjna ma charakter immanentnie moralny, bo tylko ona „wiąże ideę kary z poczuciem sprawiedliwości” (Por. doskonały artykuł K. G. Armstronga, „The Retributivist Hits Back”. „Mind”, October 1961, któremu nasz wywód wiele zawdzięcza). Poczucie to zwane inaczej „sumieniem”, na tym bowiem polega, że jak głosi formuła klasyczna trzeba zawsze cuique suum tribuere: oddać każdemu, co mu się należy – w dobrym i złym. Ta myśl stoicka, sformułowana po raz pierwszy tak wyraźnie przez Cycerona, a potem przejęta poprzez Ulpiana przez całe prawo rzymskie, stanowi po dziś dzień fundament naszej świadomości prawnej, świadomości prawnej Zachodu (Por. W. Włodkiewicz i in., „Prawo rzymskie. Słownik encyklopedyczny”, Warszawa 1986, s. 196) Tak właśnie myślał Kant. Sąd to nie organ opieki społecznej ani zakład użyteczności publicznej, tylko miejsce wymiaru sprawiedliwości. Pisze on:

Kary sądowej nie wolno wymierzać tylko jako środka do realizacji jakiegoś innego dobra – czy to samego przestępcy, czy społeczeństwa ogółem – lecz jedynie dlatego, że zawinił. (I. Kant, „Metaphysik der sitten” [1797],  Hamburg 1966, s. 158, przekład. B. W.)

I Kant ma rację. Przestępstwo jest naruszeniem ładu moralnego świata. Jedynym dobrem, jakie kara ma na widoku, jest przywrócenie tego ładu – przez to właśnie, że jego naruszenie nie ujdzie płazem, czyli spotka się z odwetem. Wymiar kary oglądający się na tzw. „względy społeczne” podcina sama ideę prawa.

Widać teraz jeszcze lepiej różnicę między odwetem a zemstą: inne są ich pobudki. Dla zemsty jest nią mściwość, dla odwetu – sprawiedliwość. Mściwość to motyw niski, a sprawiedliwość nie.

Sprawiedliwość nie jest miłosierna. I znowu ma racje Kant, gdy wskazuje, że „sprawiedliwość płynie wprawdzie z dobroci prawodawcy, ale sama nie jest dobrocią” [I. Kant, „Uber das Misslingen aller philosophischen Versuche in der Theodicee” (w jego: „Kleine Schriften”, s. 323, przypis) (…)]. Albo jak mówi Apostoł: „Kto przekracza Prawo Mojżeszowe, ponosi śmierć bez miłosierdzia za świadectwem dwóch lub trzech” (Hebr. 10, 28). Miłosierdzie, w które chętnie stroją się abolicjoniści, to cnota wielce problematyczna(…)

8. W systemie prawnym kara główna pełni rolę wyjątkową, ale nie dlatego, że jest najbardziej surowa. Śmierć to jeszcze daleko nie najgorsze, co może człowieka spotkać (…). Więzień pozostaje członkiem społeczeństwa i nawet skazany dożywotnio, może zachować „nadzieję”. (I nie bez podstaw, bo w praktyce tzw. dożywocie oznacza około 10 lat uwiezienia [Por. S. Podemski, „Po stronie kata”, „Polityka”. 1988, nr 6 (…)]).

Kara główna wyprowadza poza ten świat i gasi wszelką nadzieję. Jej wyjątkowość bierze się nie z wyjątkowej surowości, lecz z wyjątkowej pozycji, jakiej w całości ludzkiego życia zajmuje śmierć. Kardynał Ratzinger rzekł: „Śmierć to są drzwi, przez które wkracza w nasz świat metafizyka” (J. Ratzinger, „Śmierć i życie wieczne”, Warszawa 1986, s. 87). Tak samo można też rzec, że są to drzwi, którymi wkracza ona w nasz system prawny. Kara główna jest karą metafizyczną (…) Absolutna nieodwołalność wyraża tu ściśle to, co ma być wyrażone: absolutną i nieodwołalna odprawę dla osobnika, w którym zło tego świata tak wyraźnie odsłoniło swe budzące grozę oblicze. Tu nie ma – jak mówi Kant – namiastek ani substytutów.

Obecność kary głównej w systemie prawnym rzuca na ten system posępny blask. Tak musi być, bo odzwierciedla się w niej otchłań zła, jakie kryje się w naturze ludzkiej i czasem z niej wychyla. Zarazem jednak kara główna daje prawu „majestat”. Jakkolwiek rzadko by się do niej uciekano, sama jej możliwość sprawia, że sąd jest postawiony na pograniczu między tym i tamtym światem, budząc tym samym trwożną cześć. Zdaniem rygorysty – powinien ją budzić. Bez kary głównej prawo jest tylko jeszcze jednym urządzeniem administracyjnym, jak poczta, podatki, wywóz śmieci czy przepisy ruchu drogowego. Cywilizacja nie może trwać bez szacunku dla prawa.

9. (…) Tym, co mimo nie-zerowego prawdopodobieństwa pomyłki uprawnia nas „moralnie”, by głosować za zachowaniem kary głównej, jest jedna tylko okoliczność: – ta mianowicie, że owo nie-zerowe prawdopodobieństwo pomyłki „dotyczy także nas samych i naszych bliskich”. To znaczy: mierzymy tu wszystkich równą miarą, wystawiając innych tylko o tyle na ryzyko fatalnej pomyłki, o ile wystawiamy się na nie sami. Czy może być coś bardziej rzetelnego i sprawiedliwego? (…) Stając nawet tak osobistym kosztem na straży ładu, uznajemy tym samym i potwierdzamy, że ład ten tyle jest wart. Dokonujemy w ten sposób niejako aktu jego moralnej asercji, utwierdzenia w bycie. Abolicjoniści tego nie rozumieją.

10. Prawo karne ma funkcje ekspresywną. Wyraża się w nim najdobitniej stopień społecznego potępienia pewnych czynów, oraz wola czynnego przeciwstawienia się im (…). Pośrednio zaś wyraża ono wiarę społeczeństwa we własne wartości, oraz siłę tej wiary. Prawo karne to barometr moralności [Tak sądzi też znany konserwatywny dziennikarz amerykański, G. F. Will („The Value of Punishment”, „Newsweek”, May 24, 1982)] (…) Świadomość prawna społeczeństwa „słabnie”. Abolicjonizm jest jednym z przejawów tego zjawiska. Zjawisko to tłumaczy też pewien pozorny paradoks. Z jednej strony rośnie przestępczość – jej bezwzględność, bezczelność i brutalność; z drugiej zaś rośnie równolegle nacisk na łagodzenie i „humanizację” represji karnej. Są to jednak dwie strony jednego medalu. Z osłabieniem świadomości prawnej maleją powściągi „wewnętrzne” u potencjalnych sprawców; a jednocześnie u potencjalnych ofiar gaśnie wola czynnego oporu, która byłaby dla tamtych powściągiem „zewnętrznym”. Mówiąc obrazowo, puszczają jednocześnie hamulce ręczne i nożne.

Społeczeństwo stoi coraz bardziej „bezradne” wobec wznoszącej się fali zła – bandytyzmu, terroryzmu, gangsterstwa i rozwydrzenia – bo brak mu siły moralnej i woli do walki z nim. Nic nie pomogą wołania o więcej policji, bo ta jest częścią tego samego społeczeństwa i tak samo brak jej owej siły i woli. Zechciejmy bowiem dobrze zrozumieć, co ta siła i wola znaczy. Otóż znaczy ona, że jest się gotowym stanąć czynem w obronie porządku prawnego – wszystko jedno kto, policjant czy cywil, sędzia czy nauczyciel, każdy – i to także z narażeniem własnego życia i zdrowia. (…)

POSTSCRIPTUM. Już w czasie pracy nad powyższym tekstem ukazała się – datowana na 25 marca 1995 roku – encyklika papieska „Evangelium vitae, (O wartości i nienaruszalności życia ludzkiego)”, w której porusza się także kwestie kary głównej. Nie sposób więc się do niej nie odnieść, choć czynimy to niechętnie – nie tyle nawet dlatego, że trudno się z nią zgodzić, ile dlatego, że trudno ją zrozumieć.

Kwestia pojawia się w r. III. „Nie zabijaj”. W punkcie zatytułowanym „Upomnę się […] u człowieka o życie człowieka” (Rdz. 9, 5): życie ludzkie jest święte i nienaruszalne”, czytamy:

W tej perspektywie należy też rozpatrywać problem kary śmierci. […] „Wymiar i jakość kary” […] nie powinny sięgać do najwyższego wymiaru kary, czyli do odebrania życia przestępcy, poza przypadkami absolutnej konieczności, to znaczy gdy nie ma innych sposobów obrony społeczeństwa. Dzisiaj jednak, dzięki coraz lepszej organizacji instytucji penitencjarnych, takie przypadki są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale. (Encyklika „Evangelium vitae” ojca Świętego Jana Pawła II (O wartości i nienaruszalności życia ludzkiego), Kraków 1995, s. 102-103)

Te trzy zdania, to wraz z tytułem wszystko, co encyklika mówi o karze głównej. Uderzają w nich dwie rzeczy. Pierwszą jest nikłość podstawy teologicznej: poza piątym przykazaniem, stanowi ją tylko ułamek wersetu 9, 5 z „Księgi Rodzaju”. Drugą jest utylitarny punkt widzenia: karę ujmuje się czysto prewencyjnie jako „sposób obrony społeczeństwa”. Obie budzą istotne wątpliwości co do samej doktryny wiary.

O wykładni Dekalogowego zakazu „nie będziesz zabijał” pisaliśmy niedawno gdzie indziej (B. Wolniewicz, „Etyka abstrakcyjna i konkretna” w „Nauka i język”, M. Omyła (red.), Warszawa 1994: , por też tegoż: Filozofia i Wartości II, Warszawa 1998, s. 186-193) wskazując, że w świetle całego „Pięcioksięgu” zakaz ów nie jest ani absolutny, ani bezwarunkowy – wręcz przeciwnie. Zaś co do przymierza Noahowego, z którego ów ułamek jest wzięty, to przypatrzmy się mu bliżej w jego najbliższym kontekście. Brzmi tak (Rdz. 9, 5-6):

Co do ludzi – upomnę się o życie każdego u bliźniego jego. Kto przeleje krew ludzką, przez ludzi ma być przelana krew jego; bo człowiek został stworzony na obraz Boży.

Ten, który to mówi – kimkolwiek jest – nie jest prewencjonistą.

Prewencyjna teoria kary jest czysto utylitarna. Rozważmy więc dwie przesłanki, które zdają się trudne do odrzucenia. Oto większa z nich: czysty utylitaryzm jest sprzeczny z duchem i tradycją chrześcijaństwa. A oto mniejsza: stosunek do kary głównej wyrażony w encyklice „Evangelium vitae” jest czysto utylitarny. Wniosek, jaki z nich wynika, leży na dłoni – i stąd wątpliwości.

 

Prof. Bogusław Wolniewicz

JESZCZE O KARZE GŁÓWNEJ

  1.  MOŻLIWOŚĆ KOMPROMISU. Abolicjonistom żaden kompromis nie wydaje się możliwy. Jest to postawa fanatyzmu. Kompromis w sprawie kary głównej jest możliwy i to wielorako: co do szerokości jej stosowania, co do rygorów postępowania sądowego w przypadkach nią zagrożonych, co do form i trybu samej egzekucji, co do ewentualnego prawa łaski i jego granic, i pewnie jeszcze co do innych aspektów. (…)

 

Fragmenty tekstów zaczerpnięte z: B. Wolniewicz, „Filozofia i wartości II”, WFiS UW, 1998, s. 209-211, 214-219.

Komentując obecne poczynania stolicy apostolskiej Pan Profesor zapewne powtórzyłby raz jeszcze, to, co zdążył już powiedzieć z innej okazji, a brzmiało to mniej więcej tak: „Duch Święty opuścił stolicę Piotrową”.

Módlmy się o łaskę i działajmy. Albowiem przyszedł czas, w którym owce muszą zawracać pasterzy ze zwodniczych ścieżek.

Podaj dalej
46Shares

O autorze: Joanna Serafinska