Prostacki atak Coryllusa na Krzysztofa Karonia

Tales z Miletu, sedes z ebonitu, Karoń z neolitu

Coryllus, Gabriel Maciejewski/cytaty/

Wybierając poniższy cytat z Karonia, Coryllus napisał:

Antykultura to ideologia społeczeństwa domagającego się wolności, ale pozbawionego etosu pracy, a więc skazanego na nieustanną kradzież i wspieranie systemu powszechnej kradzieży /K.K./

„Ponieważ ja najbardziej na świecie nienawidzę etosu pracy i zastępuję go kiedy tylko mogę etosem frajdy, postanowiłem odnieść się do powyższego tekstu i do całego projektu Karonia w ogóle.

Karoń używa starego, heretyckiego języka, po to, by dziś przekonać nas, że tak naprawdę kradną nie bogaci, przeciwko którym zwracała się herezja, ale ci którzy głoszą potrzebę wolności”.

Cz.L: Jest to oczywista nieprawda, bo kradną tworzący liczne grono pasożytów i bogaci i biedni. Jedni i drudzy głoszą „potrzebę wolności”, w formie populistycznego, pojemnego hasła, w którym mieści się prawo do współczesnych form pasożytowania. Kto kradnie? Robią to politycy kradnąc publiczne pieniądze. Kradną banksterzy, kradną urzędnicy i biurokraci różnego szczebla wykonujący pracę rzekomą. Kradną oszukując swoich naiwnych klientów przedstawiciele nowych zawodów: psycholodzy (głównie koncepcji analitycznej), trenerzy osobowości, wróżki i wróże, specjaliści od zarządzania i wyzyskiwania zasobów ludzkich w służbie większych złodziei. Kradną sami marksiści antykulturowi, domagający się od państwa i podległych mu jednostek pieniędzy za demoralizację dzieci i młodzieży.

Wszyscy wyżej wymienieni NIC NIE PRODUKUJĄ, ani nie świadczą żadnego dobra drugim ludziom. Kto nie kradnie? Nie kradnie Coryllus, mając fabrykę książek i czasopism, czerpiąc z tego zysk godziwy.

„Oni (biedni) także nie pracują i niwelują tym samym etos pracy. Ten zaś należy uwypuklać i podkreślać jego znaczenie. W normalnym świecie, a dobrze jest zaobserwować to w przyrodzie, tylko skończony idiota podkreśla znaczenie tego czym się zajmuje. Jeśli jego aktywność ma charakter poważny, a on ujawni jej mechanizmy jest skazany na zagładę i unieważniony. Jeśli jego aktywność jest jakąś okazyjną amatorszczyzną i on po prostu próbuje zwrócić na siebie uwagę jakimiś gawędami o jej rzekomym znaczeniu, unieważnia tym samym całe gadanie o etosie pracy i jego znaczeniu. Jest bowiem łatwy do zdemaskowania i wyszydzenia.

Tak naprawdę w pracy nie liczy się żaden etos, ale efekt, to zaś co Karoń i inni nazywają etosem pracy służy do cementowania spójności zawodowych gangów. Mechanizm ten doskonalony jest od tysięcy lat, a efekt tego jest następujący – skonsolidowane zawodowe gangi, używane są przez wielkich bankierów do kwestionowania praw własności. Innej funkcji etos pracy nie ma, a jeśli Karoniowi się zdaje, że pieprzenie o etosie skupi wokół niego ludzi zainteresowanych pracą, zmianą stosunków społecznych czy czymś podobnym, to się grubo myli. Gawędy o etosie przyciągają zawsze gromadę leni, która musi posłuchać jakim to fantastycznym zjawiskiem jest praca i jej etos, zanim znów legnie na tapczanie i chwyci pewną ręką za zmieniarkę do telewizora”.

Ten fragment również zawiera straszne mielizny niegodne szefa Szkoły Nawigatorów, bo Krzysztof Karoń wielokrotnie wyjaśniał, że etos pracy stworzony przez protestantów ma nałożoną przez katolików nakładkę, postulującą, że praca powinna być dla dobra wspólnego i indywidualnego, a uzyskany w ten sposób efekt będzie zyskiem godziwym lub dobrem świadczonym na rzecz drugiego człowieka. To, o czym pisze Coryllus – to, co służy do „cementowania spójności zawodowych gangów” nie ma nic wspólnego z etosem pracy, lecz jest kodeksem mafijnym lub korporacyjnym.

Co się stało z Coryllusem, z obiecującym „pisarzem rewizjonistą” „przelotną fascynacją” Grzegorza Brauna?

Domyślam się, że Coryllus zrobił to po prostu z zawiści, bo Karoń dokonał czegoś, co dało mu miejsce w historii – napisał historię antykultury, rzecz o antykulturowym marksizmie z którym większość ma kłopot natury poznawczej – rozpoznawczej, ze względu na używany przez marksistów gadzi język. Polskie społeczeństwo ma kłopot podwójny, bo komunizm zazwyczaj kojarzy mu się z wersją „socjalizmu realnego”, która w ostatniej swojej odsłonie, w drugiej połowie lat 80-tych różniła się zasadniczo od antykulturowego marksizmu, który szalał na zachodzie Europy.

Marksizm niszczy nie tylko etos pracy, ale i inne etosy, które nasza kultura przechowuje w tradycji. Mam na myśli etos rycerski, ostatnio widziany w tej szerokości geograficznej pod postacią polskich żołnierzy niezłomnych. Antykultura usiłuje również zniszczyć nie tylko etos bycia mężczyzną, ale także etos bycia matką i żoną – kobietą tworzącą dom i wychowująca dzieci. Marksiści robią to w formie rozsiewania trucizny gender i lgbtq.

„Jak każdy amator udający kogoś kim w istocie nie jest Karoń usiłuje połączyć swój literacki debiut z literackim opus magnum”.

Tak, mój Drogi zawistny Coryllusie, Karoń wydając swoją książkę okazał się postacią nie mniej ważną od twojej, choć przecież nie współzawodniczył z tobą o palmę pierwszeństwa, ale jak chcesz się koniecznie porównywać, to ostatnie dokonania Karonia wprowadzają go na współczesny panteon, godząc boleśnie w twoje ego.

 

 

O autorze: CzarnaLimuzyna

Blog osobisty. Moje prywatne opinie na temat polityki nie mają charakteru "prawd objawionych". "Tylko prawda jest ciekawa". We wpisach antynarracyjnych stosuję hiperbolę.