Prezes Kaczyński i jego akolici ciągną swoich wyznawców na samo dno

Najwyższy Czas/fot. PAP/Radek Pietruszka

 

„Kiedy znalazłem się na dnie, usłyszałem pukanie od spodu” napisał swego czasu znakomity aforysta, Stanisław Jerzy Lec mając na myśli środowisko żydowskich i polskich komunistów w którym się obracał. Dziś w polskiej polityce również nie ma żadnych standardów i poziomów, a na pewno nie istnieje poziom moralny z którego nie można się ześlizgnąć jeszcze niżej.

Artur Stelmasiak, redaktor tygodnika Niedziela postawił dwie tezy: “o utracie kontaktu z rzeczywistością prezesa Kaczyńskiego i o upadku politycznym partii, która miała być konserwatywna”. Uzasadniając swój pogląd wkleił na Twitterze fragment artykułu z Naszego Dziennika.

Zgadzając się z tezą o upadku, uważam, że współczesny Prokrust Kaczyński mógłby bez żadnego dysonansu przemówić parafrazą z Herberta:

Moja ruchoma moralność pomiędzy Berlinem, Tel Awiwem a Warszawą rozciąga się i kurczy zgodnie z etapem na drodze do przepaści.

 

Warto wiedzieć, że wniosek do Trybunału Konstytucyjnego został złożony 14 miesięcy temu (!). “Chodzi o sprawdzenie, czy obowiązujący przepis pozwalający na aborcję z powodu podejrzenia choroby dziecka jest zgodny z konstytucją. W szczególności z jej trzema artykułami: poszanowaniem godności człowieka, prawem do życia i zasadą równości” (gosc.pl). Niestety, nominowana przez PiS, prezes TK Przyłębska ma, jak widać, liczne obowiązki…

Twitter/Stanisław Balcerak

____________________________________________________________________________________________________________

 

O autorze: CzarnaLimuzyna

Wpisy poważne i satyryczne