Zaślubiny Najświętszej Maryi Panny ze św. Józefem

.

.

23 stycznia
Zaślubiny Najświętszej Maryi Panny
(Uroczystość tę zaprowadzono w roku Pańskim 1725)

       Dzisiejsza uroczystość kościelna powstała z początkiem XVIII wieku. Pierwszą do niej pobudkę dał słynny uczony Jan Gerson, a zakon Franciszkanów obchodził ją już za czasów papieża Pawła III. który rządził Kościołem w latach 1534-1549. Na całe chrześcijaństwo rozciągnął ją w roku 1725 papież Benedykt XIII.

Szczegóły zaślubin znamy z starożytnych podań oraz objawień Marii z Agreda, św. Brygidy i Katarzyny Emmerich, Ewangelia bowiem krótko tylko o tym wspomina. Kiedy Maryja, skończyła czternasty rok życia, arcykapłan oświadczył Jej, że nadszedł czas aby opuściła świątynię, w której spędziła lat jedenaście, i według prawa żydowskiego wyszła za mąż. Nieśmiało i pokornie prosiła przyszła Matka Boża, aby Jej pozwolono całe życie przebyć w świątyni i służyć Bogu, gdyż ślubowała dozgonną czystość. „Jeśli jednak Pan Bóg chce inaczej – dodała – niechaj się dzieje święta Jego wola”. Arcykapłan, zdumiony taką mądrą odpowiedzią, przedłożył ją wszystkim kapłanom do rozstrzygnięcia. Głosy były podzielone. Jedni mniemali, że nie wypada, ani też nie jest w zwyczaju, aby dziewica w tym wieku pozostawała nadal w świątyni, a wreszcie, że w Izraelu uchodzi nawet za grzech, jeśli niewiasta nie obdarzy narodu potomstwem; – drudzy byli zdania, że nie powinno się nikogo zmuszać do małżeństwa, zwłaszcza Maryi, względem której, jak się zdaje, Bóg ma nadzwyczajne zamiary. Inni wreszcie radzili, aby we wspólnej modlitwie błagać Boga o objawienie Jego woli. Zdanie to wszystkim się podobało, zaczem kapłani poczęli się modlić wobec zgromadzonego ludu, gdy wtem z Najświętszego Miejsca odezwał się głos, aby arcykapłan zwołał wszystkich młodzieńców z pokolenia Dawidowego; każdy z nich ma przynieść suchą gałązkę palmową; czyja gałązka się zazieleni, ten ma być oblubieńcem Maryi. Na wezwanie stawili się młodzieńcy, każdy na swej gałązce napisał swe imię i oddał arcykapłanowi, który zabrał wszystkie i złożył je na ołtarzu.

Gdy przyszedł nazajutrz, spostrzegł że żadna z nich nie zakwitła; ukląkł więc do modlitwy i znowu usłyszał głos z Miejsca Najświętszego, że brak jednego młodzieńca. Po długim szukaniu znaleziono wreszcie Józefa, który na pytanie dlaczego się nie stawił, odpowiedział, że nie czuł się godnym, a poza tym postanowił życie spędzić w bezżeństwie. Na wyraźny rozkaz arcykapłana przybył jednak do Jerozolimy, a kiedy powtórnie gałązki na ołtarzu złożono, właśnie jego gałązka zazieleniła się i piękną lilią zakwitła. Prócz tego na jego głowie usiadła biała jak śnieg gołębica. Józef wyniesieniem tym czuł się wielce upokorzony, lecz musiał się poddać woli Boskiej. Niebawem zawołano Maryję, która z dziewiczym rumieńcem podała rękę swemu oblubieńcowi, i tak wobec licznych świadków odbyły się zaręczyny. Zaślubiny zwykły się odprawiać w dziesięć do dwunastu miesięcy później, toteż i nasi święci Oblubieńcy zastosowali się do tego zwyczaju.

.

 

Zaślubiny Najświętszej Maryi Panny

       Przy wielkim udziale ludu pobłogosławił kapłan w świątyni jerozolimskiej owo święte małżeństwo, a Józef ofiarował swej oblubienicy pierścień agatowy na znak niezłomnej wierności. Pierścień ten znajduje się dotąd w katedrze w Perugii.

Nauka moralna

Uroczystość dzisiejsza ważna jest dla młodzieńców, dziewic i małżonków. Maryja i Józef z czystym, nieskalanym sercem przystępują do tak ważnego aktu, jakim jest małżeństwo. Józef bierze Maryję nie dla żadnych korzyści, nawet nie dla Jej piękności, gdyż Jej nie widział i poznał Ją dopiero w kościele.

Czy u nas teraz podobnie się dzieje? Czy ci, którzy wstępują w związki małżeńskie, poznają się w kościele, czy się po raz pierwszy widzą w świątyni Pańskiej, czy też w innych miejscach? Odpowiedź na te pytania jest zbyteczna. Płoche, lekkomyślne przystępowanie do Sakramentu Małżeństwa staje się później dla obu stron źródłem nieszczęścia, bo co nie z Bogiem rozpoczęte, nie cieszy się też Jego błogosławieństwem, a gdzie tego nie ma, tam i szczęścia być nie może. Bierz więc, młodzieży, przykład z Maryi i Józefa! Maryja wzięła Józefa nie dla piękności, nie dla młodego wieku, lecz dla jego cnotliwego serca i dla jego sprawiedliwości, którą na pierwszy rzut oka przeczuła. Młodzieńcze, nie goń za gładkim licem, za majątkiem, bo twarz się pomarszczy, a majątek cię nie uszczęśliwi, lecz szukaj dziewicy cnotliwej, która jak Maryja Józefowi, osłodzi ci życie i kochać cię będzie do ostatniego tchu życia swego. Dziewice, bierzcie przykład z Maryi, która nie wahała się pojąć za męża biednego i starego cieśli, gdyż był człowiekiem cnotliwym i sprawiedliwym! Młodzieniec płochy, niereligijny, nigdy nie będzie dobrym mężem. Rodzice, stawiajcie często Maryję i Józefa dzieciom waszym za przykład, a Bóg wam w dzieciach waszych pobłogosławi! Nigdy jeszcze Pan Bóg wszechmocny nie opuścił tych, którzy od Niego i z Nim wszelkie sprawy rozpoczynają.

Modlitwa

Najświętsza Maryjo Panno i święty Józefie! Przez dzisiejsze najczystsze zaślubienie Wasze uproście nam u Jezusa czyste serca i myśli zbawienne, abyśmy Was w czystości, pokorze i świętości naśladując, stali się godnymi zażywać nieskończonej radości w Królestwie niebieskim. Amen.

 

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dnie roku podług najwiarygodniejszych źródeł opracowane podług Księdza Piotra Skargi T. J., Ojca Prokopa, Kapucyna, Ojca Bitschnaua, Benedyktyna i innych wybitnychautorów. Z uwzględnieniem Świętych Pańskich, Błogosławionych i Świętobliwych, których wydała Ziemia Polska aż do najnowszych czasów. Mikołów. Nakładem Karola Miarki. 1937.

_______

.

23 stycznia — Zaślubiny NMP ze św. Józefem

.

.

. Pod osłoną małżeństwa miała się dokonać wielka tajemnica. W tym związku dziewiczym, a jednak bardzo rzeczywistym, oboje małżonkowie prawdziwie oddadzą się sobie nawzajem, lecz tak, jak się daje klejnoty, Bogu już poświęcone. Dzielić się będą nawzajem serdecznością, troskliwością, uprzedzającą miłością i radować wszelkimi dobrami, jakie daje małżonkom wspólność życia; lecz ich wzajemne przywiązanie, w które nie wejdzie nic ziemskiego, nie będzie miało tej ujemnej strony, że dzieli serca.

Ewangelia nazywa Józefa mężem sprawiedliwym. Jego wiernym rękom powierzył Bóg Swą Matkę Niepokalaną; serce jego było już złączone z sercem Maryi, a miało się połączyć z sercem samego Jezusa przez tak ścisłe węzły i tak czystą miłość. A wreszcie, jeżeli Opatrzność uznała Józefa godnym zawarcia tego związku, który przecież wymagał podobieństwa dusz i pewnej równości, to dlatego, że nikt tak, jak on, nie był podobny do Królowej anielskiej, że nikt nie mógł w takim stopniu, jak on, być z nią porównany.

Żaden wiarogodny dokument nie powiadamia nas, w jaki sposób Józef został wybrany na opiekuna Maryi i jak Maryja zgodziła się na przyjęcie Józefa za męża. Maryja, obierając dziewictwo, powierzyła się Opatrzności nigdy niezawodzącej. Bóg w opatrzności swej natchnął Józefa do podobnego ślubu, jaki Maria uczyniła; dał im następnie poznać wzajemnie swoje usposobienie; dał im również poznać, że miły mu będzie ich związek zawarty w celu obopólnego dotrzymania uczynionych obietnic.

W tej ubogiej rodzinie, w małym miasteczku Galilei, tradycyjne ceremonie odbyły się prawdopodobnie z całą prostotą. Józef i Maryja, stosownie do rozporządzenia woli Bożej, zaprzysięgli sobie wzajemną miłość, a wśród uroczystości ziemskiej serca ich były wzniesione do Tego, który sam miał je posiadał niepodzielnie.

Gdy minęły dni, przeznaczone na skromne zabawy w gronie rodzinnym, osiedli na stałe w domu w Nazarecie, który mieli odtąd zamieszkiwać. Dom ich od północy opierał się o wzgórze, na którym rozciągało się miasteczko; skromny domek miał jedną izbę główną — właściwą Santa Casa — tę, która w domach niezamożnych służyła zapewne do posiłków i wspólnego życia. Z niej wchodziło się do jednej, lub kilku mniejszych izdebek, wykutych przynajmniej częściowo już w skale. Maryja zajmowała prawdopodobnie jedną z tych małych izdebek.

Rene-Maria de la Broise TJ, Najświętsza Maryja Panna

militia-immaculatae.org

 

_______

.

Zaślubiny Przenajświętszej Panny ze świętym Józefem

.

Jakoż, ta chwila najszczęśliwsza dla rodu ludzkiego już się zbliżała, a Przenajświętsza Dziewica, która jej wyglądała z tak świętym upragnieniem i modlitwami Swoimi przyśpieszyć chciała i przyśpieszała bez wątpienia, nie wiedziała, że Ona to właśnie sprowadzi Ją na ziemię; że Ją Pan Bóg wybrał na Matkę dla Syna Swojego, który miał stać się człowiekiem, aby nas zbawić.

Lecz żeby to nastąpiło, wypadało, by Przenajświętsza Panna, jak każda inna dziewica wychowywana przy Świątyni, zawarła związek małżeński, i dopiero wtedy stała się matką. Powody zaś, dla których potrzeba takowa zachodziła, były następujące. Święty Bernard w swoim wykładzie na Ewangelię świętego Mateusza tak o tym pisze: „Dlaczego nie z dziewicy zwykłej lecz z zamężnej narodził się Zbawiciel? Naprzód dlatego, że ponieważ w narodzie żydowskim rodowody tylko mężczyzn przechowywano i spisywano, a co do niewiast wcale nie nie wypełniano tego, więc Maryja została małżonką Józefa, by przez jego rodowód, który był razem z Jej rodowodem, gdyż oboje byli z jednegoż pokolenia, wykazać i dowieść, że pochodziła z rodu Dawidowego, z którego właśnie miał się narodzić Mesjasz. Po wtóre, aby w razie, gdyby była stała się matką nie mając małżonka, nie została ukamienowaną przez Żydów, jak to prawo wówczas istniejące nakazywało uczynić z każdą dziewicą, która będąc niezamężną okazałaby się matką. Po trzecie, aby i Przenajświętsza Panna i Pan Jezus, gdy się z Niej narodzi, mieli w świętym Józefie opiekuna, jakiego każda żona ma w swoim mężu, i każde dziecię w ojcu, a opiekuna, którego oboje Oni potrzebować mieli szczególnie w czasie Swojej ucieczki do Egiptu. I na koniec po czwarte, według uwagi świętego Ignacego Męczennika, aby przyjście na świat Zbawiciela, z początku zatajonym zostało przed szatanami, by oni poczytując Go za dziecię ze zwykłego małżeństwa zrodzone, nie pastwili się nad Nim już zaraz od Jego dzieciństwa”.

O czym znowu święty Bernard tak pięknie rozprawia: „Wypadało przez czas pewien ukryć tę wielką tajemnicę miłości Boga ku ludziom, to jest narodzenie się Syna Bożego dla zbawienia świata. Ale to wcale nie dlatego, żeby Bóg najwyższy dopełniając to wielkie dzieło Swoje jawnie miała się obawiać, żeby Mu w tym szatan nie przeszkodził, lecz że Stwórca, który nie tylko z nieograniczoną potęgą, lecz i również z nieskończoną mądrością spełnia wszystko, co się Mu spodoba, postanowił dla piękniejszego porządku we wszystkich sprawach Swoich, zachować pewną właściwość co do czasu i następstwa. Tak tedy i w tej oto tak wielkiej sprawie naszego odkupienia, chciał objawić nie tylko potęgę Swoją, lecz i roztropność. Najwłaściwiej przeto było, aby Pan Bóg, który według słów Pisma Świętego „dosięga od końca aż do końca mocno, o rozrządza wszystko wdzięcznie”, tak co do przyjścia Syna Swojego na ziemię wszystko urządził, aby szatana do pewnego czasu w niewiadomości o tym zostawił, a mając go tu pogromić, wprzód jeszcze przedstawił najbardziej nam potrzebny wzór pokory. Na cóż by się bowiem przydało dla nas pogromienie złego ducha przez Boga, gdybyśmy nie byli wyuczeni przezwyciężania w sobie samych pychy szatańskiej? Wypadało przeto koniecznie, aby Maryja poślubioną została Józefowie, gdyż przez to, a znowu według słów Pisma Bożego, „nie rzucało się pereł przed wieprze”, i nie wydawało się na pastwę psom piekielnym świętości nad świętościami, to jest Dzieciątka Jezus, które pod cieniem mniemanego ojcostwa Józefowego przyjść miało na świat. A także przez to, niepokalaność Dziewicy przez samegoż Jej małżonka stwierdzoną została, skromność Jej uchowana od wstydu, a dobra sława od oszczerstwa. Cóż więc mogło być mądrzejszego, co odpowiedniejszego Boskiej Opatrzności? Takowym jednym rozporządzeniem, i do tajemnic niebieskich przypuszczonym został taki święty świadek, jakim był Józef, i odparty wróg piekielny, i dobra sława Dziewicy Matki wcale na tym nie ucierpiała”.

Takie więc są powody, dla których potrzeba było, aby przyszła Matka Zbawcy naszego, Przenajświętsza Panna, zawarła związek małżeński. Lecz jakże miało to nastąpić, kiedy ślubem uczynionym Bogu zaofiarowała Mu Swoje dziewictwo” Otóż, zaradził temu tenże Bóg najwyższy, który Jej i ślub takowy natchnął, i ofiarę Jej dziewictwa najmilej przyjął, lecz który oraz i na matkę Ją Swego Syna jednorodzonego wybrał, przeznaczył i uzdolnił. A co w ten sposób nastąpiło.

Kiedy dziewicze mieszkające przy Świątyni dochodziły do lat, w których w stan małżeński mogły już wstępować, Wielki Kapłan odnosił się z tym do ich rodziców, a jeśli nie żyli, do krewnych, i wyszukiwano dla nich odpowiedniego małżonka, z którym zawierały związek według praw i przepisów Starego Zakonu podówczas istniejącego. Gdy tedy Przenajświętsza Panna miała już lat czternaście, z których jedenaście spędziła w Świątyni, Wielki Kapłan Zachariasz, a który po śmierci świętego Joachima i świętej Anny, był i najstarszym w Jej rodzinie, oświadczył, że nadszedł i dla Niej czas zawarcia związku małżeńskiego. Wtedy Maryja wyjawiła mu ślub, jaki uczyniła, poświęcając Bogu Swoje dziewictwo. Zdziwiło go to bardzo, gdyż podobne śluby były rzeczą nieznaną pod prawem Starego Zakonu, jako sprzeciwiające się nadziei, którą każda dziewica z narodu wybranego mogła się cieszyć, że z jej potomstwa powstanie Mesjasz. To też, gdyby którakolwiek z innych była podobną trudność nastręczyła w chwili, kiedy ją wypadało wydać za mąż, i Wielki Kapłan i jej rodzice lub krewni mający nad nią zwierzchnictwo byliby, według wszelkiego podobieństwa, szukali sposobu, żeby takową przeszkodę usunąć. W owych bowiem czasach kiedy niepłodność w niewieście poczytywano za znak niebłogosławieństwa Boskiego, i ściągało to na nią rodzaj hańby, ślub czystości stawiający ją w podobnym położeniu, to jest w niepodobieństwie, aby z potomstwa przez nią wydanego narodził się Zbawiciel, był rzeczą niepraktykowaną, i w Starym Testamencie nie czytamy ani jednego przykładu ślubu podobnego.

Lecz z Przenajświętszą Panna rzecz się miała inaczej. Święty Zachariasz, chociaż zdziwiony został usłyszawszy od Niej o ślubie jaki uczyniła, tak jednak wysokie miał wyobrażenie o Jej świętości wyjątkowej, że uznał właściwym w wyjątkowy też sposób postąpić. Postanowił tedy zwołać nie tylko najstarszych krewnych Przenajświętszej Dziewicy, lecz i znakomitszych mieszkańców i Jerozolimy i dalszych okolic, aby z nimi wspólnie naradzić się, jak w razie tym postąpić wypada. A że nadchodziła wtedy właśnie uroczystość poświęcenia Ołtarza w Świątyni, która jako główne święto starego Zakonu, najwięcej wiernych wyznawców dawnego prawa do Jerozolimy zgromadzała, więc Zachariasz skorzystał z tej sposobności. Zwoławszy do siebie i krewnych Przenajświętszej Panny i najpoważniejszych innych obywateli Izraelskich, przedstawił im rzecz całą.

Przez ten czas Przenajświętsza Panna, tę ważną w życiu Jej okoliczność zdawczy na wolę Bożą, pokornie Jej poddana, czekała spokojnie, co o jej losie postanowią ci, których obowiązkiem było o nim głównie myśleć. Jednak wiedząc, że Pan Bóg chce, abyśmy i najświętszych pragnień naszych celu nie odstępowali inaczej, jak wskutek zanoszonych o to do Niego modlitw, gorąco się też modliła. Według Swego zwyczaju udawszy się przed sam Ołtarz Świątyni, w onym miejscu zwanym Sancta Sanctorum, Ona z istot stworzonych najświętsza, i przeznaczona aby w Jej dziewiczym łonie Święty nad Świętymi, Bóg żywy, zamieszkał, błagała niewymownymi jękami, którymi w duszy Jej Sam Duch Święty prosił za Nią, by tenże Duch Święty oświecić raczył tych, którzy o Jej losie stanowić mieli. Błagała Stwórcę najwyższego, by tak wszystkim pokierował, aby Ona i należnemu posłuszeństwu Swoim zwierzchnikom nie uchybiła, i ślub dziewictwa wiernie dochować mogła.

Tym czasem przywołani na radę do Wielkiego Kapłana i krewni Maryi i najznakomitsze osoby z Jerozolimy i jej okolic, wysłuchawszy uczynionych im przez świętego Zachariasza przedstawień, mieli objawić swoje co do Niej zdanie. Wszyscy prawie znali z bliska świętego Joachima i świętą Annę, i pamiętali, że jakby cudownie stali się oni rodzicami tej Dziewicy, o której losie mieli teraz wyrzekać. Wielu ich znało i Ją Samą, kiedy jeszcze przebywała w domu rodzicielskim, i w pamięci ich nie zatarło się wcale wrażenie uwielbienia szczególnego, jakie Przenajświętsza Panna, jeszcze małym dzieckiem będąc, na każdym, kto miał szczęście zbliżyć się do Niej, wywierała. O Jej zaś nadzwyczaj świątobliwym życiu w Świątyni i przed tym już nie mało słyszeli, i teraz więcej o tym szczegółów z ust samego Zachariasza się dowiedzieli. Wszyscy więc poznawali w Niej coś niezwykłego, coś wyjątkowego, a stąd widzieli potrzebę uciec się do niezwykłego też środka, gdy szło o powzięcie postanowienia co się tyczy Jej wyjścia za mąż. W tym przeto celu Wielki Kapłan nakazał publiczne modlitwy dla uproszenia potrzebnego oświecenia z nieba, a Pan Bóg, który udziela takowego każdemu pokornie o to proszącemu, i w którego ręku są serca i myśli i zdania ludzkie, tych, którzy o losie Maryi stanowić mieli, tak oświecić raczył i tak ich zdaniami pokierować, że jak pisze święty Grzegorz Nicejski, jednozgodnie postanowiono uwzględnić ślub przez Nią uczyniony, i wybrać dla Niej małżonka, który byłby tylko Jej opiekunem i stróżem dziewictwa, żyjąc z Nią jak brat z siostrą.

Lecz następnie chodziło o rzecz najważniejszą: o wybór małżonka. Wtedy Wielki Kapłan Zachariasz uznał właściwym postąpić w sposób, w jaki postępowano w sprawach i wątpliwościach najwyższej wagi, obchodzących całą Synagogę, lub naród wybrany. Tym zaś był pewny obrzęd religijny z wielką zawsze okazałością odbywający się w Świątyni, a przez który wypraszano u Boga wyraźne objawienie woli Jego w rzeczy, z którą się do Niego wtedy w tym celu udawano. Co tak opisuje święty Hieronim: „Wszyscy zgromadziwszy się w Świątyni poczęli się modlić, a Wielki Kapłan przystąpił według zwyczaju do wzywania Boga, aby wolę Swoją objawić raczył. Tedy niezwłocznie z Wyroczni i miejsca Ubłagalni wyszedł głos od całego ludu słyszany, nakazujący, aby wszyscy mężczyźni z domu i pokolenia Dawidowego nieżonaci i dorośli, przystąpili do Ołtarza, niosąc laskę w ręku. Którego zaś laska zakwitnie, i na jej wierzchu Duch Boży w postaci gołębicy spocznie, ten będzie tym przez Boga wybranym małżonkiem, którego opiece i straży Przenajświętsza Dziewica ma być powierzoną”.

* * *

„Otóż, pomiędzy innymi z domu i pokolenia Dawidowego, znajdował się i Józef, mąż już podówczas dojrzały. Lecz gdy wszyscy zawezwani przystępując do Ołtarza laski swoje składali w ręce kapłana, on jeden swojej nie przyniósł, a na wszystkich przyniesionych znaku wymaganego nie było. Kiedy więc za tą pierwszą razą nie objawiła się wola Boża co do wyboru małżonka dla Przenajświętszej Panny, Wielki Kałan rozkazał cały tenże obrzęd ponowić. I wtedy święty Józef wyraźnie wskazanym został, gdy bowiem zbliżył się z laską swoją do Ołtarza, ujrzano ją rozkwitniętą i na wierzchu jej usiadła prześlicznej białości gołębica z nieba zlatująca, co oznaczało, że jemu Dziewica przenajświętsza zaślubioną być powinna”.

Święty Józef, jak to widzimy z jego rodowodu, umieszczonego na samym początku Ewangelii świętego Mateusza, nie tylko pochodził z panującego nad wybranym narodem domu, do którego jedynie należało berło królestwa Judzkiego, ale był jedynym prawym w prostej linii spadkobiercą korony króla Dawida. Pochodził więc z tegoż pokolenia co i Przenajświętsza Panna, bo inaczej nie mógłby Jej poślubić, gdyż według praw Starego Zakonu małżonkowie wspólny rodowód mieć byli powinni. Królestwo Judzkie za karę grzechów i niewierności Boga, której się dopuścił naród wybrany, od dawna upadłszy i dostawszy się pod panowanie Rzymian, nie stanowiło już samoistnego Państwa i nie miało królów z własnej narodowości. Stąd i bliscy przodkowie świętego Józefa, choć stanowili dom dawniej panujący, nie tylko żadnej nie posiadali w swoim kraju władzy, ale nawet z upływem czasu bardzo zubożeli. Z tego powodu święty Józef chociaż pochodził z rodziny królewskiej, i był jedynym prawym następcą tronu Dawidowego, urodził się w rodziców już wcale w dostatki nieopływających, i sam do lat doszedłszy, tak dalece był niezamożnym, że z pracy rąk własnych musiał się utrzymywać. Pismo Boże wyraźnie wspomina, że trudnił się rzemiosłem. Jest bowiem w Ewangelii wzmianka, że Żydzi wyrażając się pogardliwie o Panu Jezusie nazwali Go „Synem Rzemieślnika”. Najpowszechniejsze zaś podanie utrzymuje, że trudnił się robotą stolarską albo ciesielską zachowując w owej krainie i w owych czasach przyjęty zwyczaj, że oddający się temu rodzajowi pracy, zwykle nie wychodzili z domu, lecz do własnego mieszkania biorąc robotę, tam ją wykonywali. Stąd też święty Józef, choć z pracowitego rzemiosła utrzymywał się od lat najmłodszych, życie jednak wiódł bardzo odosobnione i wysokiej oddane bogomyślności. Jak zaś wielkiej musiał być świątobliwości, poznać to możemy z następującej uwagi.

Gdy Pan Bóg przeznacza i powołuje kogo do jakowego stanu lub do jakowej godności, obdarza go oraz i wszystkimi przymiotami potrzebnymi nie tylko do tego, żeby on powołaniu swojemu godnie odpowiedział, lecz nawet, aby wypływające stąd obowiązki jak najdoskonalej spełniał. I w tym celu udziela mu odpowiednich do tego łask, a tym obfitszych i wznioślejszych, im szczytniejszym, im wznioślejszym jest powołanie przez Boga mu przeznaczone. Otóż, gdy wiemy, że po godności Macierzyństwa Bożego, którą przyobleczoną była Przenajświętsza Panna, najwyższą godnością jaka spotkać mogła człowieka, była godność opiekuna i stróża Jej dziewictwa i Piastuna Syna Bożego, który z Niej miał się narodzić, a do której to godności powołał Pan Bóg świętego Józefa – więc miarkujmyż z tego, jakimi go łaskami musiał ubogacić, jak wysoką świątobliwością obdarzyć! Nie masz przeto wątpliwości, że jak po godności Matki Boga, najwyższą godnością jaka spotkać mogła człowieka była ta, do której powołał Pan Bóg świętego Józefa, tak po Przenajświętszej Pannie najwyższym świętym jest święty Józef. Jak na Matkę Syna swego jednorodzonego wybrał Stwórca najświętszą z niewiast, jaka kiedy była i będzie na ziemi, tak i na Piastuna tegoż Syna Swojego i małżonka Boga-Rodzicielki, musiał wybrać najświętszego z ludzi jaki kiedy był i będzie na świecie. Przenajświętsza Panna powiedziała świętej Brygidzie w objawieniu, że gdy żyli Jej rodzice, nie było wówczas, jak świat długi i szeroki, świętszych dwojga małżonków, to też podobnież nie ma wątpliwości, że gdy Pan Bóg przeznaczył na męża Maryi Józefa, musiał on być najświętszym z ludzi, tym bardziej, że on jeszcze dłużnej jak Joachim i Anna miał się opiekować Przenajświętszą Panną, i prócz tego miał być Piastunem i Żywicielem samego Syna Bożego.

Gdy ludzie układają małżeństwa, pomimo wszelkich i najwłaściwszych z ich strony zabiegów, mogą niestosowny skojarzyć związek, bo ludzie łatwo się mylą. Ale gdy na Przenajświętszej Panny Sam Pan Bóg wybrał i wskazał małżonka, musiał on przeto być odpowiednim dla Matki Boga, w więc najwyższej po Niej świętości. I to Ewangelia wyraża w jednym słowie, mówiąc o świętym Józefie, że był sprawiedliwy, to jest wszelką sprawiedliwość czyli świętość w najwyższym stopniu posiadał; tak jak mówiąc taż Ewangelia o Samej Matce Bożej, chcąc powiedzieć, że była najświętszą z istot jakie Pan Bóg stworzył, podobnież tylko w dwóch słowach to wyraża: łaski pełna, co znaczy, zbogacona wszystkimi łaskami, jakimi Pan Bóg obdarzył kiedy istotę stworzoną.

Tak więc świętemu małżonkowi poślubioną została Maryja, dopełniając naprzód obrzędu religijnego, którym podług prawa Starego Zakonu, każdy związek małżeński bywał poprzedzany, a tym były uroczyste zaręczyny. Że zaś i święty Józef równie, jak i jego przenajświętsza małżonka, poślubił Bogu dziewictwo, nie wątpią o tym Ojcowie święci. O czym pisząc Kardynał Hugo do świętego Wiktora, powiada: „Nie masz wątpliwości, że zaślubienie świętego Józefa przez Matkę Bożą, nie sprzeciwiało się wcale Jej ślubowi czystości. Albowiem Przenajświętsza Panna, zawsze pełna Ducha Świętego, wiedziała z pewnością na mocy niewątpliwego objawienia jakie miała, że w związku takowym prócz ślubu stałego pożycia razem, przez ślub czystości wspólnie uczyniony, połączą Oni węzłem nierozerwalnym nie ciało swoje, lecz dziewictwo jednego z dziewictwem drugiego”. Co powtarza i święty Hieronim Doktor Kościoła w tych słowach: „Józef poślubiwszy Maryję pozostał na zawsze dziewicą, aby z małżeństwa dziewiczego zrodził się za sprawą Ducha Świętego Syn Dziewiczy, najwyższy wszelkiego dziewictwa Stróż i Dawca”.

I nie tylko nie podpada wątpliwości, że święty Józef zaślubiając Przenajświętszą Pannę i sam czystość ślubował, lecz i to pewne, że i wprzód żony nie miał i w nieskalanym dziewictwie całe swoje błogosławione życie spędził. „My bracia kochani, powiada błogosławiony Beda w jednym z kazań swoich, nie tylko wierzymy i wyznajemy nienaruszone dziewictwo Boga Rodzicielki, lecz i o tym nie wątpimy, że najświętszy Stróż i Opiekun Jej niepokalanej czystości Józef przez całe życie w dziewictwie pozostawał”. A święty Piotr Damian przydaje: „Widzimy przeto, że Syn Boży tak dalece umiłował czystość, iż stał się człowiekiem z małżeństwa nie tylko przeczystego, lecz w którym zachowanie dziewictwa było głównym warunkiem.

I nie dość mu było, aby Matka tylko była dziewicą, lecz Kościół nie wątpi, że niepokalanego dziewictwa był i ten, którego poczytywano za ojca Jego. Co do wieku, w którym święty Józef poślubi Przenajświętszą Pannę, trzymają się daty jego narodzenia podaje przez Meafrasta i Teofilokta z pierwszych czasów Kościoła pisarzy, widzimy, że miał wtedy lat czterdzieści pięć. Zaślubiny zaś, czyli uroczyste zaręczyny tych dwojga najświętszych, jacy kiedy byli na świecie małżonków, nastąpiły w miesiącu Styczniu, i dlatego na mocy starodawnego podania, w dniu 23 tegoż miesiąca obchodzi Kościół ich doroczną pamiątkę.

Żywot Matki Bożej, przez o. Prokopa Kapucyna, Wilno 1906

militia-immaculatae.org

________

.

Żywot Matki Bożej
O. Prokop Leszczyński
[Wilno 1906]
[PDF]

_______

Żywot i Bolesna Męka Pana Naszego Jezusa Chrystusa
i Najświętszej Matki Jego Maryi
– Błogosławiona Anna Katarzyna Emmerich
[PDF]

_______

Mistyczne Miasto Boże

Maria z Agredy

[PDF]

.

* * *

Mistyczne Miasto Boże (Żywot Najświętszej Maryi Panny)

ROZDZIAŁ XV

O zaślubinach Najświętszej Panny ze świętym Józefem.

Całość TUTAJ

.

_______

.

A.M.D.G.

 .

____________________________________________________________

(Obrazy: źródło )

O autorze: intix

Dzięki Panu Bogu... Polka. Na Ziemi Polskiej urodzona, narodowość polska. Sygnatariusz Aktu Konfederacji Gietrzwałdzkiej. Przeciwniczka fałszywego, ślepego posłuszeństwa i tzw. "świętego spokoju" - w każdej dziedzinie życia. Jednym z moich drogowskazów jest myśl św. Augustyna: "Gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, tam wszystko jest na swoim miejscu". Któż jak Bóg! https://i.pinimg.com/originals/25/81/e6/2581e6ab451156d7aca4b7199dac5cd1.jpg