Gorzów dzielnie walczył, ale również skapitulował przed tęczową zarazą. Szykuje się powtórka scenariusza białostockiego?

Szanowni Państwo.

W sobotę na godzinę 13.00 zaplanowano pierwszy w historii gorzowski Marsz „Równości”. Być może słyszeliście o nim zdawkowo w ogólnopolskich mediach. Warto jednak przybliżyć klimat panujący w mieście już od kilku dobrych tygodni poprzedzających to haniebne wydarzenie. Jako mieszkaniec Gorzowa, mam informacje z pierwszej ręki, które jak sądzę mogą Was zaciekawić, a być może nawet zaskoczyć, tak samo, jak zaskoczyły i mnie.

Gdyby ktoś mi powiedział rok temu, że przez moje miasto przejdzie Marsz „Równości”, stwierdziłbym z niesmakiem, że lepiej wybrać nie można. Mieszkańcy Gorzowa, tak jak zresztą całej ściany zachodniej, od zawsze w wyborach głosowali na partie lewicowo-liberalne. Na naszych ziemiach jest najniższy wskaźnik uczestniczenia katolików w niedzielnych Mszach, najwyższy wskaźnik rozwodów, ludzie których tu przesiedlono z różnych stron kraju są totalnie oderwani od tradycji, patriotyzmu. Słowem, na pewno nie jest to bastion polskości, taki, jak Podkarpacie, czy Białystok. Zresztą, podobny tęczowy marsz już raz odbył się w bliźniaczym, choć niekoniecznie zaprzyjaźnionym mieście z lubuskiego, czyli w Zielonej Górze. Właściwie bez większych ekscesów.

Tymczasem, gdy padły w lokalnych mediach pierwsze komunikaty o gorzowskim marszu „równości”, zaczął się w sieci pozytywny ferment wśród mieszkańców, którzy stanowczo się temu sprzeciwili. Sprawa nabrała rozpędu i „mocy urzędowej” po lipcowej interpelacji do prezydenta Gorzowa radnej PiS Alicji Burdzińskiej w sprawie zakazu manifestacji LGBT. Apel ten wywołał wściekłość lokalnych polityków Platformy Obywatelskiej, którzy stanęli murem za zorganizowaniem tego wydarzenia. Najbardziej kuriozalną ilustracją tego jadu był list otwarty Jerzego Synowca do autorki interpelacji:

http://www.gorzow24.pl/news/4/komentarze/2019-07-26/synowiec-do-burdzinskiej-chodzi-o-marsz-rownosci-6523.html

Poniżej odpowiedź radnej PiS:

http://www.gorzow24.pl/news/1/z-miasta/2019-07-29/burdzinska-do-synowca-odpowiedz-na-list-otwarty-6530.html

W międzyczasie organizatorzy marszu bardzo starali się podlizać gorzowskim notablom i poprosili ich o objęcie honorowym patronatem tego wydarzenia. Nie zrobił tego Prezydent Gorzowa Jacek Wójcicki, który karierę zaczynał jako wójt okolicznej gminy Deszczno z namaszczenia SLD, co już było niezwykle pozytywnym zaskoczeniem. Choć, przyznaję, po cichu na to liczyłem, znając zdolności „windsurfeskie” Wójcickiego, który na co dzień stara się trzymać trochę z Platformersami, ale też trochę PiS-owcami. Jakie było jednak moje zdziwienie, gdy patronatem marszu środowisk LGBT nie objął nawet przewodniczący Rady Miasta Jan Kaczanowski, który swoje korzenie polityczne ma w głębokiej komunie, jako było członek PZPR. Nawet on stwierdził, że poparcie tej idei może mu bardzo zaszkodzić politycznie. Nie trzeba przy tym dodawać, że wywołało to irytację radnych PO, którzy czym prędzej pośpieszyli na łamy opłacanych przez siebie lokalnych portalików z opluwaniem obu tych włodarzy.

Najbardziej humorystyczny rozdział w czasie poprzedzającym marsz równości przypadł na czas rejestracji wydarzeń konkurencyjnych, mających zablokować marsz „równości”. Metoda chyba znana i stosowana w różnych miastach, czyli polegająca na zasypaniu urzędników wnioskami o fikcyjne pikiety, które przypadają akurat na planowany dzień Marszu Równości. Lewacy okazali się na tyle bezmyślni, że z formalnego punktu widzenia nie zgłosili tej manifestacji o zarejestrowanie odpowiednio wcześnie do urzędu. Podali jedynie datę manifestacji. W związku z tym  gorzowskie stowarzyszenia katolickie zasypały magistrat wnioskami o zgodę na wydarzenia akurat w planowanym dniu marszu lgbt. „Obstawili” w ten sposób praktycznie całe miasto, wszystkie najważniejsze ulice oraz wszystkie pory dnia. Ale śmiechu było przy tym co nie miara, bo posiłkowano się przy tym np. marszem w obronie wydry, pikietami za lub przeciwko monopolu Windowsa, czy też marszem sympatyków historii starożytnego Rzymu. Była to też chyba jedna jedyna okazja, podczas której warto było poprzeć sieć 5G. Oczywiście od 9:00 do 21:00 :) Pełny wykaz tych niezwykle sympatycznych wydarzeń poniżej:

https://gorzowianin.com/wiadomosc/13695-czarownice-wydry-psy-i-disco-polo-zablokuja-marsz-rownosci-w-gorzowie.html

Ktoś stwierdzi, po co ta szopka, skoro ludzie LGBT mogą zarejestrować taki marsz np. dzień później? No tu właśnie następuje pełna i przepiękna demaskacja ile w tej tęczowej idei jest oddolnej inicjatywy „prześladowanych” homoseksualistów z Gorzowa, a ile brudnej roboty z zewnątrz. Otóż gorzowski Marsz „Równości” nie mógł odbyć się w innym terminie, niż 24.08, gdyż tę datę wpisano bardzo dawno temu w kalendarz jakiegoś lewaka z Warszawy, który postanowił w swojej chorej głowie, że w każdy tydzień to wydarzenie odbędzie się gdzie indziej. Sekwencję ostatnich tygodni znamy. Białystok, Płock, Radomsko… Przecież cała ta małpiarnia, która będzie tu zwieziona autobusami do Gorzowa z Warszawy nie będzie mogła przyjechać dzień przed lub po, bo to będzie dzień roboczy, a homo, czy nie homo pracować gdzieś musi. Nie będzie też mogła przyjechać za tydzień, bo za tydzień jest „pierwszy historyczny marsz równości” w innym ciekawym miejscu Polski. A przecież każdy marsz LGBT musi mieć sukces frekwencyjny, żeby powiedzieć, „zobaczcie ilu nas, miejscowych tu jest”. Choć zawsze tym miejscowym jest ten słynny facet z biustonoszem na głowie wraz z przyjaciółmi, których można zaobserwować w każdym miejscu Polski. Nie trzeba też dodawać, że zmiana terminu jest niemożliwa z powodów logistycznych, ten sam sprzęt, ciężarówki, rekwizyty, nie „rozdwoją się” na dwa marsze równości w dwóch miastach jednocześnie.

Gorzowski Internet zawrzał, a redaktorzy naczelni tych śmiesznych lokalnych portalików opisywali, że są zszokowani wynikami sond, które jasno wskazały, że mieszkańcy Gorzowa   Wsą ZDECYDOWANIE PRZECIWNI Marszowi „Równości”. W tej sytuacji prezydent Gorzowa był zmuszony odwołać to wydarzenie, co nastąpiło na początku tego tygodnia. „Decydowała kolejność zgłoszeń i względy bezpieczeństwa”. Tłumaczono, że środowiska katolickie jako pierwsze zgłosiły swoje manifestacje, a jak wiadomo, dwie grupy nie mogą manifestować w tym samym czasie i w tym samym miejscu. Decydujące były wręcz… sekundy, gdyż jak podał magistrat, zgłoszenie blokujące marsz LGBT wpłynęło na minutę przed zgłoszeniem tęczowych. Ciekaw jestem, jak to wyglądało w praktyce:)

Oczywiście, na ratunek homopropagadzie wyruszyli niezawodni w tym względzie niedorzecznik RPO Adam Bodnar oraz niezawisłe, nie tylko od zdrowego rozsądku, ale i prawa, sądy. Sąd uchylił decyzję prezydenta, co jest jawnym pogwałceniem reguł prawa. Miejsca tych konkurujących manifestacji się co prawda powielają, ale dla sądu to żaden problem:

„W ocenie sądu, prezydent miasta Gorzowa Wielkopolskiego nie dokonał szczegółowej analizy ryzyka zagrożenia, nie wykazał np. że brak jest możliwości wzmocnienia służb mundurowych w celu zabezpieczenia przedmiotowych zgromadzeń. Nie wykazał w jakimkolwiek stopniu w uzasadnieniach zaskarżonych decyzji na występowanie zagrożenia dla życia lub zdrowia ludzi albo mienia w znacznych rozmiarach” – czytamy w uzasadnieniu za Onet.pl

Czy można sobie wyobrazić podobne orzeczenie, gdyby to np. narodowcy zgłosili marsz w tym samym dniu i miejscu co osoby LGBT? Pytanie retoryczne…

Decyzja sądu wywołała kolejną burzę w sieci. Ilość komentarzy na Facebooku bije rekordy, a po mieście już teraz jeżdzą ciężarówki środowisk pro-life przypominające w dość wymowny sposób, jak wielu pedofilów jest homoseksualistami. A to z kolei rozjuszyło liberalnie nastawionych gorzowian, których plakaty facetów z gołymi tyłkami z marszu LGBT oburzają. Choć stoją murem, by to samo można było zobaczyć „live” na ulicy miasta.

Nikt zatem nie jest w stanie przewidzieć, co wydarzy się w sobotę, ale to wszystko bardzo przypomina ostatnie wydarzenia białostockie. Nie mam żadnej wiedzy o tym, czy ktoś zorganizuje blokadę marszu. Nic takiego oficjalnie się nie zapowiada, choć sądząc po komentarzach w sieci, nie wykluczałbym jakiejś oddolnej lub spontanicznej inicjatywy. Na pewno będzie temu sprzyjać impreza „Koniec Lata Party”, które co roku ściąga nad Wartę tysiące mieszkańców. Można się zatem spodziewać, że ulicami miasta może spacerować spora grupa podchmielonych uczestników tej zabawy. Są też szykowane wielkie siły policji. Nie dojdzie nawet do skutku mecz wyjazdowy czwartoligowego Stilonu Gorzów. Każdy taki mecz wiąże się obstawą policyjną, a jak się okazuje wszystkie siły będą w sobotę skierowane na ochronę marszu równości. Kibice Stilonu jak widać, też będą mieć wolną sobotę…

Sam jestem ciekaw, co się wydarzy tego dnia, mam nadzieję, że nie dojdzie do żadnych form przemocy, pomimo scenariusza, który ma w tę stronę zmierzać. Jeśli będzie się działo coś ciekawego, na pewno zdam relację.

O autorze: Migorr

Jestem równolatkiem tworu zwanego "Trzecią Rzeczpospolitą". Moje marzenie: Aby jej kres, którego konsekwencją będzie budowa Wolnej Polski nastąpił jeszcze za mojego życia.