Upadek moralny państwa PiS. Duda honoruje stalinowskiego publicystę

Jeżeli ktoś sądzi, że PiS różni się pozytywnie od PO, to nie tylko sam sobie szkodzi, ale także szkodzi innym, głosując na tę lewicową formację. Po raz kolejny okazuje się, że absolwenci szkoły w  Magdalence, którzy przy wódce pobierali nauki: komunistyczny kolaborant z czasów stalinowskich, Tadeusz Mazowiecki oraz późniejszy zdrajca lizboński, socjalista, Lech Kaczyński – zostawili  swoich ideologicznych spadkobierców. Jednym z nich jest Andrzej Duda, do którego trudno mieć pretensje, że kogoś oszukał, bowiem uprzedzał, że będzie kontynuować linię swojego politycznego pryncypała. Apologeci zdrady do dziś podkreślają, że lepszy był rozlew wódki od rozlewu krwi, zapominając dodać, że w obydwu przypadkach chodzi o sowiecką agenturę i zwykłych morderców, którzy dzięki temu zachowali głowy.

“Prezydent Andrzej Duda złożył wieniec na grobie Tadeusza Mazowieckiego. 30 lat temu, 12 września 1989 r., rząd premiera Tadeusza Mazowieckiego uzyskał wotum zaufania w Sejmie”

Co ma na sumieniu Mazowiecki?

Och, drobiazg zupełny, drobiazg, który był nazywany w czasach, gdzie słowo było tożsame z rzeczą, zdradą Ojczyzny. Wiem, że w czasach niezliczonych zdrad, których dopuściła się okrągłostołowa sitwa, słowo zdrada uległo dewaluacji, a spacyfikowane i wytresowane społeczeństwo popadło w stan anomii. W tym stanie bardzo łatwo relatywizować i kłamać.

Mazowiecki to ciemna postać w polskiej polityce, wieloletni doradca TW “Bolka”. Do polityki wszedł razem z innymi komunistami popierającymi okupację Polski przez ZSRR. Mazowiecki nie był oprawcą stalinowskim, nie zabijał osobiście. Dobijał słowem tych, którzy byli mordowani przez komunistów, torturowani w ubeckich katowniach. Tak było z torturowanym biskupem Czesławem Kaczmarkiem, którego szkalował w swojej publicystyce, tak było z Żołnierzami Wyklętymi.

W napisanej w 1952 roku wspólnie z Zygmuntem Przetakiewiczem książce „Wróg pozostał ten sam”. Przedstawił uczestników walki z sowieckim okupantem jako morderców.

Gdy Sowieci i ich kolaboranci stosowali powszechny terror wobec podziemia niepodległościowego, Mazowiecki pisał w swojej książce, że koncepcja „drugiego wroga” (komunistów) jest wytworem od lat ciągnącej się propagandy antykomunistycznej i antyradzieckiej (…)/dorzeczy.pl/

Tadeusz Mazowiecki swych publikacji w sprawie bp. Kaczmarka zdecydowanie się wstydził. Przepraszał za nie – i osobiście skrzywdzonego hierarchę, i publicznie. / lewicowa „Więź”/

Czy aby nie stało się to na fali nowej mądrości etapu, kiedy po śmierci Stalina pojawiła się nowa komunistyczna „dobra zmiana” odżegnująca się od stalinowskich zbrodni?

Tradycje komunistycznego mitu podtrzymali posłowie PiS, którzy w 2017 roku, w liczbie 171 głosowali za sejmową uchwałą hołubiącą powrót żydokomuny do “polskiej” polityki w 1989 roku. Na zdjęciu po lewej stronie popiersie bohatera z Magdalenki, odsłonięte dziś, w rocznicę powołania kolejnego komunistycznego rządu.

O autorze: CzarnaLimuzyna

Blog osobisty. Moje prywatne opinie na temat polityki nie mają charakteru "prawd objawionych". "Tylko prawda jest ciekawa". We wpisach antynarracyjnych stosuję hiperbolę.