Majowa magia wyborcza politycznych iluzjonistów…

Każdy, prawdziwy iluzjonista, który chce być popularny musi do perfekcji opracować sztukę odwracania uwagi, lub sztukę zwracania na coś uwagi, aby odciągnąć wzrok widza od rzeczy, która jest przedmiotem „magii”. Sztuką tą coraz lepiej posługują się politycy dzięki coraz lepszej dynamice działań i i wiedzy psycho-wykształciuchów zatrudnionych w politycznych korporacjach, którzy niemal do perfekcji opanowali wszelkie, dostępne metody manipulacji ludzkim umysłem…

Magia, która dzieje się obecnie na naszych oczach, to stan w naszym państwie, który wyczerpał wszelkie znamiona stanu nadzwyczajnego, czy wyjątkowego, ale stanem wyjątkowym nie jest. Polityczni magicy dobrze wiedzą, że wprowadzenie stanu wyjątkowego, lub jednego z trzech (klęski żywiołowej, wyjątkowego i wojennego), to odwleczenie wyborów o 90 dni od zakończenia owego stanu i może być uznane jako próba przesunięcia wyborów, czego Szanowni naczelnik żoliborski nie chce, zresztą zagaił że łamać konstytucji (tej konstytucji) właśnie nie zamierza…ha, jakoś entuzjazmu KODziarstwa na tą okoliczność nie zauważyłem.
Oczywiście pragmatycznie kalkuluje, że jeśliby stan wyjątkowy zostałby jednak wprowadzony w czasie wyborczym naraża się na poważne reperkusje, włącznie z impeachmentem dla Prezydenta.
Tą magiczną kwestię niech analizują prawnicy, a my podążajmy dalej króliczą norą…

Więc Szanowni dzieje się magia, wszystkie media napędzają histerię, ludzie w psychozie zaryglowani w domach. Co jakiś czas premier z ministrem wprowadzają coraz drastyczniejsze ograniczenia, zakazy i nakazy. Zastosowany jest efekt Hitchcocka, gdzie wpierw musi być trzęsienie ziemi, a potem napięcie ma tylko rosnąć.
Co prawda liczba ofiar zarazy, która jest w tej iluzji kluczowa nie przekroczyła liczby ofiar, które zmarły na zwykłą grypę, ale medialnie „zwycięża” jednak koronawirus…

Ale polityczni iluzjoniści powtarzają, że wybory się odbędą. Jeśli wierzyć, że mówią prawdę i wybory się odbędą, to Szanowni przechodzimy w następny poziom magii politycznej. Otóż stan nadzwyczajny, czy wyjątkowy, który wyjątkowym według iluzjonistów politycznych nie jest potrwa do świąt. Wieszczę, że w okolicy połowy kwietnia, lub zaraz po świętach iluzjoniści muszą przekonać ludzi, że zaraza już przeminęła, że można wychodzić z domów i generalnie można czuć się wolnym jak przysłowiowa dzika świnia na zakręcie.

Wiecie, trzeba na powrót wyczarować z domowych, zarośniętych, przerażonych dzikusów wspaniałych, ogolonych obywateli, zatroskanych o los państwa, którzy przecież muszą spełnić swój święty obowiązek i bez stresu uczestniczyć w tym jakże radosnym Święcie Demokracji. (za B. Kempą)…

Więc co zrobią polityczni iluzjoniści? Bo przecież wybory jeszcze trzeba wygrać. Ano wyciągną wielkie tarabany, bębny i trąby, przy których te jerychońskie będą wyglądały jak fujarki wystrugane z gałęzi polnej wierzby. Odtrąbią wielki sukces, że to oni opanowali zarazę i że gdyby nie oni, to wicie, rozumicie padło by więcej ludzi i to dzięki nim nie padło, tylko dzięki nim „trup nie ścielił się gęsto”, choć pan prezydent wieszczył, że tak będzie. Dojdzie „niesamowity sukces” tarczy antykryzysowej, którą raczej tarczy nie przypomina, ale bardziej dekiel od polowej garkuchni z demobilu po krasnoarmieńcach…

I pierwsze jaskółki już nadleciały zza wielkiej wody. Niejaki Andres Andrade, jakiś polskojęzyczny gastajbarter, który wysmażył knajackim, wulgarnym tekstem, bez znaków diakrytycznych post, w którym stwierdził co prawda, że rząd pisowski to nie jego bajka, ale dzięki temu rządowi Polacy żyją i oddychają, a że nowojorczycy padają jak kawki, a gubernator Nju Jorku posrany w gacie prosi Trumpa o pomoc wojskową. Hę…

Masa wyznawców pislamu, i zwykłych ferdków kiepskich, zalegających w domach odłogiem jak ziemia w Bieszczadach niemal szczytowała nad tekstem, którym nie wstydzą się posługiwać najlepsi bywalcy obejść sklepów monopolowych. Tak właśnie działa iluzja…

Ale przejdźmy dalej…aparat władzy będzie miał mniej więcej miesiąc, aby doprowadzić ten kraj do poziomu krainy miodem i mlekiem płynącym, a bardziej raczej porozkładać atrapy miodu i mleka i z megafonów puścić dźwięk płynącego strumienia.
I Tutaj trzeba będzie zastosować lepsze, bardziej ambitniejsze spektakle iluzji. Nie na darmo pracować będą też te dwa miliardy dla TVpis przekazane. System będzie musiał dopasować wcześniejsze sondaże, do tych po zarazie i do ogólnego wyniku wyborów przy frekwencji, którą też musi wyczarować, gdyż wielu wkurzonych na tą sytuację stanu nadzwyczajnego, który nim nie jest formalnie może po prostu wybory olać.

Więc wnikliwie obserwujcie co będzie się działo po świętach. Ta iluzja będzie perfekcyjna, być może nie każdy wyłapie ją od razu, ale powinien nie zamykać oczu…

No chyba, że władza postanowi zrobić wybory przez głosowanie elektroniczne w czasie kwarantanny. Bo skoro władza kupiła Pegasusa do inwigilowania, to cóż by to było dokupić „maszynę głosującą” Aaaa… to wtedy Szanowni iluzja Copperfielda przy tym to będzie jak teatrzyk kukiełkowy dla pięciolatków…

Ale to już temat na inną opowieść…

Zdjęcie…kadr z filmu Iluzja…

O autorze: trybeus

Czterdziestoletni Katol I Moher z Kościoła toruńskiego, parafia podhalańska...łowca jehowitów...Kurnik's Managemen ...