Bloger UPARTY o „ciamajdanie” Jarosława Gowina

Przedwczoraj [6.04.2020] opublikowałam notkę „Pierwsza polityczna ofiara koronawirusa – Jarosław Gowin”. Wczoraj rano zaś bloger UPARTY napisał w portalu Blogmedia24.pl {TUTAJ} bardzo ciekawy i obszerny komentarz na jej temat. Przytoczę teraz jego najistotniejsze fragmenty:

„Ja myślę, że Gowin szykował tzw. konstruktywne wotum nieufności
UPARTY, wt., 07/04/2020 – 07:50
w stosunku do premiera Morawieckiego i razem z Antypisem chciał zmienić rząd. Myślę, że liczył też na dodatkowe poparcie kilku posłów z PiS`u, tych którzy wstrzymali się z głosowaniem w sprawie wyborów korespondencyjnych, zwłaszcza byłego Ministra Zdrowia Maksymowicza. Myślę też, że od samego początku koalicji, od 2015 roku Gowin brał pod uwagę możliwość zmiany konfiguracji koalicyjnej. Stwierdzenie, że wybory wygra nasz koalicjant jeszcze lepiej pasuje do Gowina niż do PSL. (…) Jednak wszystko poszło nie tak jak to sobie politycy Antypisu i Gowina ułożyli. Jestem przekonany w stopniu zbliżonym do pewności, że zmiana rządu była planowana na jesień. Jestem też przekonany, że gdyby nie zaraza PAD nie miałby szansy wygrać wyborów prezydenckich. W drugiej turze stanął by wobec zjednoczonego Antypisu i zapewne by przegrał (…)
Co poszło nie tak.
Po pierwsze kolejność zdarzeń. Najpierw miały być przegrane przez PiS wybory prezydenckie. To umożliwiało rządzenie przez referenda. Po drugie rząd Pis wykazał się bardzo duża sprawnością w zapobieganiu rozszerzaniu się epidemii a lud pisowski narzucił reszcie społeczeństwa dużą dyscyplinę i w ten sposób mrzonki o budowie państwa dobrobytu przez podniesienie skokowe podnoszenie płacy minimalnej stały się częściowo nieaktualne.(…)
To wszystko zmieniło kontekst polityczny Gowinowi. W rezultacie ludzie stanowiący jego ugrupowanie nie chcieli wychodzić z rządu, bo nie mieli dokąd a poza tym w ramach tego rządu mogą odnieść życiowe sukcesy.(…) jego ugrupowanie postanowiło [więc] się zbuntować i przestało się go słuchać. Zapewne zagrozili zbiorowym przejściem do PiS`u i uratowaniem większości parlamentarnej. W rezultacie Koalicja straciła by może dwóch posłów, ale nie utraciła by jeszcze większości parlamentarnej. Tak więc jedyne co mógł zrobić Gowin to na razie ustąpić i spróbować w przyszłości jakoś odbudować swoją pozycję, choć będzie to bardzo trudne.
Tak więc mieliśmy nową wersję ciamajdanu z tym, że teraz głównym rozgrywającym miał być Gowin.
I jeszcze jedno, przecież wydaje się, że opozycja teoretycznie mogła poprzeć projekt szybkiej zmiany konstytucji. To błędne założenie. Opozycja nie może nic zrobić co będzie skutkować samodzielnym bytem państwa. Jak widzieliśmy podczas wyborów do europarlamentu sponsorzy opozycji dogadali się co do podziału wpływów w przyszłej Polsce, stąd ta dziwna z pozoru nadreprezentacja kandydatów miłych Rosji i całkowita zgoda na popieranie jednego wspólnego kandydata w wyborach do Senatu. Myślę, ze Rosja i Niemcy dogadały się co do rozbiorów Polski ale nie terytorialnych lecz funkcjonalnych. Część funkcji państwowych chce objąć Rosja a część Niemcy. Jest to już dobrze widoczne i nawet ostatnio o takim scenariuszu mówił Libera u Karnowskich. [poglądy Libery – {TUTAJ}] (…)
Nie wierzę, żeby Gowin nie zdawał sobie z tego sprawy, a mimo to zgłosił propozycję zmiany konstytucji. Wnoszę z tego, że niemożność realizacji jego pomysłu była zaplanowanym pretekstem dla odejścia Gowina z rządu, co też uczynił, ale ku swojemu zdziwieniu sam.”.

Nie całkiem sam, bo następnego dnia podał się do dymisji wiceminister Bortniczuk. Gowin poniósł porażkę gdyż Sejm uchwalił w poniedziałek wieczorem ustawę o głosowaniu korespondencyjnym. Mimo to nie składa on broni. Wczoraj PAP zamieściła obszerny wywiad z Gowinem {TUTAJ} zatytułowany wprawdzie „Gowin: Uważam, że ustawa dot. głosowania korespondencyjnego jest potrzebna” ale pod jego koniec Gowin wyraża nadzieję, iż Senat zawetuje sejmową ustawę i wtedy to od posłów Porozumienia będzie zależało, czy zostanie ona ostatecznie przyjęta. Stwierdził też, że musiał swoich posłów przekonywać do swej dymisji i teraz realizują oni naszkicowany przez Gowina plan. W wypowiedziach cytowanych przez portal wPolityce.pl [ {TUTAJ} i {TUTAJ}] Gowin oświadczył:

„Gowin poinformował, że rezygnacja z funkcji rządowych nie jest odejściem z polityki, ale zmianą pola działania.
Dzięki niej będę miał więcej czasu na pracę parlamentarną, a także na spotkania z wami, tak niezbędne dla budowania siły Porozumienia
— zwrócił się do działaczy.” oraz „Gowin zaznaczył, że jest przeciwny organizowaniu wyborów prezydenckich 10 maja.
Mówiąc wprost jestem wściekły, że politycy w ogóle o tym rozmawiają. Powinniśmy je odwołać i skupić się wyłącznie na walce z epidemią. Takie jest stanowisko prawie wszystkich posłów Porozumienia. Nie chcemy jednak zrywać koalicji, bo Polska potrzebuje dziś stabilnego rządu. Tym argumentem przekonałem moje koleżanki i kolegów do warunkowego poparcia ustawy. Warunkowego – bo za kilka tygodni wróci ona z Senatu i wtedy podejmiemy ostateczną decyzję (…) Na pytanie, dlaczego prezes PiS Jarosław Kaczyński tak upiera się przy dacie 10 maja Gowin odparł, że rozumie jego argumentację, że trzeba jak najszybciej przejść przez kampanię wyborczą, by skoncentrować się na walce z epidemią.
Tyle, że w mojej ocenie przeprowadzenie tych wyborów 10 maja jest niemożliwe. Trzeba zatem szukać innego terminu. Moim zdaniem najlepiej przesunąć wybory o dwa lata.”.

To ostatnie nie jest jednak możliwe z powodu oporu opozycji. Jego przyczyny dość przekonująco wyjaśnia UPARTY.

Z okazji nadchodzących Świąt Wielkiej Nocy życzę Czytelnikom, Komentatorom i Adminom przede wszystkim zdrowia oraz wszelkiej pomyślności jaka jest możliwa w dzisiejszej sytuacji.

Odezwę się po Świętach.

O autorze: elig