Wychodek i jego okolice

Joachim Beuckelaer – Burdel, 1562

Pękła bania i pisowsko-fideszowskie szambo obłudnicze wylało się szeroką strugą w Europę. https://wpolityce.pl/kryminal/529230-ujawniamy-david-manzheley-w-polsce-podawal-sie-za-prawnika Miejmy nadzieję, że ta afera, rozkrzyczana przez turlające się z uciechy środowiska sodomicko-gomoryckie i której bohaterem jest wesoły domek w Brukseli, do którego parę razy do roku z kilku europejskich krajów, w tym zwłaszcza z Węgier i Polski, dojeżdżali w celu uprawiania figli męsko-męskich politycy z pierwszych stron gazet – okaże się trumną dla sporej części politycznej swołoczy podającej się za „prawicę”. Afera wybuchła przed paroma dniami, dzięki prawo miłującym mieszkańcom Brukseli, którzy donieśli policji o hałaśliwych parties odbywających się nocami w ich sąsiedztwie. Przybywszy na miejsce, policjanci zastali dom uciech w pełnym rozkwicie, z gromadką politycznych vipów płci męskiej oddających się zbiorowym figurom gimnastycznym.

Burdelmamą wesołego domku jest poszukiwane polskim listem gończym stworzenie płci rzekomo męskiej, pochodzące z Wadowic i posługujące się mianem (pseudonimem?) Dawid Manzheley, wskazującym raczej na chazarskie odchylenie. I jak to ciotka-klotka, uwielbiająca babskie pogaduchy, już zaczął sypać https://wpolityce.pl/polityka/529210-onet-i-organizator-orgii-w-brukseliszuka-go-polska-policja Miejmy nadzieję, że nie przestanie, chyba że dosięgnie go – oby nie, szczerze mu tego życzę – mściwa ręka seryjnego samobójcy.

Szczególnie ohydnawe jest w tej aferze to, że głównym przyłapanym in flagranti jest węgierski europoseł z ramienia partii Fidesz, zresztą podobny jak brat bliźniak do polskojęzycznego Konstantego Geberta, głównie za sprawą sięgającej pępka rabinicznej brody – czyli, jak na razie, wszystko jest „w rodzinie”. Gdy jednak jego poliński pobratymiec walczy od lat u Michnika o „nowy kształt zacofanej, katolickiej Polski”, to pan Szajer działa w Budapeszcie na innym odcinku mądrości odwiecznej, będąc bojownikiem o zgodny z „tradycją judeochrześcijańską” – jak mawia namiętnie, choć bez sensu, prezydent Andrzej Duda – model rodziny węgierskiej: mężczyzna i kobieta oraz spłodzone jak Bóg przykazał, dziecię.

Burdelmama wesołego domku twierdzi, że jest ten nieszczęśnik jedynie czubkiem góry lodowej. Miał pecha, chłop, i pewnie mu wytkną ci, których nie złapano, że „za mało się modlił przed kamerami”. Za karę złapano go gdy uciekał po rynnie z narkotykami w plecaku https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2020-12-03/ludzi-z-polski-i-wegier-znam-osobiscie-organizator-seks-party-w-brukseli-o-szczegolach/   Trzeba jednak przyznać, że jak na te osobliwe warunki zachował się honorowo: uderzył się publicznie w pierś i złożył mandat poselski. Ciekawe, czy stać by było na to politruków z PiS, zazwyczaj w podobnych sytuacjach mażących się przed kamerami, że „to nie byłem ja” a ręka, którą złapano, „to nie była moja”. Dawid Manzheley twierdzi, że nie od dziś PiSowscy politycy regularnie przyjeżdżali z Warszawy i zazwyczaj byli bogobojnymi ojcami rodzin, zaklinającymi się, żeby tylko to „nie wyszło na jaw”.

Czekamy na ciąg dalszy z wielkim zainteresowaniem.

                                                   Pokutujący Łotr

O autorze: Pokutujący Łotr