Veto

Nam szczepić się kazano, propagandą grzmiało
z każdego odbiornika dzień cały, noc całą.
Stręczyła każda sitwa i każda koteria,
i lisek, i stokrotka, torbkiewicz, mizeria,
i z mądrych te najmędrsze głowy, i półgłówki,
z każdej szafy, spod łóżka, zza pieca, z lodówki,
gdzie nie spojrzeć, do której dostroić się stacji,
widmo krąży nad światem, widmo segregacji.

Chociaż w świecie szaleje najmodniejsza z chorób,
wciąż nie brak egoistów, bezdusznych potworów,
którzy liczby pędzące przez ekranu paski
rozbierają na części i zdzierają maski.
W takt opinii ekspertów nie chcą karnie kroczyć,
ekspertyzy by chcieli zobaczyć na oczy.
Płaskoziemcy, foliarze i onuce ruskie,
kołtuny, co to teczkę nosiły za Tuskiem.

Wszystkich trzyma w uścisku swą żelazną łapą
coraz bardziej rosnące w potęgę GIS’tapo.
Uderza i się cofa, zaostrza, luzuje,
zaleca, karać każe, zamyka, rujnuje.
W dyskotekach i w sklepach urządza łapanki,
wyciąga swoje macki po dziecięce sanki.
Straszne miota pociski, straszne czyni znaki
tu trzydzieści tysięcy, tam osiem lat paki.

A wszystko to dla zdrowia, wszystko dla higieny,
tyrania sanitarna wkracza w każdy przemysł.
Dystansuje, odkaża, nakłada kagańce,
coraz nowe szturmuje i zdobywa szańce,
dom powoli oplata swą siecią pajęczą.
Toż oni nie odpuszczą, oni się nie zmęczą,
ani po siódmej fali, ni po czwartej dawce,
bo mają dla ludzkości komunizm w strzykawce.

I będą komunizmem wyszczepiać narody,
i będą do cyfrowej zaganiać zagrody,
i będzie ciągle rosnąć w potęgę GIS’tapo,
i będzie dla tonących betonowy kapok.
I będzie na dzień każdy statystyka nowa,
aż zniknie na komunizm odporność zbiorowa.
Takie wizje przyszłości jawią się złowieszcze,
jeśli im pozwolimy zaciskać te kleszcze.

O autorze: Ywzan Zeb