„POKUTY… POKUTY… POKUTY…!”

A przetoż pokutujcie i nawróćcie się, aby były zgładzone grzechy wasze.

(DzA. 3:19)

 

Matka Boża w Swych Objawieniach w Lourdes
do – „POKUTY… POKUTY… POKUTY!” – wzywała.

< Niech ludzie już dłużej nie obrażają Boga grzechami,
już i tak został bardzo obrażony>

w Fatimie… ludzkość upominała…

.

Świat zapada się w przepaść…
Zanika poczucie grzechu
Tym samym – nie ma pokuty
Człowiek – z własnej woli – dąży do zguby…

Módlmy się o Łaskę nawrócenia i pokuty…
Nawracajmy się… i pokutujmy…

++

.

.

++
Któryś za na Cierpiał Rany… Jezu Chryste zmiłuj się nad nami…
I Ty… Któraś Współcierpiała… Matko Bolesna przyczyń się za nami…

++

 

++

Pojęcie i istota grzechu – O. Tilmann Pesch SI

       1.Największa hańba i największe zło leży w grzechu, bo grzech stawia człowieka w rewolucyjnym przeciwieństwie do Boga. I dlatego nic tak nie chroni od niebezpiecznej pychy, jak myśl o popełnionych grzechach.

Człowiekowi, który zgrzeszył, narzuca się pytanie: Co powinienem sądzić o sobie na widok tylu moich grzechów? Co mam robić? Czy jest dla mnie na przyszłość rzecz ważniejsza nad to bym się grzechu wystrzegał z wszystkich sił moich? Dlatego w prawdziwej ocenie istoty grzechu leży wysoka mądrość.

Staraj się przede wszystkim wyrobić sobie właściwe pojęcie o grzechu i pamiętaj o nim.

Mówią niektórzy, że grzech jest wrodzoną właściwością natury, naturalną słabością i ograniczonością naszej istoty, albo nawet samą istotą człowieka; że on jest czymś, czego nie można się pozbyć.

Ci, którzy tak mówią, w najcięższe i najzgubniejsze uwikłali się błędy. Wiele rzeczy ma człowiek w swojej naturze, których zmienić nie można (skłonność do pychy, do zmysłowości, popęd do gniewu, do próżności, do sprzeciwiania się, do lenistwa, do samolubstwa itd.), a które go mniej lub więcej do grzechu ciągną. Ale to jeszcze nie są grzechy. Grzech rozpoczyna się dopiero tam, gdzie się poczyna wolne działanie woli. Kto spoglądnie w swoją przeszłość, ten jasno odróżni konieczne naturalne pociągi do grzechu, od czynów, słów, myśli, których byłby uniknął, gdyby chciał.

Grzech ma swoje źródło w wolnej woli, jest on dobrowolnym przestąpieniem poznanej przez człowieka woli Bożej, prawa Bożego, które zostało wyryte w naszym rozumie i sumieniu, albo też objawione przez Chrystusa, lub podane przez inną prawowitą powagę, czy to rodzinną, czy kościelną, czy państwową.

2.W czymże więc tkwi przewrotność grzechu?

Mówią niektórzy, że grzech dlatego jest czymś niegodnym, że występuje przeciw rozumowi i że człowiek grzesząc bezcześci swoją naturę.

Istotnie, grzech jest obrzydliwy i przeciwny rozumowi; dlatego człowiek pochwycony na kłamstwie, na złodziejstwie lub na jakim innym grzechu, mimo woli się wstydzi. Bo i jakżeby z pożądliwości oczu, z pożądliwości ciała, z pychy żywota, mogło coś powstać, co by nie było wstrętne i przeciwne rozumowi? Lecz nie w tym leży właściwa przewrotność i niegodziwość grzechu.

Mówią inni, że dlatego należy nienawidzieć grzechu, gdyż on czyni człowieka nieszczęśliwym w doczesności i sprowadza zamieszanie we wszystkich stosunkach ludzkiego życia. To zupełna prawda. Ale czy w tym należy upatrywać najgłębszy powód, dla którego trzeba się grzechem brzydzić?

Nie! Grzech w najgłębszej istocie swojej jest buntem przeciwko najświętszej woli Boga. Rozum, jeśli się zastanowi, pozna, że wszystko co Bóg rozkazuje, jest dobre, piękne i szlachetne. A jednak wola w zuchwałej pysze buntuje się przeciw Bogu i to z miłości ku nędznemu stworzeniu, z chęci ordynarnego zadowolenia siebie. Stworzenie wynosi się ponad Stwórcę; chce lepiej wiedzieć, co ma czynić, niż Bóg.

Grzech jest buntem przeciw prawodawczej mądrości Boga, przeciw Jego najwyższej władzy; jest wzgardą Jego sprawiedliwości, buntem przeciw ustanowionemu przez Boga porządkowi.

Kto grzeszy, ten oczywiście porywa się na siebie i na swoje szczęście; ale co jest najgorsze, to to, że grzesząc znieważa Boga, bo kto grzeszy, wypowiada Bogu służbę, którą Mu jest dłużny, porywa się, że tak powiemy, na samego Boga.

I to wszystko dla marnej drobnostki, dla dobrowolnego zaślepienia, dla haniebnej słabości woli, ze sponiewieraniem godności ludzkiej, z najniewdzięczniejszym zapomnieniem dobrodziejstw Bożych!

3.W grzechu trzeba rozróżnić zewnętrzną łupinę i jądro.

Zewnętrzna łupina grzechu nie posiada ważnego znaczenia. Cóż bowiem może znaczyć w pochodzie ludzkości jedno złodziejstwo na miliony, jedno morderstwo, jedno cudzołóstwo? Nie więcej zapewne, jak ukąszenie jabłka przez Adama.

Lecz jądro, wewnętrzna treść grzechu jest czymś strasznym, bo przestąpieniem rozkazu samego Boga, buntem nędznego robaka przeciw trzykroć świętemu Bogu, przewróceniem najbardziej fundamentalnego porządku w świecie, obrazą Boga, ponieważ Go okrada z należnej Mu czci.

W grzechu więc zawiera się tylko głupota, brak charakteru, nieuczciwość, niewdzięczność. I czymże są wszystkie twoje przymioty w porównaniu z twoimi grzechami?

.

Grzechy przed sądem Boga

1.Przed trybunałem rozumu ludzkiego grzech jest nie tylko słabością natury, nie tylko obrazą godności człowieka, nie tylko źródłem doczesnej nędzy, lecz jest nadto buntem przeciw Bogu, jest największym złem, jest nieskończenie wielkim nierządem i zniewagą Boga. Za to samo uważany jest grzech przed sądem Bożym, jak to widać z Objawienia chrześcijańskiego.

Bóg stworzył nie tylko materię, nie tylko istoty złożone z materii i ducha, lecz także czyste duchy anielskie. Jak ludzie, tak podobnie i aniołowie byli przeznaczeni do oglądania Boga. Łaskę tę jednak mieli sobie wysłużyć i dlatego zostali poddani próbie. Wielu z tej próby nie wyszło zwycięsko. Zgrzeszyli. Przed upadkiem byli pierwocinami, gwiazdami porannymi stworzenia, jaśnieli wspaniałością najświetniejszych łask. Wskutek jednego grzechu zostali na zawsze przykuci do miejsca wygnania, strachu i mąk. Bóg odrzucił ich na zawsze, a ten Bóg jest święty, sprawiedliwy i dobry. Odrzucił ich, bo ma nieskończony wstręt i nienawiść do grzechu.

Jakaż więc nieskończona przepaść złości, przewrotności, niesprawiedliwości musi być w każdym grzechu ciężkim, kiedy Bóg najsprawiedliwszy mógł tak postąpić! Wszystkie ciężkie grzechy co do istoty są sobie równe bez względu na to, czy je popełnili aniołowie, czy ludzie. Jakże więc wygląda przed Bogiem człowiek, który nie jeden, ale wiele grzechów ma na sumieniu? Czyż to nie jest wystarczająca racja, by wobec takiej swojej głupoty i złości myśleć o sobie pokornie?

2.Bóg stworzył pierwszych ludzi nie tylko jako koronę ziemskiego stworzenia, ale uwieńczył ich ludzką naturę łaską synostwa Bożego. Z tym darem miłości były połączone liczne łaski, które wyzwalały człowieka pod względem cielesnym i duchowym od jego słabości i dolegliwości naturalnych. Wspaniały byt w potędze, czci, radości i cnocie miał być przygotowaniem do wspanialszego jeszcze wiecznego królestwa, do którego mieli być wprowadzeni ludzie nie kosztując goryczy śmierci.

Bóg chciał udzielić tych wspaniałych darów całemu rodzajowi ludzkiemu, tych darów, które miały źródło jedynie w Jego wolnej woli i miłości, a które w żaden sposób nie należały się naturze ludzkiej. Uzależnił jednak tę hojność swoją od wykonania pewnych warunków, które postawił Adamowi, jako przedstawicielowi rodzaju ludzkiego. Warunki te to wierność i posłuszeństwo Adama dla Boga. Niestety, Adam zgrzeszył, a konsekwentnie utracił dla siebie i dla całego potomstwa swojego wszystkie dary nadprzyrodzone i pozaprzyrodzone. Cała natura ludzka w sposób sobie właściwy wzięła udział w grzechu Adama, toteż grzechem skażona ściągnęła na wszystkich poszczególnych ludzi najopłakańsze następstwa. Ludzkość spadła do poziomu naturalności. Posiada wprawdzie natura w sobie niejeden szlachetny zarodek, lecz także wszystkie obrzydliwości, wszystkie cierpienia, o których mówi historia, mają swoje zarodki w naturze. Do czegoż to bowiem nie jest zdolny człowiek wskutek niedoskonałości swej natury!

Jakież ogromne zmiany po wszystkie stulecia i we wszystkich krajach wskutek jednego grzechu Adama! Grzech Adama był czynem świadomego nieposłuszeństwa przeciwko wyraźnemu przykazaniu Bożemu. A Adam tym bardziej powinien się był trzymać woli Bożej, że rozkaz ten był bardzo łatwy, a on największe otrzymał od Boga dobrodziejstwa i od zachowania woli Bożej przez pierwszych rodziców zależał los całego rodzaju. Jakże więc wstrętna i straszna w oczach Boga musi być natura grzechu, kiedy Bóg, zgodnie ze swoją nieskończoną mądrością, mógł człowieka tak ukarać.

3.Zastanów się dalej, jakie następstwa ściąga na każdego człowieka choćby jeden tylko świadomy i dobrowolny grzech. Bóg nie czatuje na to, żeby ludzi natychmiast po pierwszym śmiertelnym grzechu posyłać do piekła. Bóg nie chce śmierci grzesznika, lecz aby się nawrócił i żył. Bóg bywa zwyczajnie tak cierpliwy, że nam ludziom wydaje się to często nie do pojęcia. Pozostaje atoli zawsze prawdą, że każdy grzech śmiertelny podobny jest do czarnego ziarna, które gdy się rozwinie, zamienia się na drugim świecie we wieczną mękę piekielną. Potępieniec musi doświadczyć, jaka przepaść złości i przewrotności zawiera się w każdym poszczególnym grzechu ciężkim.

Grzech jest grzechem. Grzech jest pod każdym względem czynem nieskończonej złośliwości, nierozumu i niegodziwości. Wszystko co w Objawieniu chrześcijańskim o grzechu czytamy, potwierdza tę prawdę.

4.Jak więc wyglądasz jako grzesznik przed Bogiem? To, że ci grzechy zostały odpuszczone, to nie twoje dzieło, lecz dzieło miłosierdzia Bożego; ale twoje grzechy te są dziełem twoim. I wobec tego chcesz się jeszcze nad miarę wynosić, chcesz szacunku i czci, które ci się nie należą? Nie chcesz być zadowolony z twego stanu i stosunków, chciałbyś uchodzić za coś lepszego i wywyższać się? Uskarżasz się na swoje cierpienia, na twoje niskie stanowisko, na tę lub ową gorycz, którą pić musisz? Czujesz się obrażonym, gdy inni nie mają o tobie wysokiego mniemania? Czyż grzechy twoje nie powinny cię raczej pobudzać do głębokiej pokory i bezpretensjonalności, do doskonałego zdania się na najświętszą wolę Boga, do poddania się całkowitego świętym prawom Boga?

Powinieneś chętnie uniżyć się pod potężną ręką Boga i wołać: Tu mnie, Panie, siecz, tu mnie pal, byleś odpuścił na wieki.

.
Poczucie winy

1.Nic nie ma niedorzeczniejszego, jak ukrywanie przed sobą prawdy i rzeczywistości, dlatego, że ona jest nieprzyjemna. Powinniśmy tak rzeczy przyjmować jak są, aby w razie potrzeby użyć ich do tego, do czego służyć powinny. I z sobą tak samo winniśmy postępować.

Jakiż jest cel mojego życia i jak do tego celu dążyłem dotychczas? Czy szedłem drogami, które wiodą do niego? Jak używałem czasu? Czy nie byłem niewolnikiem swoich namiętności? Jak grzeszyłem?

Kto prawdziwie patrzy na przeszłe życie swoje, niejedno w nim musi opłakiwać, niejednego żałować; jeden będzie żałował tego, co zrobił, drugi tego co zrobić zaniedbał.

Nawet spełniwszy obowiązek, poczuwamy się o tyle do winy, o ileśmy wszystkich wymagań nie spełnili, o ile nieporządna miłość własna wciska się przez wszystkie pory do niego.

Nie oceniaj siebie według tego, jak inni żyją, lecz według tego jak się w sumieniu poznajesz. Tak cię i Bóg ocenia.

Konieczną jest rzeczą myśleć często o własnych grzechach, gdyż poczucie winy wskazuje nam, że za grzechy trzeba żałować, czynić pokutę i poprawić życie.

2.Przebiegnij myślą swoje życie według rozmaitych jego stopni, najprzód lata dojrzalszego dzieciństwa, następnie młodość, a w końcu wiek dojrzały i starość.

Takiś był jeszcze młody, a już taki grzesznik! Cofnij się myślą do domu rodzicielskiego, do szkoły, do kościoła, do samotności, do obcowania z innymi; wspomnij na rozmaite osoby, z którymi musiałeś przestawać, na swoich przełożonych, na swoich podwładnych, towarzyszy; wspomnij na przeciwników swoich.

Wspomnij na swoje obowiązki względem Boga, względem bliźnich, względem siebie samego. Zbadaj swoje myśli, słowa i sprawy. Nie jestże twoje życie w wielu okresach zbiorem grzechów i nieładu?

Wspomnij na cnoty, w których powinieneś się był ćwiczyć; na dzieła dobre, które powinieneś był wykonać; na dobrodziejstwa i łaski, których nadużyłeś; na pusty pozór cnót i przyzwoitość zewnętrzną, pod którymi kryłeś swoje złe zamiary.

Ileż w tobie słabości, jaka próżnia, nieużyteczność, lenistwo, oziębłość! Ile głupiej pychy, godnego politowania tchórzostwa, krótkowidzącej głupoty.

Poznaj swoje winy; wspomnij przy tym na miłosierdzie Boże, ale i na sprawiedliwość Bożą.

.

Żal

1.Czego Bóg Święty, sprawiedliwy, wszystkowiedzący musi wymagać od człowieka, który zgrzeszył? – Aby za grzechy żałował.

Temu, kto za grzechy swoje nie żałuje, nic nie może być odpuszczone; temu, kto za grzechy swoje żałuje, wszystko odpuszczone być może.

Żal – jest to boleść duszy i obrzydzenie sobie grzechów popełnionych, połączone z postanowieniem nie grzeszenia więcej i unikania na przyszłość okazyj i niebezpieczeństw do grzechu wiodących.

Żal musi być prawdziwy i wewnętrzny; on nie tyle jest uczuciem, ile raczej wolą; wolą grzechami gardzimy i nimi się brzydzimy.

Nie wystarcza żałować za grzechy jedynie dla względów ludzkich, ziemskich (np. przez wzgląd na straty z grzechu wynikłe); nie, tyś żałować za grzechy powinien przez wzgląd na Boga, którego grzechami obraziłeś.

Są różne pobudki, które cię do prawdziwego żalu za grzechy doprowadzić mogą.

2.Grzech ze swej strony jest dobrowolnym odwróceniem się od Boga, ostatniego celu i kresu naszego. I w tym odwróceniu leży największa szkoda, jaką sobie człowiek wyrządzić może. Nic bowiem dla człowieka nie jest tak konieczne, jak osiągnięcie celu życia. Kto zaś grzeszy, ten się rzuca w przepaść zguby, a nikt mu pomóc nie może, by się z niej wydostać, tylko sam Bóg znieważony.

W takim odwróceniu się od Boga leży straszliwa wzgarda dla Boga. Kto grzeszy, ten wyżej stawia jakieś stworzenie ponad Boga i ponad szczęście posiadania Boga, ten rzuca się na samą wewnętrzną istotę Bóstwa i ogłasza się wrogiem Boga.

Grzech czyni duszę w oczach Boga czymś nader obrzydliwym. Oddaje duszę w tyranię namiętności, obdziera ją z pokoju, napełnia wstydem, przesytem i wstrętem, zaostrza żądło sumienia. Napełnia ją trwoga, że zaskoczona przez śmierć potępi się na wieczne katusze.

Każdy grzech łączy się z nadużyciem jakiegoś stworzenia, które nam zostało dane przez Boga, byśmy go używali w sposób właściwy ku czci tegoż Boga i dla dobra naszego. A takie nadużycie jest pogardą Boga. Grzesząc nie patrzymy na dobrodziejstwa, którymi nas Bóg obsypał, płacimy za dobro złem; nadużywamy dobrego dla obrazy Boga; a czynimy to wszystko jak gdyby w tym przekonaniu, że Bóg będzie obojętny względem grzechów naszych.

3.Grzech jest nie tylko nieskończonym nieładem, lecz także zniewagą Boga. Kto grzeszy, ten o ile to od niego zależy, wyrządza Bogu krzywdę. Żal jest także smutkiem, jaki odczuwa dziecko, które obraziło swoich rodziców.

Trudne to także do pojęcia dla naszego rozumu, dlaczego człowiek ma takie wielkie znaczenie u wszechpotężnego Boga. A jednak tak jest. Bóg szanuje wszystkich ludzi w ogóle i każdego człowieka z osobna. Każdy człowiek ma w oczach Boga więcej znaczenia, niż cały widzialny wszechświat. Bóg musi oczekiwać od każdego człowieka chwały i służby. Kto grzeszy, ten obdziera Boga z przynależnej Mu czci; ten porywa się na Boga.

Pomiędzy występkami, popełnionymi przeciw państwu, są takie, które mają charakter obrazy majestatu, ponieważ godzą wprost w osobę panującego. Podobnież i grzech jest obrazą Boga, ponieważ nie tylko jest naruszeniem prawnego porządku i nieskończoną złością, lecz odnosi się prócz tego wprost do Boga.

Grzech jest zniewagą Boga. Z Objawienia chrześcijańskiego znamy Boga jako człowieka w Chrystusie; wskutek tego że Syn Boży stał się człowiekiem, natura grzechu jest dla nas więcej zrozumiałą. Co znaczy ciężko obrazić człowieka, dobrodzieja, rodziców – to rozumiemy. Myślmy więc o Człowieku-Chrystusie, a lepiej odczujemy, co to znaczy Boga znieważyć.

4.Chrześcijanin znajduje w swoim nadprzyrodzonym przeznaczeniu szczególniejszą pobudkę, by jak najserdeczniej za grzechy swoje żałować. W niepojętej miłości swojej postanowił Bóg oddać się w darze człowiekowi i przez najściślejsze z nim połączenie uszczęśliwić go na wieki. Jako środki ku temu dał mu łaskę uświęcającą, zdolność nabycia cnót i obfitość łask, które człowieka uzdalniają, by względem Boga postępował jako dziecko przybrane.

Takimi obsypany łaskami, już tu na ziemi wchodzi człowiek w bardzo ścisły z Bogiem związek; jest on dzieckiem Ojca Niebieskiego, bratem Jezusa Chrystusa, członkiem rodzinnym Trójcy Przenajświętszej.

Tę przyjacielską miłość objawił Bóg w sposób wzruszający przez zstąpienie na ziemię, przez Wcielenie, przez Swoją Mękę krwawą i prowadzi dalej to dzieło miłości na ołtarzach.

Wskutek tej łaskawości Bożej niewdzięczność, wzgarda i zniewaga, właściwe każdemu grzechowi, u chrześcijanina przybierają szczególnie wysoki stopień, pochodzą bowiem nie od kogoś obcego, nie od stworzenia tylko, lecz od istoty tak niesłychanie umiłowanej, którą Bóg prawdziwie przybrał sobie za dziecko. Chrześcijanin grzeszący znieważa w sobie Bóstwo w szczególniejszy sposób.

5.Z tych i tym podobnych rozważań wypływa jasno to, że wola człowieka odnośnie do popełnionych grzechów winna być przejęta bólem i wstrętem, oraz mieć silne postanowienie nie grzeszenia więcej. Ten ból duszy i ten wstręt do popełnionych grzechów jest tym, co zwykle nazywamy żalem.

Aby żal w oczach Boga miał wartość, musi Bóg pomagać doń łaską swoją świętą, gdyż wszelka wartość naszych uczynków pochodzi z łaski Chrystusa. Prócz tego, należy i o tym pamiętać, że żal nie może się opierać wyłącznie na tych szkodach osobistych, płynących z grzechu, które rozum poznaje, ale musi go obudzić wola, oświecona wiarą, z pobudek odnoszących się do Boga.

Żal nadprzyrodzony może być doskonały lub niedoskonały. Doskonały jest wtedy, gdy z doskonałej powstaje miłości, tj. gdy grzechem brzydzimy się więcej, niż jakimkolwiek innym złem jedynie dlatego, że on obraża Boga, najwyższe dobro. Jest niedoskonały, gdy nasza miłość jest niedoskonałą, tj. gdy grzechem się brzydzimy ponad wszystko i mamy wolę nie obrażania Boga, a pobudką do tego jest dla nas bojaźń sądu i kar Bożych, albo wewnętrzna złość grzechu.

.

Pokuta

1.Chrystus odpokutował i zadośćuczynił za moje grzechy: czy to znaczy, że ja jestem zupełnie wolny od wszelkiej pokuty?

Że Bóg zniżył się w osobie Chrystusa i dał zadośćuczynienie, jakiego domagała się sprawiedliwość Boska, a którego myśmy dać nie byli w stanie, jest to dzieło miłosierdzia Boskiego. Ale czyby to odpowiadało Boskiej mądrości uwalniać nas zupełnie od wszelkiego współudziału w pokucie i zadośćuczynieniu?

Człowiek tak pod względem przyrodzonym, jak i nadprzyrodzonym jest całkowicie zależny. Dlaczegóżby jedynie grzesznik, poczuwający się do winy i pragnący wrócić do stanu łaski, miał być niezależny?

Grzeszne usposobienie w tym się pokazało, że człowiek zadawalał swoją pychę i zmysłowość. Czy grzech ma być odpuszczony bez pokutnego usposobienia? Czy ono nie powinno wymagać od grzesznika, żeby się upokorzył i okazał gotowość na ofiary i umartwienia?

Następnie musi pokutujący zerwać stanowczo z grzechem; musi mieć silną wolę zaprzestać brukania się grzechem i unieszczęśliwiania się.

Człowiek był przy tym, kiedy grzeszył, a nie miałby być wedle sił swoich, kiedy chodzi o pojednanie się z Bogiem?

Objawienie chrześcijańskie potwierdza to, że pokuta dla grzesznego człowieka jest koniecznością. Po niezliczone razy i w najsurowszych słowach rozlega się tam nawoływanie do pokuty. Całe życie Kościoła jest przepojone przepowiadaniem pokuty.

2.Pokuta jest cnotą przez którą zadośćczynimy Bogu za zniewagi grzechowe, wynagradzamy w miarę sił za grzechy i niszczymy w sobie ich następstwa.

Pokuta ma niweczyć winę grzechu, gładzić karę, która wypływa z winy i czynić nieszkodliwymi nieporządne namiętności.

Nie do człowieka należy naznaczać sobie sposób i rodzaj pokuty, którą ma czynić; on powinien przede wszystkim zapytać, jakiej pokuty żąda od niego obrażony Bóg.

Sprawiedliwość Boża mogłaby naznaczyć surowe kary i twardą pokutę, lecz miłosierdzie Boskie naznaczyło to, co człowiekowi skądinąd jest ku zbawieniu i pociesze.

Najprzód żąda Bóg szczerego, pokornego, połączonego z żalem wyznania grzechów. Kto zatem chce otrzymać odpuszczenie grzechów, musi być gotów z nich się wyspowiadać.

Dalej, powinien grzesznik zwalczać w sobie i umartwiać nieporządne namiętności.

Wreszcie musi się złączyć z pokutującym Chrystusem. Chrystus czynił pokutę, gdy pracował i cierpiał; my też musimy pracować i cierpieć.

Gdzież jest taki stan, w którym by nie było jakichś przykrości i ciężarów? Dlatego to kiedy nam dolegają cierpienia i trudy, należy mieć na ustach te słowa św. Dominika: „To jest moja pokuta”. Bez ducha pokuty nie podobna jest zwyciężyć pokus do niecierpliwości.

Chrystus czynił pokutę przez pokorę i łagodność; my też musimy być pokornego i łagodnego serca.

3.Pokuta jest tym współdziałaniem, którego się Bóg od nas domaga. W pokutującym sercu gładzi Bóg grzechy przez wzgląd na zasługi Chrystusa. Wtedy człowiek staje przed Bogiem usprawiedliwiony przez prawdziwe odrodzenie, przez nowe wlanie nadprzyrodzonego życia.

Co może zrobić pokuta ze słabego stworzenia, pokazuje nam przykład tylu ludzi, którzy najprzód byli wielkimi grzesznikami, a następnie wielkimi świętymi. Opuściwszy bezdroża światowe nieraz wskutek dotkliwych przeciwności, oddawali się całkowicie wielkiej myśli synostwa Bożego. Z początku krępowały ich liczne słabości ziemskie, dopuszczali się nieraz małych upadków w dawne przyzwyczajenia, wstępowali powoli ze stopnia na stopień doskonałości chrześcijańskiej, aż doszli do takiej czystości serca i do takiej cnoty, która bardzo przewyższa naturalne siły człowieka.

Ci święci pokutnicy stali się dla ludzkości przepotężną pomocą w jej najidealniejszych dążeniach. Z niezwykłym skutkiem pracowali owi „wielcy grzesznicy” dla wzniosłych celów Kościoła chrześcijańskiego, dla chrześcijańskiej cywilizacji i oświaty, tak iż mogło się zdawać jakby oni właśnie byli uprzywilejowanymi narzędziami w ręku Boga do rozszerzania czci Bożej, do wspomagania Kościoła i krzewienia prawdziwego szczęścia ludzkiego. (…)

.

Fragmenty rozważań wybrane z:
O. Tilmann Pesch SI, Chrześcijańska filozofia życia. Przekład z niemieckiego. T. I. Wydanie drugie. Kraków 1930
© Ultra montes (www.ultramontes.pl)

.

.

USTAWY DUCHOWE

O. JAN TAULER OP
–––––––
ROZDZIAŁ I

O pokucie

Najkrótszą drogę do szczęścia wiecznego wskazuje nam Bóg i Pan nasz Jezus Chrystus, tak świętością swojego żywota jak naukami i przepisami podanymi w Ewangelii świętej. W tej to Ewangelii tak brzmią najpierwsze słowa początkujące najświętsze Zbawiciela kazanie. „Pokutę czyńcie, albowiem przybliżyło się królestwo niebieskie” (Mt. IV, 17). Cóż w istocie, potrzebniejszego dla pragnących zbawienia, nad wczesną, szczerą i nieustającą po wszystkie dni życia naszego pokutę? Wszakże pokuty czynić nie potrafisz, jeśli wprzódy nie poznasz dokładnie całej ohydy grzechu. Zastanów się więc w głębi duszy nad okropnością obrazy, którą przez grzech wyrządzasz Bogu Wszechmocnemu i nad ciężkością odpowiedzialności, którą przez tenże grzech ściągasz na samego siebie. Gdybyś był wiedział coś czynił, nie ma takiej rzeczy ani w niebie ani na ziemi, która by cię mogła zniewolić do popełnienia choćby najmniejszej winy; owszem wolałbyś umierać codziennie nowym śmierci rodzajem, byleś tylko twej duszy grzechem nie pokalał.

Cóż jest grzech? Jest to odepchnięcie Stwórcy Boga a oddanie siebie samego w niewolę rzeczy stworzonych: jest to splamienie i spodlenie duszy, jest to śmierć ducha, tryumf szatana, wyzucie się z łaski, z cnót wszelkich i wiecznej szczęśliwości. Grzech jest to zasmucenie i żałoba sumienia, zaćmienie ducha, rozkiełznanie woli, niepokój serca i niestateczność zmysłowej natury. Grzech jest to bałwochwalcza cześć stworzenia, zaprzanie się wiary, hołdowanie złym potęgom, źródło własnej zguby i dobrowolne skazanie siebie samego na wiekuiste męczarnie piekła. Z jednego grzechu choćby lekkiego na pozór, upadniesz w inne coraz to cięższe i coraz liczniejsze; chwilową rozkosz opłacać będziesz nieustającymi katuszami; wstyd nieskończony okrywać cię będzie, a to co w oczach świata zdawało się godnym pochwały, w obliczu Boga i wiernych, będzie przedmiotem zgrozy i potępienia. Nie ma słów na wyrażenie obrzydliwości grzechu: nieszczęśliwych jego następstw nikt pojąć nie zdoła, a zasłużone przezeń wstyd i męczarnie, przechodzą wszelkie wyobrażenie.

Grzesznik, przekłada swą rozkosz znikomą nad dobro niezmienne i najwyższe: stawia swą wolę wyżej woli Boga, przeto obraża nieskończenie Majestat Boski; ta zaś obraza tym jest okropniejszą, że Stwórca nieskończenie wyższym i lepszym jest od przedmiotu grzechu, równie jak od natury grzesznika; więc za takie przestępstwo bez miary, kara też musi być bez miary.

Jeżeli pragniesz czynić pokutę, jeśli chcesz zmazać tę wzgardę, którąś śmiał wyrządzić Bogu, staw się przed Jego obliczem, z głębokim zastanowieniem: wyznawaj pokornie twe przewinienia; błagaj o miłosierdzie i o łaskę; chwal i wielb Boga z całej duszy twojej; uniżaj się, skrusz dumne twoje serce, bądź przekonanym, żeś ostatnim z ludzi, zrzeknij się samego siebie i pragnij byś nie miał innej woli od najświętszej woli Stwórcy twojego.

A ponieważ grzeszyłeś w świecie zmysłowym, więc sprawiedliwość nakazuje, byś w świecie zmysłowym objawił pokutę: udaj się przeto przed trybunał spowiedzi, obwiniaj się przed kapłanem zasiadającym w imieniu Boga i któremu Bóg powierzył władzę: „związywania i rozwiązywania” (Mt. XVIII, 18) a postanowiwszy ze skruchą i żalem poprawę żywota, wypełniaj ściśle nakazane dzieło zadośćuczynienia.

Prawa skrucha z nieograniczonej miłości Boga wypływać powinna: jest ona żalem iżeśmy najwyższą istotę i najlepszego Ojca śmieli dla nędznych rozkoszy odepchnąć i przez niesforne uniesienie obrazić. Żałość nasza niechaj będzie zupełnie nadzmysłowa: a gdy będziemy opłakiwać grzechy nasze, niechaj nas nie tyle własne potępienie zasmuca, ile tylokrotne a tak sromotne obelgi wyrządzone przez nas Bogu Stwórcy, Panu wszechmogącemu, Ojcu najłaskawszemu, który nam dał byt, dał odkupienie, który nas codziennie obsypuje niezasłużonymi łaskami.

Kiedy więc człowiek nad wszystkie katusze, które go czekały, więcej będzie ważył nieszczęście, w które wtrącił siebie sam, obraziwszy Boga: wówczas w duszy jego zaświta ufność w Jego nieskończonej dobroci, nadzieja przebaczenia rozpędzi ciemne chmury rozpaczy i miłość jak rozpromienione słońce, rozjaśni blaskiem swoim, serce żałością zalane. Bo skrucha wywołana przez miłość zawsze słodycz z sobą przynosi. A gdy pewność przebaczenia ogarnie twą duszę, gdy myśl twoją zatopisz w niepojętej dobroci Boga wielkiego nad wszelką wielkość, który nie tylko, że ci tak prędko przebaczył, aleć jeszcze mimo twej nikczemności i grzechów osłodził pokutę, wnet zawołasz, iż nie ma kary dość surowej dla ciebie: a błagając Boga o przebaczenie winy w moc miłosierdzia, będziesz błagać zarazem o jej ukaranie w moc sprawiedliwości. Im gorliwiej pragnąć będziesz chwały Bożej, tym szczerzej będziesz poddawać się karze; a im głębiej poznawać będziesz niezmierne miłosierdzie Boskie, tym głębiej czuć będziesz skruchę, żeś mógł tak niewyczerpaną łaskawość znieważać!

Kto zdołał wynieść swą duszę do tak nadzmysłowej skruchy, kto gorąco ukochał miłosierdzie i równie gorąco umiłował sprawiedliwość, ten natychmiast otrzymał odpuszczenie wszystkich grzechów i przebaczenie wszelkiej kary.

Wszakże większą pociechę przynosi poddanie się sprawiedliwości, aniżeli zdanie się na miłosierdzie: bo gdzie większa skrucha, tam obfitsze pocieszenie. Im więcej skłonności do grzechu poczytujesz w sobie, tym mocniejsze uczyń postanowienie nie chcieć nigdy grzeszyć; tym goręcej usiłuj zbliżyć się do Boga i pragnij wolę twoją zlać zupełnie z świętą Jego wolą.

Nie wszyscy jednak i nie zawsze zdołamy wzbudzić w sobie, za uproszeniem Ducha Świętego uczucie gorącej skruchy i jasne pojęcie całej obrzydłości win naszych. Wtenczas należy czynić co w naszej jest mocy, żałować jak możemy najszczerzej i pożądać gorliwie byśmy dostąpili prawej skruchy. Ta zaś prawa skrucha, nie tyle winna pochodzić z miłości siebie samych, których wtrąciliśmy w potępienie, ile z miłości Boga któregośmy obrazili: pragnijmy silną wolą takiego żalu dostąpić, a wreszcie ufajmy Wszechmogącemu, iż nam przebaczyć raczy, przez wzgląd na moc naszej wiary w siłę Sakramentu, i przez wzgląd na słabość naszej natury.

A w razie zupełnej niemożności, gdyby w żaden sposób niepodobna było zbliżyć się do Sakramentu pokuty, a grzesznik pragnący powrócić do łaski, rzucił się w proch przed Bogiem, uczynił ścisły i szczery rachunek sumienia, wyznał grzech swój w duchu i żałował zań z całym podniesieniem woli, natenczas Bóg mu przebaczy, byle się nie przymięszało lekceważenie świętości Sakramentu ustanowionego przez Zbawiciela. Bóg albowiem, chce byśmy dostąpili szczęścia wiecznego, nigdy o nas nie zapomina, zawsze ku nam miłosierne wyciąga ramiona, nie wymaga od nas nic nad siły, i byleś ty sam chciał szczerze, to On cię gotów do łaski przypuścić. Nigdy nie ma takiej przeszkody, która by grzesznikowi dobrej woli zagradzała przystęp do Boga. W tejże samej chwili stosunek miłości w takiej się odnawia pełności, jak gdyby go obraza nigdy nie była zerwała. Dobrotliwość Boga jest tak wielka i tak przechodząca nasze pojęcie, iż co raz było darowane, to już na zawsze zmazane zostaje, to już nigdy wpływać nie będzie, ani na zmniejszenie łaski, ani na zwiększenie surowości, byleśmy tylko nie przestawali pracować nad poskromieniem grzesznej natury.

W tym zaś spoczywa treść szczerej pokuty, abyś żałując za grzechy szczegółowo i powszechnie, pragnął zjednoczyć się z Bogiem porwany miłością, a przez tę miłość Boga, pokochał cnotę. Abyś się wyrzekł uroczyście tego wszystkiego, co Bogu przeciwne a wyrzekł się silną wolą, której by ni bojaźń śmierci, ni żaden wzgląd zachwiać nie zdołały. Wtenczas to jedynym celem twych pragnień będzie miłość Boga, oprzesz całą nadzieję na zasługach świętego żywota i bolesnej śmierci Zbawiciela, jedynym twoim staraniem będzie poszukiwanie chwały Bożej we wszystkim, składanie nieskończonych podzięk Bogu za to, że ci odpuścił ciężkie twoje grzechy, że cię natchnął prawą skruchą i że utwierdził w tobie postanowienie poprawy, kiedy tysiące ludzi mniej winnych, nie obdarzonych skruchą, nie ratowanych łaską, umiera śmiercią wieczystą.

Dobre usposobienie pokutne objawia się zewnętrznymi uczynkami, jako to: postem, czuwaniem, modlitwą, jałmużną i innymi dziełami pobożności, tym przyjemniejszymi Panu Bogu, im z czystszej płyną miłości. Przeto należy tych szczególnie imać się uczynków, które najsilniej wzbudzają myśl o dobroci Pańskiej, które najskuteczniej wywołują żal i pokutę, które na koniec, utwierdzają niezachwiane zaufanie w Bogu. Im pilniej będą powtarzane czyny te, tym większy będzie postęp w pokucie: tej bowiem nikt należycie nie osiągnie krom grzesznika który pojął miłosierdzie i niezrównaną wierność Boga, poniżył się do najniższego poziomu, za nic poczytując wszystkie swe dobre uczynki, sam siebie sądzi niegodnym łask już obficie otrzymanych a pożądanych jeszcze obficiej. A słuszna jest głosić, żeśmy nie w stanie dziękować odpowiednio choćby za najmniejsze z udzielonych dobrodziejstw. Cóż dopiero odpowiemy, gdy nam Pan Bóg wyrzucać pocznie zdradę i niesforność, którymi do śmierci odrzuciliśmy niezmienną i świętą Jego łaskę?

Właśnie dlatego nie możemy cenić wysoko dobrych naszych uczynków, chociażby się równały wszystkim dobrym uczynkom całego świata. Tylko na to zwracać mamy całą naszą uwagę i baczenie, czego nam do cnoty nie dostaje: sami zaś sobą pogardzajmy pomnąc na wysokość chwały i majestatu w której Boga widzimy. Wszelako nie opuszczajmy żadnej sposobności dobrze czynienia, Bogu przypisując całą zasługę, bo od Niego jednego łaska pochodzi. Stateczny to środek zmazania grzechu, odkupienia kary za grzech, i wyniesienia duszy do coraz wyższej świętości.

Odpuszczenie grzechu nie zawsze pociąga za sobą darowanie całkowitej kary, dlatego żeś się w on czas nie przejął doskonałą skruchą, nienawiścią złego, miłością Boga „ze wszystkiego serca twego i ze wszystkiej myśli twojej” (Mt. XXII, 37). Albowiem prawdziwa miłość i szczera ufność w Panu, zawsze się łączą z nienawiścią zupełną, obrzydzeniem i wzgardą dla grzesznej natury naszej, a tym nadzmysłowym uczuciom odpowiada łaska nieograniczona.

Środkiem otrzymania daru pokuty, jest pilne rozmyślanie Męki Jezusa Chrystusa, Jego boleści, odosobnienia, katuszy przezeń wycierpianych, świętości Jego Żywota i niezachwianej wierności w dokonaniu dzieła naszego zbawienia. Tę to Mękę Pańską należy mieć nieustannie przed oczyma, przypominając sobie kto to był Ten, który za nas cierpiał i jak chętnie za nas cierpiał.

Więc każdy, w każdej okoliczności życia niechaj ma przed oczyma i niech pragnie naśladować Żywot, Miłość i Śmierć Jezusa Chrystusa. W każdym poniżeniu, w każdym smutku niechaj się do tej ucieka modlitwy: „Panie Boże mój! którego prawda i dobroć bez granic, kiedyś raczył postanowić przed rozpoczęciem czasów i przed stworzeniem ziemi, by mnie dotknęły te boleści, którym ulegam: błagam Cię pokornie, by się święte spełniły wyroki Twoje nie podług mojego życzenia, lecz podług świętej woli Twojej. Spraw to, by mi było nieskończenie milej pełnić wiekuiście najświętszą wolę Twoją, niźli Ci służyć według upodobania mej własnej woli!”.

Najlepszym ćwiczeniem pokutnym jakie przedsięwziąć możesz, jest pracowanie nad sobą w celu uwolnienia duszy od więzów światowych i połączenia jej z duchem Bożym. Więc gorliwie pilnuj tych dróg, które cię prowadzą najprościej do celu; unikaj wszystkiego co ci może być na przeszkodzie, a nade wszystko, strzeż się byś w mniemanym szukaniu chwały Bożej, nie szukał własnej twej chwały. Najbezpieczniej iść w ślady Jezusa i Jego świętych, ale nie każden temu wydoła, nie każden jest w stanie wznieść się do takiej wyniosłości ducha, wstrzymać takie poniżenie serca, tak ostro poskramiać cielesności, tak odważnie odpierać pokusy i tak doskonale wyrzec się samego siebie. Czyń więc co możesz: więcej Bóg nie wymaga. On więcej patrzy na wolę i miłość dające początek dobrym twym uczynkom, niż na ich wielkość i liczbę.

Oddawaj się z nieograniczonym zaufaniem w ręce Boga, przytłumiając jak możesz zmysłowość, która łasce stawia przeszkody. Gdy w tobie umilknie głos natury grzesznej, usłyszysz słowo Boga i poczujesz w duchu twoim ojcowskie Jego działanie; poddaj się z miłością i pokorą dobroczynnemu wpływowi pod którym odradzać się będzie twa dusza: nie miej innej woli krom tej, by się spełniła wola Tego, który cię wprzód jeszcze ukochał nimeś się urodził, a nawet nim wieki początek swój wzięły; który cię bardziej ukochał jak ty sam mogłeś się kochać; bo gdyś gubił wieczność dla pochlebiania ciału, gdyś się wystawiał dla sprośnych zabaw, na zemstę wszechpotężnego, wszechwiedzącego: gdyś zasługiwał, by cię aniołowie precz odtrącili sprzed oblicza wiecznej świętości, czczonej przez nich, a znieważanej przez ciebie: on Bóg twój wówczas czekał cierpliwie, byś się nawrócił; odpowiedział potokiem łaski na pierwsze twoje westchnienie i pozwolił, aby nad tobą „radość była przed anioły Bożymi” (Łk. XV, 10). A jeśli cię tak wiernie miłował Bóg, kiedyś grzeszył przeciwko Niemu, cóż dopiero czynić będzie gdy posłuszny i kochający, rzucisz się w Jego objęcia?

Mawiał święty mąż którego Bóg częstymi łaskami nawiedzał: „Nie kuszę się pojmować naturę Pana, bo wiem, że umysł mój temu nie wydoła, ale pragnę wiedzieć co mam czynić, bym się poddał pod Jego wolę zupełnie, i poznał to czego w każdej okoliczności Pan wymaga ode mnie. Z Niego niech płynie światło dla mej duszy, do mnie należy iść za tym światłem. Miłość ma swoje słodycze, poznanie ma swoją wielkość, jednak lepszym jest zupełne zjednoczenie duszy mojej z Bogiem. A kiedy doskonale oddaję się w ręce Opatrzności nie szukając własnej woli w niczym, wtenczas będąc w połączeniu z Bogiem, żadnej nie lękam się mocy i żadna mnie dotknąć nie może klęska; bo kto jest przy Jezusie, ten jest przy samym źródle szczęśliwości”.

Kto doszedł do tak błogiego stanu, niechże unika starannie wszelkich rzeczy, które by go strącić mogły z duchowego stanowiska; niechajże do żadnego stworzenia nie przywiązuje się uczuciami zmysłowymi. Znajdziesz takich, którzy są gotowi wszystko swoje mienie porzucić, kiedy połączyli wolę swoją z Bogiem: ale ci, którym sama myśl o tym już sprawia niepokój, ci pewno posiadają, w sposób Bogu niemiły. Na koniec nikt nie jest godzien prawdziwej pokuty jedno ten, który jej pragnie z całej duszy; jeden tylko Bóg może ją zesłać, bo serce natchnąć Bogiem jeden tylko Bóg może. On jest światłem naszym, źródłem i objawem łaski: On jest żywotem, On jest podstawą stworzenia.

Módlmy się do Niego, aby nam raczył zesłać łaskę prawdziwej i doskonałej pokuty. Amen.

O. Jan Tauler OP

–––––––––

Jana Taulera Zakonu Św. Dominika Ustawy duchowe, dzieło z XIV wieku. Tłumaczenie polskie przejrzał i wydał ks. Z. Golian. W Krakowie 1852, ss. 23-36.

( PDF )

http://www.ultramontes.pl/Tauler_I.htm

++

 Siedem grzechów głównych

  1. Pycha.
  2. Chciwość.
  3. Nieczystość.
  4. Zazdrość.
  5. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu.
  6. Gniew.
  7. Lenistwo.

Cztery grzechy wołające o pomstę do nieba

  1. Umyślne zabójstwo.
  2. Grzech sodomski.
  3. Uciskanie ubogich, wdów i sierot.
  4. Zatrzymanie zapłaty sługom i robotnikom.

Dziewięć grzechów cudzych

  1. Do grzechu radzić.
  2. Grzech nakazywać.
  3. Na grzech drugich zezwalać.
  4. Innych do grzechu pobudzać.
  5. Grzech drugich pochwalać.
  6. Na grzech drugich milczeć.
  7. Grzechu nie karać.
  8. Do grzechu drugim pomagać.
  9. Grzechu innych bronić.

 KATECHIZM→

++

O grzechu śmiertelnym – Bp Józef Sebastian Pelczar

++

Pobudki do unikania grzechu śmiertelnego – O. Mikołaj Łęczycki SI

++

O GRZECHACH PRZECIWKO DUCHOWI ŚWIĘTEMU

++

Najcięższe grzechy przeciw wierze

++

Grzechy przeciwko wierze – KS. KAZIMIERZ NASKRĘCKI

++

O GRZECHACH WOŁAJĄCYCH O POMSTĘ DO NIEBA
ŚW. ROBERT KARD. BELLARMIN SI
BISKUP I DOKTOR KOŚCIOŁA

UCZEŃ. Ile jest grzechów wołających o pomstę do Nieba, i które są?

NAUCZYCIEL. Jest ich cztery, a są następujące:

1. Zabójstwo dobrowolne (Gen. IV, 10).

2. Grzech cielesny przeciwny naturze (Gen. XVIII, 20. 21). (a)

3. Uciemiężanie Ubogich, a mianowicie wdów i sierot (Exod. XXII, 22. 23).

4. Zatrzymywanie zapłaty robotnikom (Jak. V, 4).

U. Dlaczego mówimy iż grzechy te wołają o pomstę do Nieba?

N. Dlatego, iż ich niesprawiedliwość jest widoczna i krzycząca.

–––––––––––

Wykład Nauki Chrześcijańskiej, ułożony z rozkazu Klemensa VIII Papieża, przez kardynała Roberta Bellarmina. Na polski język przetłumaczony i w Propagandzie wydany, w Rzymie 1844. Ku większej chwale Bożej, i ku zbawieniu bliźnich przedrukowany, ss. 185-186.
Przypisy:
(a) Zob.
1) Ks. Józef Stagraczyński, Grzech sodomski czyli nieczystość przeciw przyrodzeniu.
2) Ks. Józef Krukowski, Grzech niemy, czyli sodomski.

(Przyp. red. Ultra montes).
http://www.ultramontes.pl/Katechizm_Bellarmina_XXI.htm
Jeszcze:

GRZECHY WOŁAJĄCE O POMSTĘ DO NIEBA

++

.

 

++
Któryś za na Cierpiał Rany… Jezu Chryste zmiłuj się nad nami…
I Ty… Któraś Współcierpiała… Matko Bolesna przyczyń się za nami…

++

.

Amen.

______________________________________________________________

(Obraz: źródło)

Pozwoliłam sobie na przypomnienie i przeniesienie wcześniejszej publikacji na moim poprzednim blogu.

Szczęść Boże!

intix

 

O autorze: intix

Dzięki Panu Bogu... Polka. Na Ziemi Polskiej urodzona, narodowość polska. Sygnatariusz Aktu Konfederacji Gietrzwałdzkiej. Przeciwniczka fałszywego, ślepego posłuszeństwa i tzw. "świętego spokoju" - w każdej dziedzinie życia. Jednym z moich drogowskazów jest myśl św. Augustyna: "Gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, tam wszystko jest na swoim miejscu". Któż jak Bóg! https://i.pinimg.com/originals/25/81/e6/2581e6ab451156d7aca4b7199dac5cd1.jpg