Matka Boża, Pośredniczka Wszystkich Łask

.

Laudetur Iesus Christus et Maria Immaculata!

W Diecezji Kieleckiej Kościół Święty czci dzisiaj Matkę Bożą, Pośredniczkę Wszystkich Łask.

.

Ave, María, gratia plena, Dominus tecum,

benedícta tu in mulieribus, et benedíctus fructus ventris tui, Iesus …

.

MARYJA POŚREDNICZKA

OBECNOŚĆ BOŻA. – O Maryjo, jak Jezus chciał przyjść do nas przez Ciebie, tak spraw, abym ja mógł iść do Niego przez Ciebie.

Rozważanie

1. Kościół uczy nas wzywać Maryję jako „Pośredniczkę wszystkich łask„. Ten tytuł jest w pewnym znaczeniu streszczeniem tego, czym jest dla nas Matka Boża w odniesieniu do umiłowanego Syna swego. Pośredniczką łaski, Matką miłosierdzia, szafarką wszystkich łask, które Jezus nam wysłużył. „Dzięki łączności swojej w boleściach i zjednoczeniu z wolą Chrystusa, Maryja – poucza św. Pius X – zasłużyła sobie na to, że stała się szafarką wszystkich dobrodziejstw, jakie Jezus nabył dla nas swoją Krwią” (Enc.: Ad diem illum). Złączona jak najściślej i jak najgłębiej z życiem, dziełem i Męką swego Syna, Maryja współpracowała razem z Nim w naszym Odkupieniu, tak, że łaskę, którą sam Jezus wysłużył nam z tytułu ścisłej sprawiedliwości, Ona wysłużyła nam ją również, choć drugorzędnie i jedynie dzięki stosowności. W ten sposób Maryja otrzymała prawdziwą władzę nad wszystkimi nadprzyrodzonymi skarbami, które nabył Jej Syn. Jak razem z Nim je zgromadziła, tak również razem z Nim je rozdaje. „Można twierdzić – mówi Leon XIII – że według woli Bożej, niczego nie otrzymujemy, co by nie przeszło przez ręce Maryi, i że jak nikt nie może się zbliżyć do Ojca Wszechmocnego inaczej jak przez Syna, tak też nikt nie może się zbliżyć do Chrystusa inaczej jak przez Jego Matkę” (Enc.: Octobri mense). Obok Jezusa i po Nim, jedynym Pośredniku, jest więc Maryja Pośredniczką i jak Jezus w niebie ustawicznie wstawia się za nami do Ojca, tak również Maryja razem z Nim przyczynia się za nami, wyjednuje i rozdaje wszystkie łaski, jakich potrzebujemy. Bardzo słusznie Introit Mszy o Maryi Pośredniczce stosuje do Najświętszej Dziewicy to, co św. Paweł mówi o zwracaniu się z ufnością do Chrystusa: „Przystąpmy z ufnością do stolicy łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę”. Tak, po Jezusie, Maryja jest prawdziwie „stolicą łaski” i wszystko może nam wyjednać u Syna swego Ona, która jest Omnipotentia supplex, wszechmocna w swojej prośbie, jako Matka.

2. Maryja jest Pośredniczką między nami a swoim Synem z dwojakiego powodu: ponieważ daje nam Jezusa i prowadzi nas do Jezusa. Ewangelia św. często przedstawia nam Ją, jak daje Jezusa ludziom; jest to postawa typowo macierzyńska. Maryja ukazuje Dziecię Jezus ku uczczeniu pasterzom i Trzem Królom, zanosi Jezusa do świątyni i sama podaje Go Symeonowi, w Kanie zaś swoim wstawiennictwem wyjednuje pierwszy cud u Syna. Na Kalwarii bierze na swoje ręce martwe i poranione Ciało umiłowanego Syna, które ofiaruje ludzkości jako okup za jej wybawienie. W Wieczerniku przyzywa pełnię Ducha Świętego na Apostołów, a potem, aż do dnia swej błogosławionej śmierci podtrzymuje modlitwą i matczyną zachętą rodzący się Kościół. Gdzie jest Maryja, tam jest i Jezus. Cała podstawa istnienia Maryi, całe Jej posłannictwo zawiera się w tym: nieść, dawać Jezusa światu i duszom, a z Jezusem dawać również Jego łaskę i dary. Maryja, jak mówi św. Bernard, jest prawdziwie wodociągiem, który dostarcza ludzkości żywej wody łaski, owszem, jeszcze więcej, bo niesie Jezusa, źródło łaski.

Lecz ponadto, Maryja prowadzi ludzi do Jezusa. Ona wskazuje nam drogę do swego Syna i sprawia, że nasze dusze są Mu miłe. Jesteśmy zawsze tymi biednymi dziećmi, nie mogącymi ofiarować Bogu godnych darów. Maryja zaś jest zawsze Matką, która z delikatnością matczyną poprawia, upiększa nasze dary i uczynki, nasze modlitwy i ofiary i swoimi rękoma podaje je Boskiemu Synowi. Lecz Maryja patrzy przede wszystkim na serca nasze i jako prawdziwa nasza Matka pragnie je tak ukształtować, by się podobały Jezusowi. Chce ukształtować w każdym z nas serce czyste, pełne miłości i dobroci, które by biło zgodnie z Sercem Jej Syna. Złóżmy więc to serce w ręce Maryi, aby je napełniła „łaską i prawdą, życiem i cnotą” (MR.).

Rozmowa

.

.

„Pani moja, święta Matko Boga, pełna łaski, niewyczerpany oceanie boskiej szczodrobliwości i łaski. Po Trójcy Świętej, Tyś Panią wszystkich, po Pocieszycielu, Tyś nową Pocieszycielką i obok Pośrednika, Pośredniczką świata całego. Spojrzyj na moją wiarę i na pragnienie natchnione mi z nieba. Nie pogardzaj mną, dlatego, żem niegodny. Niechaj szpetność moich czynności nie wstrzymuje niezmierzonego miłosierdzia Twego, o Matko Boga, nosząca Imię, które przewyższa wszelkie moje pragnienie!” (św. Efrem Syryjczyk).

„O Maryjo, Bóg złożył w Tobie pełnię wszystkich swoich dóbr, aby nam pokazać, że wszelka nadzieja, każda łaska, wszelkie zbawienie może nam przyjść z Twojej hojności. Spraw więc, o Maryjo, abyśmy przez Ciebie mogli przystąpić do Syna, o błogosławiona, któraś znalazła łaskę i dałaś nam życie, Matko zbawienia! Spraw, aby przez Ciebie przyjął nas Ten, który przez Ciebie został nam dany. Oby Twoja czystość bez skazy zmazała w Jego oczach winy naszej złości, Twoja zaś pokora, tak przyjemna Bogu, niech nam wyjedna przebaczenie naszej pychy! Oby Twoja niezmierzona miłość pokryła mnóstwo naszych grzechów, a Twoja chwalebna płodność uczyniła owocnymi nasze dobre uczynki.

O Pani, Pośredniczko, Orędowniczko nasza, z Synem Twoim nas pojednaj, Synowi Twojemu nas polecaj, Synowi Twojemu nas okaż. O błogosławiona, dzięki łasce, którą znalazłaś, dzięki przywilejom, jakie wysłużyłaś i miłosierdziu, któreś dała światu, wyjednaj nam, aby Jezus, który przez Ciebie raczył uczestniczyć w naszej słabości i nędzy, również przez Ciebie, uczynił nas uczestnikami swojej chwały i szczęśliwości” (św. Bernard).

–––––––––––

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, Profesor teologii życia wewnętrznego na Fakultecie Teolog. Karmelitów Bosych w Rzymie, Współżycie z Bogiem. Rozmyślania o życiu wewnętrznym na wszystkie dni roku, z włoskiego przełożył: O Leonard od Męki Pańskiej, karmelita bosy. Tom I. 1960. WYDAWNICTWO OO. KARMELITÓW BOSYCH. Kraków, ul Rakowicka 18, ss. 618-621. (1)

(Tytuł oryginału włoskiego: Intimità divina).

Przypisy:

(1) Por. 1) Św. Alfons Liguori, Biskup i Doktor Kościoła, Uwielbienia Maryi. 2) Ojciec Prokop, Kapucyn. Żywot Matki Bożej. 3) Abp Józef Bilczewski, List pasterski o czci Najświętszej Maryi Panny. 4) Ks. Jakub Górka, Cześć Maryi. O pobudkach i środkach nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny. 5) Za przyczyną Maryi. Przykłady opieki Królowej Różańca św. 6) P. Armandus Plessis SMM, Manuale Mariologiae Dogmaticae. 7) Fr. Josephus Calasanctius Card. Vives OFMCap., Manuale devotorum Beatae Mariae Virginis. (Przyp. red. Ultra montes).

http://www.ultramontes.pl/maryja_posredniczka.htm

_______

..

Matka Boża, Pośredniczka Wszystkich Łask

.

Przyjdźcie do mnie wszyscy którzy mnie pragniecie, nasyćcie się owocami moimi (Eccl. 24, 26).

       Drodzy wierni,
Maj jest miesiącem Maryi, dlatego też wniknijmy nieco głębiej w Jej tajemnicę rozważając werset z Pisma Świętego, który właśnie zacytowaliśmy, a który święta liturgia często wkłada w usta Najświętszej Dziewicy w dniach Jej świąt: Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy mnie pragniecie, nasyćcie się owocami moimi.
Zastanówmy się pokrótce nad tym tekstem zwracając uwagę, w jaki sposób wyraża on doktrynę, która dotyka samego sedna nauki o Matce Bożej, i którą św. Ludwik Maria de Montfort nazywa „tajemnicą Maryi”, mianowicie Jej wszechpośrednictwo łask.

Po pierwsze, musimy zatrzymać się nad samym pojęciem łaski, ponieważ Najświętsza Panna jest właśnie Łask Pośredniczką. Jeśli jednak chcemy cokolwiek wiedzieć o łasce, trzeba nam zapytać o to u samego jej źródła, którym jest nasz Pan Jezus Chrystus, jak to stwierdza św. Jan: Gratia et veritas per Jesum Christum facta est; Łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa (J 1, 17).

Jednym z miejsc, gdzie nasz Pan bardzo wyraźnie mówi o łasce, jest Jego rozmowa z Samarytanką przy studni. Używa On tam wody jako symbolu, z pomocą którego wyjaśnia owej niewieście czym jest łaska, mówiąc: Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam (to jest każdemu, kto wierzy we Mnie), stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku życiu wiecznemu.

Oto zatem, czym jest Łaska Boża: Źródłem wody wytryskującej ku życiu wiecznemu.

Można to porównać do podania komuś szklanki wody, która po wypiciu stałaby się w nim bijącym źródłem. Tak właśnie jest z łaską Bożą: raz otrzymana, ma zdolność pomnażania samej siebie, zwielokrotniania się, zupełnie jakby była stale tryskającą krynicą.

Pan Jezus często mówi w Ewangelii o tej zdolności łaski do pomnażania samej siebie, zwłaszcza w przypowieści o talentach, będących kolejnymi symbolami, z pomocą których ukazuje nam Bożą łaskę. Pamiętacie, jak brzmi ta przypowieść: ten, który otrzymał dwa talenty i wiernie je spożytkował, na końcu ma ich cztery; inny, który dostał ich pięć, kończy z dziesięcioma, i tak dalej. Tymczasem od człowieka, który nie zrobił żadnego użytku z otrzymanego talentu, nawet ten jeden jest odebrany i dany temu, który już ma dziesięć. I tak kończy Nasz Pan ową przypowieść słowami: Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane tak, iż nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma (Mt 25, 29).

Łaska Boża nie może podlegać stagnacji: albo jest pomnażana aż do poziomu obfitości, albo jest całkowicie stracona.

Odnieśmy teraz to nauczanie Pana Jezusa o łasce do Najświętszej Dziewicy. Aby to uczynić, zajrzyjmy do krótkiego tekstu św. Maksymiliana Kolbego, w którym wyjaśnia on swoim braciom, iż cała wartość ich wspólnoty zakonnej zależy wyłącznie od zjednoczenia ich dusz z Maryją.

Święty wychodzi od pewnego stwierdzenia ogólnego, mówiąc, że tym, co zbawia dusze, jest wyłącznie Boża łaska: Nawrócenie i uświęcenie duszy było, jest i pozostanie zawsze dziełem Bożej łaski. Ani słowem żywym, ani innym środkiem zewnętrznym bez łaski Bożej nic się w tej dziedzinie zdziałać nie może.

Następnie ukazuje on, w jaki sposób otrzymujemy tę łaskę dla samych siebie oraz dla innych. I znów na początku formułuje generalną zasadę: Łaskę zaś i dla siebie, i dla drugich zdobywa się pokorną modlitwą, umartwieniem i wiernością w spełnianiu swoich zwyczajnych, chociażby najpospolitszych obowiązków. Im dusza sama bardziej jest do Boga zbliżona, im bardziej jest Bogu miłą, im więcej Go kocha i jest przez niego kochaną, tym modlitwa jej łatwiej i pełniej jest wysłuchiwana.

Pobrzmiewa tu ta sama myśl, którą właśnie słyszeliśmy z ust Pana Jezusa: Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane tak, iż nadmiar mieć będzie.

Im bardziej dusza prawdziwie, to jest w codziennym życiu zbliża się do Boga, tym bardziej jej lot ku Niemu stale przyspiesza. Przybliża się ona do Niego coraz szybciej i szybciej, na podobieństwo ciała, które spadając na ziemię robi to coraz prędzej. Jest w tym zatem swoisty postęp geometryczny: dwa talenty stają się czterema, cztery ośmioma, osiem szesnastoma, i tak dalej… Zaś im bardziej dusza wzrasta w łasce, tym więcej może jej uzyskać dla innych: ponieważ jest kochana przez Boga, a jej modlitwy są Mu miłe, wysłuchuje ich i za ich przyczyną obdarza łaskami także innych ludzi.

Wreszcie, o. Kolbe odnosi to, o czym powiedział, do Maryi: Stąd też Niepokalana – ponieważ bez skazy, całkowicie Boża – jest łaski aż pełna i wszelkich łask Pośredniczką dla wszelakich innych dusz.

Logika tego argumentu jest niepodważalna. W porządku łaski bowiem, im więcej ktoś jej ma, tym więcej, jeśli jest wierny, otrzymuje, a następnie mając więcej, znów więcej dostaje, i tak się to dalej powtarza. Łaska rzeczywiście tak działa, a mówi nam o tym sam Pan Jezus.

Niepokalana jednak, już w pierwszej chwili Swego Poczęcia otrzymała początkową łaskę tak wielką, że nieskończenie przewyższa ona wszystkie łaski otrzymane przez inne stworzenia razem wzięte; a to dlatego, iż Jej łaska dostosowana została do Jej Boskiego Macierzyństwa. Później zaś, dzięki Swej absolutnie doskonałej wierności tej niezmierzonej łasce otrzymanej na początku, Maryja stale ją pomnażała na przestrzeni całego Swego życia, i to w sposób, że posiadła niewyobrażalnie wielki skarbiec łask dla Siebie samej i dla innych.

Konkluduje  Ojciec Kolbe zaś odniesieniem do nas zasady, którą sformułował, dochodząc do wniosku, iż powinniśmy stale uciekać się za nas i za innych do Najświętszej Dziewicy: I znając naszą słabość, częste upadki, oddalenie od Boga, zwracamy się dlatego do Niej po wszystkie łaski dla siebie i dla drugich (OMK 804 SK 925 do Mugenzai no Sono 1/12/1940).

Doprawdy, czy nie ma w tym słuszności? Kiedy zastosujemy wspomnianą zasadę wobec nas samych, to jest popatrzymy, jak odpowiedzieliśmy na Bożą łaskę, jak wykorzystaliśmy „talenty”, które nam dał, czyż nie będziemy mieć wszyscy uzasadnionego powodu by żałować? Pewnego dnia ktoś zapytał świętego Franciszka z Asyżu, jak może nazywać siebie największym grzesznikiem na świecie, skoro prowadzi tak święte życie. Odpowiedział on na to, że gdyby ktokolwiek inny otrzymał łaski, które jemu przypadły w udziale, z pewnością nie okazałby wobec nich takiej niewierności, jak on, i dlatego może słusznie uważać się za największego ze wszystkich grzeszników. Czyż nie moglibyśmy czegoś podobnego zarzucić samym sobie? Jak byłoby obecnie, ile dobra moglibyśmy wyrządzić otaczającym nas bliźnim, gdybyśmy tylko byli wierni łasce, którą dał nam Bóg? Tymczasem jesteśmy jak owe dziurawe naczynia, o których mówi Prorok Jeremiasz, naszpikowane dziurami tak, iż nie mogą zatrzymać w sobie wody.

Z drugiej strony, Matka Najświętsza, Vas insigne devotionis, Naczynie osobliwe nabożeństwa, nigdy nie dopuściła, aby spadła na ziemię choćby kropla drogocennego nektaru, którym Bóg Ją wypełnił. Nie ma Ona do wyrzucenia sobie żadnego z tych grzechów niewierności, które my słusznie przypisujemy sobie. Ona zawsze była wierna, doskonale wierna — Virgo fidelis — a Jej wierność może pomóc naszej niewierności. Tę bowiem łaskę, którą zmarnowaliśmy i utraciliśmy, zarówno dla siebie, jak i dla innych, Ona może nam przywrócić. Mówi o tym Ojciec Kolbe w innym jeszcze miejscu: Moi Drodzy, pamiętajmy o tym i przypominajmy sobie często, że wystarczy jedno zwrócenie się do Niepokalanej, czy słowem, czy wzrokiem, czy choćby myślą tylko, by Ona naprawiła to wszystko, cośmy zepsuli — i w nas, i dookoła nas w innych (SK 74411/10/1937).

O tym samym mówi Święty Tomasz z Akwinu, kiedy objaśnia, dlaczego Anioł nazwał Maryję „pełną łaski”: Dlatego też Najświętsza Panna jest pełna łaski, aby z niej rozlewały się łaski na wszystkich ludzi. Wielką rzeczą jest u świętych, iż mają w sobie tyle łask, że wystarcza ich dla zbawienia wielu, jednak pełnia, maksimum łaski, to jest taka jej ilość, że wystarcza do zbawienia wszystkich żyjących na świecie, spoczywa w Chrystusie i Jego Najświętszej Matce (Expositio salutationis Angelice, art. 1).

O tak, dzięki Swej wierności Niepokalana pomnożyła otrzymaną początkowo łaskę do takiego rozmiaru, że sama ona wystarczy, by zbawić wszystkich ludzi. Jak mówi powiedzenie: Dusza, która wstępuje ku górze, unosi wraz z sobą cały świat.

Najświętsza Panna, dzięki „tryskającej” w Niej Bożej łasce zaś wstąpiła tak wysoko, że można rzec, iż uniosła ze sobą cały świat.

Przyjdźcie do mnie wszyscy którzy mnie pragniecie, nasyćcie się owocami moimi. Dokładnie tak: a owacami Jej nasyćmy się : zaprawdę jesteśmy wypełnieni generationibus Mariae, to jest owocami Jej zasług. Dlatego też św. Pius X potwierdza w swojej encyklice, iż to wszystko, co Nasz Pan wysłużył nam de condigno, to jest, by tak rzec, wedle sprawiedliwości, Matka Najświętsza wysłużyła nam de congruo, czyli, można powiedzieć, dzięki zgodności i stosowności. Chrystus Pan zechciał więc, byśmy otrzymywali łaski nie tylko na podstawie Jego zasług, ale — o stopień niżej i w zależności — wciąż jednak realnie, także z owocu zasług Jego Matki.

Pójdźmy zatem do Niej, abyśmy odrzuciwszy precz od siebie nasze grzechy i niewierności, oparli się na Jej zasługach, o czym znów przypomina nam Ojciec Kolbe: Niepokalana jest Pośredniczką łask: jest przepełniona łaską i z tego nadmiaru łask my otrzymujemy (K 132 20/2/1938)

O. Albert OP
Warszawa, dn. 19 maja 2015 r.

http://archiwum.militia-immaculatae.org

_______

.

Obraz Matki Bożej Łaskawej Kieleckiej

(powiększenie)

.

Nowenna do Matki Bożej Łaskawej

.

Bazylika Katedralna w Kielcach
WEJŚCIE→

 

.

Ołtarz Ukrzyżowania oraz Ołtarz Matki Bożej Łaskawej Kieleckiej

.

_______

.

 

Pośrednictwo Najświętszej Maryi Panny i jego źródło

O.Czesław Lacrampe OP

Wystarczy zajrzeć do źródeł tradycji kościelnej, do dzieł Ojców i Doktorów Kościoła, do traktatów teologicznych, do ksiąg liturgicznych, słowem do całej tak bogatej literatury kościelnej, aby się przekonać, ze tytuł „Pośredniczki”, lub inne mu podobne i z nim równoznaczne bardzo często bywały dawane Matce Zbawiciela. 

Znajdziemy je w pismach dydaktycznych i polemicznych, w kazaniach i katechezach, w pieśniach i modlitwach, słowem we wszystkich formach piśmiennych, w których się myśl chrześcijańska utrwaliła. Zależnie od autorów i ich zamiarów, od momentów dziejowych, od okazji, które dane pisma wywołały, znaczenia, nadawane tym terminom, mogą być nieco różne; nie przeciwstawiają się one jednak sobie bynajmniej, a raczej uzupełniają się nawzajem. Po dokładnym przeglądzie najważniejszych świadectw, które od IV wieku ciągną się bez przerwy aż do naszych czasów można sprowadzić te znaczenia do następujących:

Maryja bywa nazwana Pośredniczką między Bogiem a ludzkością i między Jezusem a ludźmi.

Służy Ona za Pośredniczkę dla Boga, aby mógł stać się w Jezusie człowiekiem i przez Niego zejść aż do nas i zbawić nas.

Służy Ona za Pośredniczkę człowiekowi, aby mógł się stać jako Jezus Bogiem i przez Niego wznieść się do Boga Ojca i znaleźć u Niego miłosierdzie, łaskę i chwałę.

Służy Ona za Pośredniczkę i Jezusowi, iżby mógł przez Swe człowieczeństwo stać się naszym Bratem, i to Bratem rodzonym przez Swą naturę ludzką.

Służy wreszcie za Pośredniczkę nam wszystkim, abyśmy mogli przez Bóstwo Jezusa stać się braćmi Jego – braćmi adoptowanymi przez Jego łaskę.

Nie sposób wymienić wszystkich wyrażeń, odnoszących się do roli Najświętszej Maryi Panny, które spotykamy u pisarzy kościelnych. Oto cnoty Jej są źródłem zasługi, a boleść u stóp Krzyża ma wartość ofiary; już w swym życiu ziemskim, a tym bardziej w chwale niebieskiej spełnia rolę wstawiennictwa; dobrowolnie wyraża swą zgodę, aby być Matką Odkupiciela i wziąć udział w Jego dziele; adoptuje nas jako Swe własne dzieci i od tej chwili karmi nasze dusze łaskami Boskimi, których naczelne i powszechne szafarstwo otrzymuje od Swego Syna na mocy Swego podwójnego macierzyństwa    wszystko to sprawia, że prawnie należy się Jej tytuł Pośredniczki, który też Jej dają św. Tarazjusz Konstantynopolski (IX w.), Izydor bp Soluński (XII w.), Eadmer (XII w.), lub Pośredniczki zbawienia, jak chce św. Bernard (XII w.), lub Pośredniczki między Bogiem i ludźmi, jak się wyrażają Bazyli z Seleucji (V w.) i św. Wawrzyniec Justiniani (XV w.), lub Pośredniczki przy Pośredniku – tzn. między Chrystusem a nami, tak jak sam Chrystus jest Pośrednikiem między nami a Bogiem, wedle słów bł. Alberta Wielkiego (XIII w.) i św. Bonawentury (XIII w.), lub wreszcie Matki żyjących, Matki miłosierdzia, Matki, przyczyny lub narzędzia zbawienia, Pośredniczki świata przed Pośrednikiem.

Historia tedy, która krok za krokiem śledzi świadectwa składane przez minione wieki, musi przyznać, że większość Ojców i pisarzy kościelnych jednogłośnie i bez różnicy zdań uznaje powszechne Pośrednictwo Najświętszej Maryi Panny.

Ataki protestantów w XVI w. i jansenistów w XVII w., także Monita salutaria ad cultores suos indiscretos Adama de Widenfelda (1673), skierowane przeciw czci Matki Zbawiciela, bynajmniej nie osłabiły tego doktrynalnego rozwoju, ale go tylko pogłębiły, wywołując siłą reakcji odpowiedzi. Nie zliczyć by już dziś traktatów, które od tego czasu powstają w obronie czci Matki Najświętszej i które zajmują się Jej przywilejami, Jej rolą, kultem Jej należnym. Wszystkie one w koronie chwały Maryi to najmocniej podkreślają, że jest Ona Pośredniczką, Współodkupicielką, Orędowniczką rodu ludzkiego, że Ona przyczyniła się do pogodzenia nas z Bogiem, do naszego odkupienia, że i teraz przyczynia się do naszego odrodzenia.

Łatwo tedy zrozumieć, że i sam Kościół w swym nauczaniu posługuje się tymi samymi nazwami, dając im zawsze to samo właściwe znaczenie pomimo rozmaitych terminów.

Na zakończenie naszego wykazu podajemy przeto słowa tych, którym z posłannictwa Bożego przypada obowiązek przechowywania w czystości i wyjaśniania całemu Kościołowi prawd, zawartych w Skarbcu Objawienia.

Benedykt XIV w swej bulli Gloriosae Dominae nazywa Maryję „tym Boskim strumieniem, za pomocą którego podobało się Bogu wylać na naszą nędzę ludzką zdroje łask swych i darów”.

Pius VIII w bulli Praesentissimum przypomina, że Maryja jest naszą Matką, a to dlatego, iż Chrystus, umierając na krzyżu powierzył nas Jej na to, aby bez ustanku wstawiała się za nas do swego Syna, podobnie jak Jej Syn to czyni za nas do Ojca. Tę samą myśl znajdujemy i u Grzegorza XVI.

Pius IX w sławnej swej bulli Ineffabilis Deus, dającej dogmatyczne określenie Niepokalanego Poczęcia, sławi Maryję jako „przemożną pośredniczkę i orędowniczkę całego świata wobec swego jedynego Syna… została Ona bowiem ustanowiona przez Boga królową nieba i ziemi”. Zaś w encyklice Ubi primum posuwa się tak daleko, że mówi: „Taka jest wola tego, który chciał, abyśmy mieli wszystko przez Maryję”.

Leon XIII, którego encykliki mariańskie tworzą całkowity traktat teologii mariologicznej, niejeden raz nazywa Maryję „pośredniczką naszego pokoju wobec Boga” (Supremi Apostolatus), „rozdawczynią łask niebieskich” (Superiore anno), „Tą, przez którą skarb wszelkich łask został nam dany” (Octobri mense), „Tą, którą błagamy o pomoc, opierając niejako naszą modlitwę na Jej mocy pośredniczenia” (Iucunda semper), „Tą, której moc już w Jej życiu śmiertelnym się okazała, ale która jest o wiele skuteczniejsza teraz z wyżyn nieba” (Adiutricem populi, Fidentem piumque, Ductrici temporis).

Pius X, święcąc w swej encyklice Ad diem illum laetissimum pięćdziesięciolecie dogmatycznego orzeczenia Niepokalanego Poczęcia, przypomina, że Maryja zasłużyła sobie, aby stać się odnowicielką upadłej ludzkości i rozdawczynią skarbów Bożych, zdobytych za cenę Krwi Jezusa Chrystusa”.

Wielka wojna, rozdzierająca ludzkość w tak straszny sposób, dała okazję Benedyktowi XV wezwać listem z 5 maja 1917 roku wszystkich wiernych, aby błagali Boga o pokój przez wstawiennictwo Maryi, „przez której ręce, na mocy pełnego miłości postanowienia Opatrzności, otrzymujemy wszystkie łaski”. A na prośbę biskupów Belgii, przedstawioną przez kardynała Merciera, św. Kongregacja Obrządków zezwoliła odnośnym ich diecezjom a także i tym wszystkim, które by o to poprosiły, na osobne Oficjum i Msze św. De festo B. Mariae Virginis Mediatricis omnium gratiarum, naznaczając je na dzień 31 maja. Wiele diecezji całego świata pośpieszyło poprosić o łaskę wprowadzenia tego święta, i można się spodziewać, że niedługo będzie ono powszechnym świętem całego Kościoła Katolickiego.

I dziś miłościwie nam panujący papież Pius XI nie opuścił sposobności, aby potwierdzić swą wielką powagą w encyklice, którąśmy na wstępie przytoczyli, uprawnienia Najświętszej Maryi Panny do tytułu „Pośredniczki”, tak często Jej dawanego.

Wypadnie nam jednak postawić sobie teraz pytanie, czym jest uzasadnione przyznawanie Matce Najświętszej tej roli i tego tytułu? Odpowiedź na to pytanie znajduje się już właściwie w tym szeregu świadectw, któreśmy przytoczyli i który zmuszeni byliśmy zresztą ograniczyć do najbardziej charakterystycznych odgłosów podania kościelnego. Chcąc jednak nieco zgłębić zajmujące nas zagadnienie, zobaczymy po kolei, że Najświętsza Maryja Panna otrzymała darmo prerogatywy, zawarte w tytule Pośredniczki od Boga, że jednak niemniej zyskała je sama, odpowiadając wiernie odwiecznym zamiarom Bożym.

Przeznaczenie Matki Najświętszej, aby być Pośredniczką, było ze strony Boga całkowicie dobrowolne i niczym nie wy­wołane, słowem, jak się zwykło mówić w teologii, darmo jej udzielone. Wypadnie tu przypomnieć to, cośmy wyżej, w rozdziale I, powiedzieli, mianowicie, że wszelkie działanie Boże, wychodzące poza Niego „ad extra”, jest całkowicie wolne, że nie jest żadną koniecznością ani potrzebą, słowem niczym wywołane, ani wymuszone. Skoro tedy nawet Wcielenie i Odkupienie są darem Boga darmo nam danym przez Jego wspaniałomyślność, skoro Bóg mógł był doskonale nic nie stwarzać, nie podnosić Swych stworzeń rozumnych do porządku nadprzyrodzonego, a, gdy zeń same spadły w przepaść grzechu, nie ratować ich stamtąd, albo ratować innymi sposobami – to jasnym jest, że i Pośrednictwo Maryi nie mogło pod żadnym względem być koniecznością dla Boga. Jeśli tedy Bóg to Jej pośrednictwo przyjmuje, to dlatego tylko, że Sam dobrowolnie je zamyślił i zdecydował, jako jeden ze składników tego wielkiego planu, którego Jezus Chrystus jest centrum, a którego celem jest ponowne nawiązanie między Bogiem a ludźmi stosunków przyjaźni zerwanych przez grzech.

Jasnym jest, że skoro Bóg chciał, aby Jego Syn się wcielił, wypadło Mu dać Matkę Niepokalaną w swym poczęciu, niemożliwym jest bowiem, aby Matka Odkupiciela była zarażona grzechem; a jednak Ona pierwsza musiała być odkupiona już naprzód przez zasługi swego przyszłego Syna. Wypadało, aby była Ona doskonałą i posiadała pełnię darów natury i łaski, która by Ją wynosiła co do zasług i świętości ponad wszystkie stworzenia; wypadało wreszcie, aby była jak najściślej złączona z zadaniami pośrednictwa Swego Syna na to, aby ludzkość i od Niej i przez Nią otrzymała swój udział w zadośćuczynieniu i usprawiedliwieniu.

Można tedy z całą ścisłością powiedzieć, że w aktualnym planie, powziętym przez Boga dla dokonania Odkupienia przez Wcielenie, pośrednictwo Najświętszej Maryi Panny było konieczne i dla Boga i dla człowieka. Toteż w swych odwiecznych planach uprzednio do wszelkich Jej zasług osobistych Bóg przeznacza Maryję do tej roli pośredniczenia i w pierwszej chwili po upadku zapowiada Ją pierwszym rodzicom; oto mówi On do diabła pod postacią węża: „Żeś to uczynił przeklęty … Położę nieprzyjaźń między tobą, a między niewiastą i między nasieniem twym, a nasieniem Jej; Ona zetrze głowę twoją, a ty czyhać będziesz na piętę Jej”.

Egzegeci zwykli nazywać ten tekst protoewangelią, tzn. pierwszą zapowiedzią Mesjasza-Wybawiciela. Choćby brakło innych po temu wskazówek, wystarczałoby to światło, które rzucają nań dwa inne teksty Pisma św. (Mdr 11, 24 i J 8, 44), w których stary wąż, identyfikowany z szatanem, jest uczyniony odpowiedzialnym za wejście na świat śmierci. Tego samego dowodzi i klasyczny tekst św. Pawła w liście do Rzymian, w którym przeprowadzony jest paralelizm między Adamem i Chrystusem i z którego wypływa i drugi paralelizm miedzy Ewą i Maryją. Jak bowiem w upadku Adam i Ewy, tak w naprawie zniszczonego dzieła Jezus Maryja tworzą dwie nierozdzielne grupy, i już od czasów apostolskich najpoważniejsi świadkowie Objawienia wciąż je sobie przeciwstawiają.

Oto, jak streszcza tradycyjną myśl na tym punkcie kardynał Newman: „W Starym Testamencie Ewa miała stanowisko wyraźnie określone i to istotne. Wprawdzie losy rodu ludzkiego spoczywały na Adamie, on był naszym przedstawicielem i w nim to wszyscy upadliśmy. Gdyby sama Ewa była zgrzeszyła, a Adam wytrwał w dobrem, nie bylibyśmy stracili nadprzyrodzonych przywilejów, które mu były dane jako naszemu pierwszemu ojcu. Choć więc Ewa nie była głową rasy ludzkiej, miała jednak wobec niej zadanie jej tylko właściwe; Adam… nazwał Ją matką wszystkich żyjących, a nazwa ta wyrażała nie tylko sam fakt, ale i godność; i jak była ona w stosunku z całym rodem ludzkim, tak samo otrzymała i specjalną rolę w próbie, jakiej został on poddany, i w jego upadku… Ewa współdziałała w grzechu nie jak narzędzie lub członek, bierny wykonawca rozkazów, ale w sposób poufny i osobisty; ona to doprowadziła do grzechu, jako Jego pozytywna przyczyna sprawcza, jako przyczyna sine qua non. Otrzymała też swój udział w karze; wyrok wydany na nią uznaje w niej czynnik sprawczy pokusy i grzechu stąd wynikłego… W tym wiekopomnym dramacie trzy osoby wzięły udział: wąż, niewiasta i mężczyzna.

Ale oto w chwili ogłaszania wyroku Bóg zapowiedział zdarzenie, w którym znowu mieli się spotkać wąż, niewiasta i mężczyzna; mężczyzna miał być drugim Adamem, niewiasta miała być drugą Ewą i ta druga Ewa miała być matką nowego Adama.

«Położę nieprzyjaźń między tobą i niewiastą, między jej nasieniem i twoim». Potomstwo niewiasty to Wcielone Słowo, a niewiasta, której jest Ono potomstwem czy też synem, jest Maryja, Jego Matka. Oto, jakie miejsce Bóg wyznaczył Najświętszej Maryi Pannie w planie Odkupienia!”.

„Zdjęty litością– śpiewa liturgia – nad pierwszym naszym rodzicem, który, uwiedziony przez diabła, ukąsi zatrutego owocu i legł śmiercią tknięty, Bóg natychmiast naznaczył drzewo, aby wynagrodziło szkodę, którą wyrządziło. Porządek naszego zbawienia tego i przemyślność (Boża) wywiodła w pole wielorakie podstępy diabelskie, i aby uzdrowienie przyszło z tego samego źródła, skąd powstała rana”.

Racją bytu Maryi jest tedy Jej Pośrednictwo. Oto, co tradycyjny wykład proroczych słów Księgi Rodzaju nie przestaje nam głosić od II wieku.

Pierwsza niewiasta powstała z łona Adama, aby być jego towarzyszką nierozłączną i uczestniczką jego płodności; jako dziewica jeszcze czysta i nieskalana została ona uwiedziona i pokonana przez diabła aż do tego stopnia, że dopuściła się nieposłuszeństwa względem Boga. Przez nią wszedł na świat grzech i śmierć i dalej szerzyć się będzie w rodzie ludzkim; oto ta, która miała rodzić dzieci na życie wieczne, dzięki uległości i winie pierwszego mężczyzny, ponoszącego za to główną odpowiedzialność, rodzi je teraz na śmierć i na zgubę wieczną.

I druga Ewa dana będzie nowemu Adamowi jako nierozłączna towarzyszka i współuczestniczka w jego płodności nadprzyrodzonej, ale zrodzona będzie na życie łaski na mocy jego przyszłych zasług, które ją już naprzód uchronią od cienia zła i grzechu. Do niej to posłany będzie anioł, zwiastujący dobrą nowinę, i po wysłuchaniu jego słów, spełni ona akt posłuszeństwa rozkazowi Bożemu, przez który ostatecznie pogrąży szatana i, zjednoczona na zawsze najściślejszymi więzami z nowym Adamem, przyniesie ludzkości pierwiastek nowego życia i zbawienia.

W słowach tych streszczamy naukę św. Ignacego Antiocheńskiego, św. Justyna, Św. Ireneusza, dla których, jak mówi sam Harnack „rola Maryi w naprawie zniszczonego dzieła nie należy bynajmniej do spekulacji teologicznej, ale do istoty religii”; następnie Tertuliana, św. Hipolita, św. Grzegorza Cudotwórcy, ucznia Orygenesa. Po Soborze Nicejskim podobnych świadectw mamy coraz więcej. Na Wschodzie można wskazać św. Jana Chryzostoma, św. Cyryla Jerozolimskiego, św. Epifaniusza z Cypru, św. Efrema Syryjczyka, św. Jana Damasceńskiego. Na Zachodzie natomiast na św. Hieronima, św. Augustyna, których lapidarne słowa stały się klasycznym wyrazem zajmującej nas doktryny: Mors per Evam, vita per Mariam”. Quoniam per feminam mors nobis acciderat, vita nobis per feminam nasceretur”, następnie św. Ambrożego, św. Piotra Chryzologa i tego, który z największą może pobożnością i serdecznością o Matce Najświętszej mówił i pisał – św. Bernarda; oto jedno z najpiękniejszych jego powiedzeń:

„Dzieło zniszczone przez pierwszego człowieka, Bóg w swej mądrości i łaskawości jeszcze korzystniej naprawił, dając nam nowego Adama na miejsce starego i przetwarzając Ewę w Maryję… Ewa była dla nas zaiste okrutną pośredniczką, przez nią bowiem ów stary wąż zatruł samego nawet mężczyznę swym jadem. Jakże wierną w porównaniu z nią była Maryja, która miała przygotować niezawodne lekarstwo, dające zbawienie jednej i drugiej płci. Tamta była narzędziem uwiedzenia – ta przebłagania. Tamta namówiła do przestępstwa – ta przyniosła odkupienie”.

Św. Bernard, można powiedzieć, ujmuje w syntetyczną całość doktrynę o pośrednictwie Najświętszej Maryi Panny taką, jaką rozwinęły poprzedzające go pokolenia, i przekazuje ją średnim wiekom i naszym czasom. Od jego czasów nie sposób naliczyć świadectw, potwierdzających to ogólne przekonanie. Wszystkie one razem pozwalają. nam stwierdzić, że Mądrość Boża i Jego Miłość dla świata wyznaczyła od wieków Maryi rolę Powszechnej Pośredniczki, i że dla wykonania tej misji otrzymała Ona wszystkie pozostałe swoje przywileje.

Będzie Ona tedy Matką Boga i Matką ludzi, czego, ma się rozumieć, zasłużyć sobie w ścisłym znaczeniu – ex condigno – w żaden sposób nie mogła. W tym celu uzyska już naprzód, jako owoc per anticipationem swego przyszłego przeznaczenia, uwolnienie od grzechu pierworodnego i wszelkiej pożądliwości, będącej jego następstwem, i to uzyska je od pierwszej chwili swego poczęcia tak, iż od początku swego istnienia będzie pełna łaski. W momencie, który Jej został przeznaczony, zjawi się na świecie, ozdobiona przez samego Boga wszelkimi darami natury i łaski, przygotowana i obficie wyposażona do Boskich swych zaślubin, mających nastąpić między Nią a Synem, którego ma się stać Matką, wreszcie między Nią a Duchem Świętym, którego tchnieniu będzie zawdzięczać obie te godności, i Oblubienicy i Matki.

Tak się przedstawia plan Boży czyli, innymi słowy, ordo intentionis. Zobaczmy teraz, jak się przedstawia jego urzeczywistnienie – czyli ordo executionis, – w jaki sposób Maryja wchodzi w posiadanie tych praw, które są. związane z Jej pośrednictwem.

Rola Jej zaczyna się od tego, że pośredniczy między Bogiem a Mesjaszem. Jaki jest własny Jej udział czynny w tej pierwszej funkcji?

Zacznijmy od zwrócenia uwagi na to, ze skoro Maryja została niejako uprzedzona przez łaskę tak, iż otrzymała swe istnienie wraz z tym wszystkim, co Ją uczyniło miłą Bogu i zdolną ponad wszystkie stworzenia do czynów o wartości zasługi, wolno przeto powiedzieć, że w porządku chronologicznym Jej zasługi wyprzedziły zasługi Chrystusa.

Ma się rozumieć, że ściśle mówiąc, Maryja nie mogła w żaden sposób czy to de ondyno czy de contro zasłużyć sobie ani na przywilej Niepokalanego Poczęcia, ani na to pierwsze uświęcenie, które od pierwszej chwili istnienia dało Jej pełnię łask, ani na zaszczytną godność Boskiego macierzyństwa i tego drugiego uświęcenia, jeszcze wyższego, które przepełniło Jej duszę i całą Jej istotę z chwilą, kiedy Słowo Boże stało się ciałem w Jej łonie i podniosło Ją poniekąd do poziomu Bożego, ani w ogóle tego wszystkiego, co zawiera w sobie Wcielenie Syna Bożego.

Wszystkiego tego Bóg dokonał podobnie, jak i zamierzył, całkowicie dobrowolnie i najzupełniej darmo, niczym do tego nie zniewolony.

Ale skoro raz na zawsze ustalimy ten całkiem darmowy charakter łask i prerogatyw Maryi, to musimy następnie uznać, że i Ona sama od pierwszej chwili, kiedy zaczęła używać swego rozumu i wolności każdym ze swych czynów, nawet najmniejszym, ale popełnionym z największą doskonałością, wzmagała jeszcze swą świętość. Pod wpływem niezmierzonej miłości, która przepełniała Jej duszę, zasługa Jej rosła w każdym momencie, powiększając się bez przerwy, wzmagając się proporcjonalnie do wysiłku woli, przenikniętej miłością. W ten sposób z jednej strony otrzymywała coraz więcej łaski, aby móc zwiększać swe zasługi, a zwiększając te ostatnie, zdobywała sobie coraz większe prawo do wzrostu łaski. Jeśli przyjmiemy, jak chcą niektórzy teologowie, że łaski Maryi od pierwszej chwili przewyższały łaski wszystkich aniołów i ludzi razem wziętych” to wyniknie z tego, że do ostatniego tchnienia. które wydała na ziemi i które ten postęp łask zakończyło, powstała nie dająca się obliczyć i nawet pomyśleć suma łask i zasług.

Możemy tedy śmiało mówić o zasługach Maryi; mogła Ona, choćby tylko de contro, zasługiwać na łaski, podobnie jak i o świętych patriarchach Starego Testamentu mówi się, że mocą swych świętych pożądań i wytrwałością w modłach przyspieszyli chwilę przybycia Mesjasza. I o Niej też możemy powiedzieć, ze wiernym współdziałaniem z łaskami, otrzymanymi i pomnożonymi tą wiernością, zasłużyła nie na wykonanie dekretu o Wcieleniu Słowa Bożego, ale na to, aby to Słowo Boże w Jej przeczystym łonie przybrało postać ludzką. W tym to sensie tradycja do Niej stosuje ten wiersz (Ps 44, 10): Et concupiscet Rex dekorem Tuum”, a Kościół wzywa Ją, jako Królową Nieba, aby się radowała, gdyż Ten, którego zasłużyła nosić w swym łonie, zmartwychwstał: quam meruisti portare – surrexit.

Oto jednak zbliża się godzina, kiedy Bóg zażąda od Maryi uroczystego aktu, przez który otrzyma wszystkie prawa Pośredniczki. Ponieważ mają być zawarte zaślubiny duchowe między Synem Bożym, a ludzkością, którą Maryja przedstawia, przeto koniecznym jest z Jej strony przyzwolenie, i w chwili, kiedy je da, nastąpi Wcielenie. Bóg chce poniekąd postępować z Nią, jak równy z równą; jak wina została dokonana dobrowolnym czynem, tak i odkupienie ma być przyjęte i dokonane w sposób dobrowolny. Chodzi o to, aby zbawienie świata zostało dokonane przy czynnym współdziałaniu ludzkości z Bogiem, który, ma się rozumieć, ma całą inicjatywę tej wielkiej sprawy.

Scena Zwiastowania zawiera w sobie wszystkie rysy mesjanicznych zapowiedzi, zawartych w Objawieniu, zapomnianych przez ogół Żydów, ale przechowanych i ujętych w jedną świetlaną całość w pełnym miłości sercu Maryi. Anioł podobnie jak szatan w pierwszej scenie w raju, proponuje Jej wielkie dzieło do dokonania i w imieniu Boga czeka na przyzwolenie, które by było owocem rozumnego zastanowienia i całkowicie dobrowolnym. Maryja jeden tylko warunek wysuwa, a mianowicie, że zachowa swe dziewictwo, wie bowiem, że zapowiedziany Emanuel ma się z dziewicy narodzić. Nie jest to więc z Jej strony ani nieświadomością, ani wahaniem się, ale raczej zapytaniem o znak, po którym by mogła poznać pochodzenie wezwania. Usłyszawszy odpowiedź anioła, zawierającą ten znak i, objąwszy jednym rzutem oka przerażające w swej niezmierzonej wielkości dzieło, które od Jej przyzwolenia zależy, odpowiada z całą prostotą: Oto ja służebnica Pana mego, niech mi się stanie wedle słowa twego”. W tej samej chwili w Jej dziewiczym łonie Słowo stało się ciałem!

W ten sposób Maryja weszła w posiadanie swej roli Pośredniczki i zjednoczyła się z Boskim Odkupicielem, z którym nic już Jej nie rozdzieli. Od tej chwili o niczym już nie wie i niczego nie chce, jak tylko żyć dla Niego i dla dzieła, które dzięki Niej przyszedł dokonać na świecie. Podobnie jak On i wraz z Nim pragnie ona zasłużyć, aby móc, o ile to w Jej mocy leży, współdziałać w zbawieniu tych, do których On został posłany.

Jasnym jest, że zasługa łask, które Jej są osobiste i które wciąż powiększają wartość Jej czynów w oczach Bożych, jest zasługą w ścisłym słowa tego znaczeniu, czyli de condigno. Natomiast te zasługi, które przez doskonałość swej miłości i świętość swych uczynków zdobywa w łączności z myślą i wolą swego Boskiego Syna dla zbawienia ludzi, te nie mogą mieć tak ścisłego charakteru i są zasługami de conguro. W samej rzeczy jeden tylko Chrystus, jako Głowa rodu ludzkiego i jedyne powszechne źródło zbawienia, a jednocześnie jedyny Pośrednik mogli na mocy ścisłego prawa de condigno – zdobywać zasługi dla ludzkości.

Co za cudowna równorzędność! Podobnie jak Ewa nie mogła ani sama, ani głównie spowodować upadku całego swego potomstwa, a tylko współdziałała w grzechu w łączności z pierwszą głową rodu ludzkiego, tak samo i Maryja nie byłaby w stanie ani sama, ani jako główna przyczyna odkupić ludzkości, mogła jednak czynnie wziąć w tym odkupieniu udział w łączności z Tym, który był drugą powszechną Głową rodu ludzkości, i mocą Jego zasług. A jednak zasługi Jej nie są bynajmniej fikcją, ale czymś aż nadto rzeczywistym. Podobnie, jak zasługi Chrystusa, i łącznie z nimi, zasługi Maryi dochodzą do szczytu doskonałości przez wielkoduszność, z jaką przyjmuje Ona ofiarę, i dzięki temu Jej pośrednictwo, podobnie jak pośrednictwo Jezusowe, ma w sobie moc zadośćuczynienia, wyzwolenia i naprawienia zburzonego porządku. Bo przecież ofiara Maryi, podobnie jak i Jezusa, zaczęta w chwili Wcielenia, nie ustanie ani na chwilę aż do Golgoty. Na znak tej przyszłej i ostatecznej ofiary, która ma zastąpić całopalne ofiary Starego Testamentu, tak nieskuteczne same przez się, składa Ona w ofierze ciało swego Boskiego Syna już w czasie obrzędu obrzezania. Słowa starca Symeona i prorokini Anny wyrażaj głośno to, co Maryja wie w głębi swej duszy, a mianowicie, że to małe Dzieciątko jest ofiarą złożoną za grzechy, że jest Ono tym Zbawicielem, położonym na znak, któremu się sprzeciwiać będą, że zostanie On zabity jako ofiara, że wreszcie ten sam miecz ofiarny przebije i Jej macierzyńskie serce. Oto pierwszy krok na drodze całopalnej ofiary.

A oto ostatni. Chrystus powoli wchodzi na Golgotę; sam wydał się dobrowolnie w ręce swych oprawców, poddał się bez oporu niesłychanym ich katuszom, ich pośmiewisku, pogardzie, bluźnierstwu, biczowaniu, plwocinom, cierniom, wreszcie gwoździom, krzyżowi i lancy: wszystko to przylg dobrowolnie „quia ipse voluit”. Straszna to chwila nawet dla Jego natury ludzkiej, a jednak chwila radosna, gdyż to, co jest tak wstrętne niższym sferom Jego woli, dla wszystkich jej sfer duchowych, dla niezmierzonej Jego Miłości Boga, jest od dawna przedmiotem gorącego oczekiwania, pożądania, to też i teraz zostaje przyjęte z radością.

Spójrzmy teraz na Maryję. W milczeniu, jak przystało na istotę, która w tej tragedii odgrywa drugorzędną rolę i która cała pogrążona jest w cierpieniu, bierze Ona jednak rzeczywisty udział w Męce Syna i krok w krok idzie za Nim na Golgotę. W tej najważniejszej dla świata chwili Maryja odnawia całkiem dobrowolnie swe pierwsze przyzwolenie, dane w chwili Zwiastowania. Tekst ewangeliczny z powściągliwością, odpowiadającą powadze sceny, zaznacza tylko w kilku słowach pełną. szlachetności, bohaterstwa z mocy ducha postawę Maryi: „I stała podle krzyża Jezusa Matka Jego”. Nie zapominajmy, że jest Ona niewiastą, że jest matką, że przywilej Niepokalanego Poczęcia nie wyzwolił Jej z prawa, które jako karę za grzech nałożyło cierpienie, a rola Współodkupicielki tym bardziej Ją temu prawu poddała i spróbujmy zmierzyć otchłań niezgłębioną bólu, który zniosła w tych chwilach Matka Najświętsza. I bynajmniej nie należy sobie wyobrażać spazmów lub omdleń, które dowodzą zawsze niemocy słabej natury ludzkiej, niemocy fizycznej, a nieraz i duchowej, i które przerywają choć na chwilę ostrą świadomość bólu. Nic z tego u Maryi. Wyczerpana do ostateczności, odczuwająca swymi nerwami każdy ból Chrystusa, z przebitym sercem na widok straszliwej ofiary, ponoszonej przez Niego, nieskończenie smutna w duszy wobec tego morza złości, które widzi wśród ludzi i to nawet najlepszych, i wobec ich niewdzięczności względem Jej Syna i względem Boga, z miłości do którego On sam Siebie składa w Ofierze – Maryja u stóp Krzyża stoi.

Jakże często Tradycja, komentując te słowa, stawiała sobie pytanie: dlaczego? Oto, aby zjednoczyć swą dobrowolną ofiarę z ofiarą Boga Ojca, który nie przebacza własnemu Synowi, lecz wydaje Go na śmierć. I Maryja ofiarowuje Go na śmierć, gotowa sama dokonać tej ofiary, gdyby kaci zawiedli, podobnie jak Abraham gotów to był uczynić z Izaakiem.

Ale Maryja łączy swą ofiarę i z ofiarą Syna. Niewątpliwie Jej niezgłębiona czułość Matki dla Syna, ludzka z Jej strony, boć On jest ciałem z Jej ciała, ale Boska ze względu na swój przedmiot, boć Syn Jej jest jednocześnie Jej Bogiem, umiłowanym ponad wszystko, czułość ta gotowa by Ją popchnąć do ofiarowania tysiąckroć swego własnego życia na miejscu Jezusa; lecz to nie jest możliwym, to też oddana całkowicie swej boleści, pragnie we wszystkim współczuć ze swym Synem i podzielić, o ile to tylko jest możliwe, wszystkie utrapienia Boskiej Ofiary, wiszącej na krzyżu. Podobnie jak Chrystus na Krzyżu, z którym jest tak ściśle złączona, i Ona jest jednocześnie ofiarnikiem i ofiarą i przez to może być nazwana „Współodkupicielką”.

Zaiste, trzeba było cudu miłości Bożej, aby ten ogrom męki i cierpienia nie przyprawił Jej o śmierć. „Pene commortua”, niemal współumarła z Chrystusem, mówi o Niej Benedykt XV. Ale cud ten nie był bez racji, dla celów odkupienia był on nawet konieczny. W samej rzeczy Maryja musiała przeżyć swą mękę, aby móc w najwyższym wyrzeczeniu złożyć ofiarę z tego, co Jej było najdroższym. Zgodziwszy się raz na bolesną ofiarę swego Syna za zbawienie wszystkich ludzi, musiała się Ona jeszcze zrzec na ich korzyść swych praw macierzyńskich, materna in filium iura pro hominum salutem abdicavit, mówi w tej samej encyklice Benedykt XV.

Oto, jak nam św. Jan tę scenę przedstawia: „Gdy tedy ujrzał Jezus Matkę i ucznia, którego miłował, stojącego, rzekł Matce Swej: Niewiasto, oto syn Twój. Potem rzekł uczniowi: Oto Matka twoja. I od onej godziny wziął Ją uczeń pod swą pieczę”.

Są wprawdzie egzegeci, jak Knabenbauer i Lagrange, którzy wahają się przed uznaniem głębszego sensu tych słów, jaki w nich już od III w. zwykło się dostrzegać. Sądzą oni, ze sens literalny mówi nam tylko, iż Jezus, jako miłujący Syn, czuły na opuszczenie, w którym się znajdzie Jego Matka, oddaje Ją pod opiekę temu, którego umiłował; wiedząc zaś, że Maryja więcej da uczniowi, niż on Jej, daje mu Ją równocześnie za Matkę; nie jest to bynajmniej ciężarem, jak to zwykle bywa, ale przywilejem”.

A jednak na tym to tekście już Orygenes w III wieku opiera myśl utożsamienia się naszego z Chrystusem i przyjęcia nas przez Maryję za synów adoptowanych. Staje się Ona od tej chwili Matką duchową wszystkich ludzi. „Nikt nie może, mieć – mówi on – należytego zrozumienia Ewangelii, pozostawionej Kościołowi przez św. Jana, jeśli nie przyjął Maryi za Matkę. Ponieważ należy być drugim Janem, koniecznym jest, aby być jak Jan, nazwanym przez Jezusa Jezusem (tzn. Synem Maryi), ktokolwiek bowiem wedle prawdy sądzi o Maryi, wie, że nie miała Ona innego syna, krom Jezusa. Skoro więc Jezus mówi Maryi: oto Twój syn, a nie: ten także jest Twoim synem, to tak, jakby Jej mówił: Oto Jezus, którego jesteś Matką; ktokolwiek bądź bowiem należy do liczby doskonałych, nie żyje już tylko własnym życiem, lecz żyje w nim Chrystus. Otóż, ponieważ Chrystus w nim żyje, przeto powiedziano jest o nim do Maryi: Oto Chrystus, Twój Syn”.

Choćby jednak interpretacja tego tekstu mogła być i inna, choćbyśmy, jak chcą jedni, widzieli w nim sens topiczny lub, jak twierdzą drudzy, tylko sens przenośny, faktem jest, iż wprost niezliczony szereg Ojców, Doktorów, egzegetów i papieży nie waha się twierdzić, że w owej chwili Jezus miał na myśli wszystkich ludzi. Było to więc niejako oficjalne ogłoszenie duchowego macierzyństwa Maryi, jakby ostatnia wola Zbawiciela, wedle słów św. Ambrożego, natchniona tą miłością, którą Chrystus, prawdziwy Syn Boga jako Ojca i Maryi jako Matki, miał dla nas wszystkich, swych braci przybranych, i przekazana nam jako przez świadka i wykonawcę, godnego takiego zapisodawcy i takiego zapisu, przez najukochańszego ucznia Chrystusa św. Jana.

Ponieważ zaś Słowo Boże sprawia zawsze, i to w najskuteczniejszy sposób to, co wyraża, przeto w tej samej chwili cała ludzkość związana została z Maryją nowym węzłem macierzyństwa. W tej samej chwili, kiedy nowa Ewa w boleściach współmęką z nowym Adamem traciła swego jedynego Syna, umierającego na Krzyżu w Jej oczach, rodziło się Jej nowe dziecko – odkupiony człowiek, odrodzony w łasce Krwią nowego Adama przez śmierć fizyczną Jezusa. Boć przecież Chrystus został wydany na śmierć, aby nas zrodzić na życie.

Zresztą, cóż w tym słuszniejszego? Jezus, znał przecież zamiary Swego Ojca wobec Maryi. Wiedział On dobrze, że najpierw, jako Pośredniczka między Ojcem a ludzkością, otrzymała udział we Wcieleniu, aby przez nie mogło być dokonane Odkupienie. Wiedział On również, jak doskonale odpowiedziała Ona w następstwie temu, czego Bóg od Niej oczekiwał, widział Ją dawniej, widział i w tej ostatniej chwili, zjednoczoną w głębi duszy z Jego misją Zbawiciela, znał to niezmierzone pragnienie Jej serca, aby wielkie dzieło Odkupienia zostało nareszcie dokonane, – cóż przeto bardziej naturalnego, jak widzieć w tych słowach tak uroczystych, a jednocześnie ostatnich, z którymi się do Matki zwraca, nie tylko pragnienie zapewnienia jej opieki na te kilka lat, które miała jeszcze spędzić na ziemi, ale przede wszystkim wolą powierzenia Jej, jako najbardziej zainteresowanej w Jego Dziele, roli Pośrednictwa między Nim, Jej Synem przyrodzonym, a ludźmi, Jej dziećmi przybranymi.

Tak przedstawia w samej rzeczy myśl chrześcijańska rolę Maryi, i nikt nie wyraził tego dobitniej, jak Leon XIII w swych dwóch encyklikach Octobris mense adveniente (22 IX 1891) i Adiutricem populi (5 IX 1895). „Ipsa est mater nostra – pisał przed nim jeszcze Pius VIII w wyżej przytoczonej encyklice Praesentissimum – cui nos tradidit Christus in cruce moriturus ut sicut ille apud Patrem ita haec apud Filium interpellaret pro nobis”.

Ze wszystkiego, co było dotąd powiedziane, wynika tedy, ze Maryja naprawdę? Jest Pośredniczką, tzn. że stanowisko Jej jest między Bogiem a ludzkością. i że na tym stanowisku bierze udział w dziele zbawienia, łącząc ze sobą dwa krańce, między którymi pośredniczy. Dość różna i odrębna od nich obu, a jednak mająca i z jednym i z drugim coś wspólnego.

Że różni się od Boga, nie potrzebuje dowodzenia – i Ona bowiem jest tylko stworzeniem i to stworzenie na którym ciąży na mocy jego pochodzenia ludzkiego dług, zaciągnięty przez grzech pierworodny. Ale rożni sic i to znacznie i od człowieka, albowiem zachowana została od winy grzechu pierworodnego, otrzymała od pierwszej chwili istnienia pełnię darów nadprzyrodzonych i osiągnęła niedoścignioną przez ludzi świętość życia. Niezmierna wartość Jej zasług, a przede wszystkim najwznioślejsza z jej prerogatyw, łaska Macierzyństwa Boskiego, stawiają Ją wysoko ponad całym rodem ludzkim.

Niższa, jako stworzenie, od Boga, ale wyższa na mocy swych przywilejów od ogółu ludzi, Maryja jest tak postawiona, że może doskonale służyć za licznik między tymi dwoma krańcami, a to dlatego, że z każdym z nich ma coś wspólnego.

W samej rzeczy jest Ona bardzo bliska Bogu, z którym, jako Matka Boga, jest jakby w najściślejszym stosunku pokrewieństwa; ozdobiona wszystkimi łaskami, które Ją czynią niezrównanie miłą w oczach Bożych, ma Ona nie tylko przywileje, ale istotne prawa względem Swego Boskiego Syna, a przez Niego i wobec Trójcy Przenajświętszej.

Ale jakże bliska jest i względem nas! Wszak jest z natury swej naszą siostra, ulepioną z tej samej gliny, pochodzącą z tej samej rasy, poddaną wszystkim naszym biedom z wyjątkiem grzechu i niedoskonałości, które zeń wypływają. Jest Ona następnie w porządku łaski naszą. Matką, przez swe przyzwolenie bowiem na poczęcie Chrystusa i na Jego śmierć na Krzyżu, dała nam samo źródło łaski i nie przestaje odtąd przelewać na nas zdroje życia nadprzyrodzonego w wykonaniu swych obowiązków Matki wszystkich ludzi.

Maryja ma tedy wszelkie dane zarówno w stosunku do Boga, jak i do nas, aby być między Nim a nami licznikiem. Stąd wypływa, że w łączności z Chrystusem, (aczkolwiek, ma się rozumieć, poniżej Niego) ma Ona udział: w zadośćuczynieniu, które koi Sprawiedliwość Bożą w wyzwoleniu, które uwalnia człowieka z niewoli grzechu, od kar wiecznych, na które zasłużył i z rąk szatana, prowadzącego go na potępienie, w nawiązaniu nowych stosunków między Bogiem i ludźmi, stosunków, znajdujących swój wyraz w Kościele wojującym, cierpiącym i tryumfującym, którego Głową i Królem jest Chrystus, ale którego Maryja jest obok Chrystusa Królową, biorącą udział w rządach Syna, „królową regentką”, „princeps ministra”, wedle słów Piusa X.

Zaiste i pośrednictwo Maryi ma też choć poniżej pośrednictwa Chrystusowego, cechy powszechności i doskonałości, co właśnie zawarte jest w nazwie wszechpośrednictwa.

_______

Prezentowany artykuł jest fragmentem książki o. Lacrampe OP Wszechpośrednictwo N.M. Panny, wydanej przez „Te Deum” .

Zawsze Wierni, nr 46, 05-06.2002, s. 54

_______

.

.

Wezwania do Maryi POŚREDNICZKI WSZELKICH ŁASK

.

_______

.

.

Małe Oficjum ku czci Najświętszej Maryi Panny jest modlitwą natchnioną przez Ducha Świętego. Towarzyszy Kościołowi już od ponad dziesięciu wieków. Modlitwa ukochana przez dzieci Maryi i znienawidzona przez wrogów Kościoła. Ułożona i rozpowszechniana przez św. Piotra Damianiego, odmawiana przez św. Ludwika Francuskiego, św. Brygidę Szwedzką, św. Katarzynę Sieneńską, św. Jadwigę, św. Wincentego Ferreriusza i wielu innych Świętych.

Bolesław Krzywousty nakazywał jej odmawianie przed walką z poganami, bowiem dodawała rycerzom siły w walce z wrogiem.

MAŁE OFICJUM
ku czci
Najświętszej Maryi
P a n n y

.

_______

.

.

Litaníae Lauretánae – Litania Loretańska

.

.

_______

.

A.M. D. G., B. M. V.

.

_______________________________________________________________

O autorze: intix

Dzięki Panu Bogu... Polka. Na Ziemi Polskiej urodzona, narodowość polska. Sygnatariusz Aktu Konfederacji Gietrzwałdzkiej. Przeciwniczka fałszywego, ślepego posłuszeństwa i tzw. "świętego spokoju" - w każdej dziedzinie życia. Jednym z moich drogowskazów jest myśl św. Augustyna: "Gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, tam wszystko jest na swoim miejscu". Któż jak Bóg! https://i.pinimg.com/originals/25/81/e6/2581e6ab451156d7aca4b7199dac5cd1.jpg